Gość (37.30.*.*)
Pytanie o to, czy kiedykolwiek istniał świat całkowicie pozbawiony wstydu, fascynuje historyków i antropologów od lat. Choć dzisiaj nagość kojarzy nam się głównie ze sferą prywatną lub erotyczną, przeszłość pokazuje, że ludzkie ciało nie zawsze było powodem do rumieńców. Zanim jednak przejdziemy do konkretnych epok, warto wyjaśnić jedną rzecz: pojęcie „braku jakiejkolwiek tabuizacji” jest trudne do uchwycenia, ponieważ każda kultura wypracowała własne kody zachowań. Niemniej jednak, istniały miejsca, gdzie ubranie było jedynie opcjonalnym dodatkiem, a nie moralnym obowiązkiem.
Jeśli szukamy miejsc, w których nagość była stanem naturalnym, musimy skierować wzrok na cywilizacje żyjące w ciepłym klimacie, gdzie odzież pełniła funkcję czysto praktyczną lub dekoracyjną. W starożytnym Egipcie dzieci często biegały nago do okresu dojrzewania, a robotnicy czy tancerki nosili jedynie symboliczne przepaski. Nagość nie była tam synonimem grzechu, lecz raczej statusu społecznego – im wyższa pozycja, tym więcej warstw materiału (często prześwitującego lnu).
Podobnie wyglądało to w starożytnej Grecji, choć tutaj sprawa była bardziej złożona. Grecy uwielbiali nagość w sporcie (słynne gymnasion pochodzi od słowa gymnos, czyli nagi) i sztuce, traktując męskie ciało jako ideał harmonii. Co ciekawe, to właśnie Grecy uważali ludy „barbarzyńskie” za dziwne, ponieważ te wstydziły się pokazywać nago publicznie. Jednak nawet tam istniały pewne granice – nagość kobieca w sferze publicznej była znacznie rzadszej akceptowana niż męska.
Wbrew powszechnemu przekonaniu, że średniowiecze to czas ludzi zapiętych pod samą szyję, rzeczywistość była znacznie bardziej „odsłonięta”. Oczywiście, chrześcijaństwo wprowadziło koncepcję wstydu związaną z upadkiem Adama i Ewy, ale codzienne życie wymuszało pragmatyzm.
W średniowiecznej Europie niezwykle popularne były łaźnie publiczne. Ludzie różnych stanów kąpali się tam wspólnie, często nago, jedząc przy tym posiłki i plotkując. Nagość w kontekście higieny czy snu (często spano nago, bo bielizna była towarem luksusowym) nie budziła sensacji. Nawet w sztuce sakralnej nagość była obecna – postacie zmartwychwstałych na Sądzie Ostatecznym czy Adam i Ewa byli przedstawiani bez ubrań, co miało symbolizować czystość i prawdę, a nie wyuzdanie.
W średniowieczu istniała tradycja „nagości pokutnej”. Osoby chcące odpokutować ciężkie winy mogły zostać zmuszone do przejścia przez miasto w samej koszuli lub nago, co miało symbolizować ich bezbronność przed Bogiem i całkowite upokorzenie, ale niekoniecznie miało podtekst seksualny.
Prawdziwy odwrót od akceptacji ciała nastąpił wraz z końcem średniowiecza i nadejściem renesansu, a proces ten przyspieszył w okresie reformacji i kontrreformacji (XVI wiek). To właśnie wtedy zaczęto kłaść ogromny nacisk na dyscyplinę ciała i moralność.
Jeśli mielibyśmy wskazać jeden okres, który ukształtował nasze dzisiejsze (często sprzeczne) podejście do nagości, byłaby to epoka wiktoriańska (XIX wiek). To właśnie wtedy pruderia osiągnęła swoje apogeum. W Anglii za czasów królowej Wiktorii unikano nawet nazywania części ciała – zamiast o „nogach” kurczaka, mówiono o „ciemnym mięsie”, a nogi od fortepianów czasem zasłaniano specjalnymi pokrowcami, by nie budziły „nieprzyzwoitych” skojarzeń.
Współczesna pruderyjność to jednak nie tylko zasługa wiktoriańskich moralistów. Dołożyły się do tego:
Warto pamiętać, że to, co my postrzegamy jako pruderię, jest specyficzne dla kultury zachodniej. Do dziś istnieją społeczności, np. w dorzeczu Amazonki czy w niektórych częściach Afryki Subsaharyjskiej, gdzie nagość piersi czy pośladków nie niesie ze sobą żadnego ładunku erotycznego ani wstydu. Tam tabu może dotyczyć zupełnie innych sfer, np. jedzenia w obecności teściów.
Podsumowując, historia nagości to sinusoida. Od naturalności starożytnych, przez pragmatyzm średniowiecza, aż po surową dyscyplinę epoki wiktoriańskiej. Dzisiaj żyjemy w czasach, w których granice te znów się przesuwają, choć bagaż historycznych uprzedzeń wciąż nosimy na własnych plecach – zazwyczaj starannie przykrytych ubraniem.