Gość (188.146.*.*)
Sprawa Rity Gorgonowej i Henryka Zaremby to bez wątpienia najgłośniejszy proces kryminalny przedwojennej Polski. Choć od tamtych wydarzeń minęło ponad 90 lat, emocje wokół tej historii wciąż nie wygasły. To opowieść o namiętności, nienawiści, brutalnym morderstwie i procesie, który podzielił naród na dwa obozy: tych, którzy widzieli w Ricie wyrachowaną morderczynię, i tych, którzy uważali ją za ofiarę poszlak i społecznego linczu.
Wszystko zaczęło się w willi w Brzuchowicach pod Lwowem. Henryk Zaremba był cenionym architektem, człowiekiem majętnym, ale nieszczęśliwym w małżeństwie – jego żona przebywała w zakładzie dla psychicznie chorych. W 1924 roku w jego domu pojawiła się Rita Gorgonowa (urodzona jako Emilia Margerita Dana), piękna guwernantka pochodząca z Dalmacji.
Szybko okazało się, że Rita stała się kimś więcej niż tylko opiekunką dzieci Zaremby – Elżbiety (zwanej Lusią) i Stanisława. Została kochanką architekta i faktyczną panią domu. Z tego związku urodziła się córka, Romana. Jednak sielanka nie trwała długo. Dorastająca Lusia zaczęła buntować się przeciwko obecności Rity, widząc w niej intruza zajmującego miejsce jej matki. Konflikt między kobietami narastał, a Henryk Zaremba, zmęczony ciągłymi kłótniami, zaczął planować rozstanie z Gorgonową i przeprowadzkę do Lwowa.
W nocy z 30 na 31 grudnia 1931 roku w willi doszło do tragedii. 17-letnia Lusia została brutalnie zamordowana w swoim łóżku. Sprawca zadał jej kilka ciosów tępym narzędziem w głowę (później ustalono, że mógł to być czekan do lodu). Krzyk dziewczyny obudził jej brata, Stasia, który twierdził, że widział przez okno postać w futrze przesuwającą się po ogrodzie.
Podejrzenie natychmiast padło na Ritę Gorgonową. Motyw wydawał się oczywisty: zazdrość, nienawiść do pasierbicy i strach przed wyrzuceniem z domu. Policja znalazła ślady krwi na jej ubraniu, a w pobliskim basenie odkryto narzędzie zbrodni. Rita od początku nie przyznawała się do winy, twierdząc, że w czasie morderstwa spała lub próbowała sprawdzić, co się dzieje.
Proces Rity Gorgonowej stał się medialnym spektaklem. Gazety prześcigały się w sensacyjnych nagłówkach, a opinia publiczna już przed wyrokiem wydała na nią wyrok śmierci. Nazywano ją „czarną damą” i „modliszką”. Ludzie gromadzili się pod oknami sądu, wykrzykując obelgi.
W pierwszym procesie w Krakowie Rita została skazana na karę śmierci. Jednak sprawa była oparta wyłącznie na poszlakach. Nie było bezpośrednich świadków zbrodni, a dowody zabezpieczono w sposób, który dziś budziłby ogromne zastrzeżenia (np. ślady krwi na ubraniu Rity mogły pochodzić z jej własnego skaleczenia). Po kasacji wyroku i ponownym procesie w Poznaniu, karę zmieniono na 8 lat więzienia, uznając, że działała pod wpływem silnego wzruszenia (afektu).
Narzędziem zbrodni był czekan, który należał do Henryka Zaremby. Znaleziono go w basenie w ogrodzie, co dla oskarżenia było koronnym dowodem. Obrona argumentowała jednak, że morderca mógł podrzucić go tam celowo, by obciążyć domowników. Do dziś nie ma pewności, czy czekan faktycznie był tym, czym uderzono Lusię – niektórzy biegli wskazywali na inne tępe narzędzie.
Rita wyszła na wolność 3 września 1939 roku, w trzecim dniu II wojny światowej, na mocy amnestii ogłoszonej z powodu wybuchu konfliktu. I tutaj historia się urywa. Istnieje wiele teorii na temat jej dalszych losów:
Nigdy nie udało się jednoznacznie ustalić, gdzie i kiedy zmarła najsłynniejsza oskarżona II Rzeczypospolitej. Jej córka, Romana, przez lata walczyła o dobre imię matki, wierząc w jej niewinność.
Sprawa Gorgonowej to nie tylko kryminał, to także obraz ówczesnego społeczeństwa. Pokazała, jak łatwo uprzedzenia i nienawiść do „obcej” (Rita była cudzoziemką o południowej urodzie) mogą wpłynąć na wymiar sprawiedliwości. Do dziś prawnicy i historycy analizują akta tej sprawy, wskazując na liczne błędy w śledztwie.
Czy Rita Gorgonowa zabiła Lusię Zarembę? Większość poszlak wskazuje na nią, ale brak „twardego” dowodu sprawia, że ta historia na zawsze pozostanie jedną z największych zagadek polskiej kryminalistyki. Jeśli interesują Cię mroczne historie z przeszłości, postać Gorgonowej jest absolutnym klasykiem, który doczekał się nawet ekranizacji filmowej w reżyserii Janusza Majewskiego.