Gość (83.4.*.*)
Premiera Grand Theft Auto IV w 2008 roku była jednym z największych wydarzeń w historii popkultury, nie tylko w świecie gier wideo. Rockstar Games, znane z agresywnego i kontrowersyjnego marketingu, postanowiło pójść na całość, umieszczając gigantyczny mural reklamujący przygody Niko Bellica na Times Square w Nowym Jorku. Choć dla fanów był to symbol potęgi branży, dla wielu organizacji społecznych i polityków stał się dowodem na to, że granice między rozrywką dla dorosłych a przestrzenią dostępną dla dzieci zostały niebezpiecznie zatarte.
Głównym argumentem krytyków był fakt, że reklama o tak gigantycznej skali w sercu Nowego Jorku jest niemożliwa do zignorowania. W przeciwieństwie do zwiastunów telewizyjnych, które emitowane są po godzinie 22:00, czy reklam w prasie branżowej, mural na Times Square był widoczny dla każdego – w tym dla milionów dzieci i nastolatków odwiedzających to miejsce.
Krytycy, w tym organizacje takie jak Parents Television Council, podnosili, że eksponowanie gry z kategorią wiekową „M” (Mature – dla osób powyżej 17. roku życia) w tak jaskrawy sposób jest formą omijania systemów ratingowych. Twierdzono, że skoro gra zawiera treści brutalne, wulgarny język i sceny erotyczne, jej promocja nie powinna dominować w krajobrazie miejskim, który z założenia jest przyjazny rodzinom.
Zarzut dotyczący „sztucznego zawyżania popularności” wiązał się z psychologicznym mechanizmem „zakazanego owocu”. Gigantyczny baner nadawał grze status kultowy jeszcze przed jej premierą. Dla osób poniżej 18. roku życia tak intensywna obecność marki w prestiżowej lokalizacji sprawiała, że GTA IV stawało się absolutnym „must-have”, niezależnie od ograniczeń wiekowych.
Eksperci od marketingu etycznego wskazywali, że Rockstar Games celowo wykorzystuje efekt skali, by dotrzeć do młodszej widowni, wiedząc, że nie może tego robić bezpośrednio przez dedykowane kanały dla dzieci. Takie działanie uznano za nieuczciwą praktykę, ponieważ:
Kontrowersje wokół GTA IV nie ograniczały się tylko do banerów. W tamtym czasie w Chicago wybuchł skandal związany z reklamami gry na autobusach miejskich. Po fali protestów i skargach od pasażerów, zarząd transportu (CTA) zdecydował się usunąć grafiki promocyjne, co doprowadziło do pozwu ze strony wydawcy gry, firmy Take-Two Interactive. Firma wygrała sprawę, argumentując to naruszeniem wolności słowa i zapisów kontraktowych.
Debata nad banerem na Times Square stała się częścią szerszego dyskursu o tym, jak powinny być promowane produkty „tylko dla dorosłych”. Przeciwnicy reklamy argumentowali, że branża gier wideo stosuje podwójne standardy – z jednej strony prosi o traktowanie jej na równi z kinem (gdzie restrykcje są surowe), a z drugiej agresywnie wchodzi w przestrzeń publiczną z treściami, które w innych mediach byłyby ocenzurowane.
Z perspektywy czasu widać, że krytyka ta nie zaszkodziła sprzedaży – wręcz przeciwnie. GTA IV pobiło rekordy Guinnessa, zarabiając 310 milionów dolarów w ciągu pierwszych 24 godzin. Jednak to właśnie te wydarzenia z 2008 roku sprawiły, że organy takie jak ESRB (Entertainment Software Rating Board) zaczęły ściślej przyglądać się nie tylko samym grom, ale i sposobom ich promowania w miejscach, gdzie nie da się wprowadzić weryfikacji wieku.
Dziś gigantyczne murale reklamujące gry wideo są standardem, ale to właśnie sprawa GTA IV przetała szlaki. Pokazała ona, że gra wideo może stać się tematem debaty narodowej o estetyce miasta i etyce reklamy. Choć zarzuty o „nieuczciwe praktyki” nigdy nie doprowadziły do zakazu takich form promocji, zmusiły wydawców do większej ostrożności i częstszego stosowania mniej kontrowersyjnych grafik w miejscach publicznych, skupiając się bardziej na logotypach i postaciach niż na bezpośrednich nawiązaniach do przemocy.