Gość (37.30.*.*)
Jeśli kiedykolwiek spacerowałeś ulicami Poznania lub słuchałeś rozmów rodowitych mieszkańców Wielkopolski, istnieje duża szansa, że obiło Ci się o uszy słowo „szczun”. Choć dla osoby z Warszawy, Krakowa czy Gdańska może ono brzmieć nieco tajemniczo, a nawet odrobinę szorstko, w gwarze poznańskiej jest to określenie absolutnie codzienne i pełne lokalnego kolorytu.
W najprostszym tłumaczeniu szczun to po prostu chłopak, wyrostek lub młody mężczyzna. To wielkopolski odpowiednik ogólnopolskiego „kolesia”, „młodzieńca” czy śląskiego „fajery”. Słowo to jest bardzo uniwersalne – może odnosić się zarówno do małego chłopca biegającego po podwórku, jak i do nastolatka czy młodego dorosłego.
Warto jednak wiedzieć, że wydźwięk tego słowa zależy od kontekstu i intonacji. Często używa się go w sposób neutralny lub wręcz pieszczotliwy (np. „fajny szczun”), ale w pewnych sytuacjach może zabrzmieć lekceważąco, sugerując komuś niedojrzałość lub brak doświadczenia. To trochę tak, jak z określeniem „szczeniak” w języku ogólnym, choć szczun ma w sobie znacznie więcej lokalnego charakteru i rzadziej bywa obraźliwy.
Gwara poznańska to fascynująca mieszanka języka polskiego z silnymi wpływami języka niemieckiego, co wynika z historii zaborów i bliskich kontaktów handlowych. Etymologia słowa „szczun” nie jest jednoznaczna, ale językoznawcy często wskazują na powiązania z niemieckimi słowami.
Niektórzy wywodzą je od słowa Sohn (syn), inni szukają powiązań z dawnymi określeniami gwarowymi dotyczącymi wzrostu lub młodości. Niezależnie od dokładnego pochodzenia, szczun na stałe wpisał się w krajobraz językowy Wielkopolski i stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli tamtejszej mowy, obok „pyry” (ziemniaka) czy „wiary” (grupy ludzi).
W gwarze poznańskiej szczun rzadko występuje w próżni. Jeśli mówimy o chłopaku, nie sposób nie wspomnieć o jego żeńskim odpowiedniku. Mela to w poznańskiej mowie dziewczyna.
Kiedy więc słyszysz, że „jakiś szczun idzie z melą do kina”, oznacza to po prostu parę młodych ludzi wybierających się na seans. To doskonały przykład na to, jak gwara potrafi nazywać relacje międzyludzkie w sposób krótki, dosadny i bardzo charakterystyczny dla danego regionu.
Jeśli chcesz zabłysnąć w towarzystwie poznaniaków (nazywanych też „pyrami”), warto wiedzieć, jak naturalnie wpleść to słowo w zdanie. Oto kilka przykładów:
Co ciekawe, słowo to doczekało się nawet swoich form zdrobniałych. Można spotkać się z określeniem „szczunio” lub „szczuniku”, co nadaje wypowiedzi jeszcze bardziej poufały i ciepły charakter.
Choć słowo to jest nierozerwalnie związane z Poznaniem, dzięki migracji ludności i popularyzacji regionalizmów w internecie, można je usłyszeć w całej Wielkopolsce, a czasem nawet w innych częściach kraju. Niemniej jednak, to właśnie w stolicy Wielkopolski czuje się ono najlepiej.
Gwara poznańska jest obecnie przeżywa swój renesans. Młodzi ludzie coraz chętniej wracają do korzeni, używając takich słów jak szczun, tej czy rychtyg, aby podkreślić swoją lokalną tożsamość. Powstają koszulki z napisami, lokalne marki wykorzystują te hasła w marketingu, a turyści chętnie kupują słowniczki gwary jako pamiątki.
Jeśli będziesz w Poznaniu, koniecznie odwiedź pomnik Starego Marycha u zbiegu ulicy Półwiejskiej i placu Wiosny Ludów. To postać fikcyjna, stworzona przez Juliusza Kubla, która stała się symbolem poznańskiej gwary. Marych często opowiadał o „szczunach” i „melach”, a jego postać z rowerem przypomina o czasach, gdy gwara była słyszalna na każdym rogu poznańskich kamienic.
Zrozumienie, kim są szczuny, to pierwszy krok do poznania niezwykle bogatej kultury Wielkopolski. To słowo, które niesie w sobie historię, humor i specyficzny, poznański dystans do świata.