Jakie masz pytanie?

lub

Skoro młode pokolenie pracowników kwestionuje niemal wszystkie aspekty pracy, w tym szczególnie zgodne z prawem postawy starszych pracodawców, to dlaczego młodzi ludzie nie zakładają własnych firm i nie zatrudniają rówieśników, zamiast narzucać swoje zasady w przedsiębiorstwach należących do starszego pokolenia?

wyzwania pokolenia z rynek pracy młodych bariery przedsiębiorczości młodych
avatar

Gość (83.4.*.*)



Odpowiedź:

Obserwując dzisiejszy rynek pracy, trudno nie zauważyć iskrzenia na linii pracodawca–pracownik, szczególnie gdy po dwóch stronach barykady stoją przedstawiciele różnych pokoleń. Z jednej strony mamy doświadczonych przedsiębiorców, którzy budowali swoje firmy w realiach lat 90. i dwutysięcznych, opierając się na kulcie ciężkiej pracy i hierarchii. Z drugiej strony wchodzi pokolenie Z, które głośno mówi o work-life balance, zdrowiu psychicznym i elastyczności. Pytanie, dlaczego młodzi po prostu nie wezmą spraw w swoje ręce i nie stworzą własnych, „idealnych” miejsc pracy, jest niezwykle trafne, ale odpowiedź na nie składa się z wielu warstw – od ekonomii po psychologię społeczną.

Bariery finansowe i brak kapitału na start

Pierwszym i najbardziej oczywistym powodem są pieniądze. Choć żyjemy w erze cyfrowej, gdzie teoretycznie do założenia biznesu wystarczy laptop i dostęp do internetu, rzeczywistość bywa brutalna. Założenie firmy, która realnie zatrudnia ludzi i oferuje im stabilne warunki, wymaga potężnego kapitału. Młodzi ludzie często startują z zerowym kontem, a rosnące koszty życia, wysokie ceny najmu lokali i skomplikowany system podatkowy sprawiają, że zgromadzenie oszczędności na start jest trudniejsze niż 20 czy 30 lat temu.

Warto też zauważyć, że starsze pokolenia miały okazję budować majątek w czasie transformacji ustrojowej, kiedy rynek był nienasycony. Dzisiaj niemal każda nisza jest już zajęta przez wielkie korporacje lub ugruntowane lokalne firmy, co drastycznie podnosi próg wejścia dla nowego gracza.

Przedsiębiorczość a styl życia

Istnieje pewien paradoks w oczekiwaniach młodych ludzi. Pokolenie Z i późni millenialsi cenią sobie czas wolny, brak nadgodzin i możliwość „odcięcia się” od pracy po godzinie 17:00. Prowadzenie własnej firmy, zwłaszcza w początkowej fazie, to całkowite zaprzeczenie tych wartości. Bycie szefem to praca 24 godziny na dobę, ogromna odpowiedzialność za innych i stres, który trudno zostawić w biurze.

Wielu młodych ludzi świadomie rezygnuje z drogi przedsiębiorcy, ponieważ nie chcą poświęcać swojego zdrowia psychicznego i relacji dla sukcesu finansowego. Wolą być pracownikami, którzy egzekwują swoje prawa, niż pracodawcami, którzy muszą te prawa zapewniać innym kosztem własnego spokoju.

Zjawisko ukrytej przedsiębiorczości, czyli B2B i freelancing

Ciekawostką jest fakt, że młodzi ludzie wcale nie stronią od zakładania firm tak bardzo, jak mogłoby się wydawać. Statystyki pokazują ogromny wzrost liczby jednoosobowych działalności gospodarczych (JDG). Różnica polega na modelu współpracy. Zamiast budować struktury i zatrudniać rówieśników, młodzi wybierają kontrakty B2B.

Daje im to poczucie niezależności i wyższe zarobki „na rękę”, ale nie czyni ich pracodawcami w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. To forma „mikroprzedsiębiorczości”, która pozwala im omijać hierarchię korporacyjną, ale nie rozwiązuje problemu tworzenia nowych miejsc pracy dla ich pokolenia.

Dlaczego chcą zmieniać istniejące firmy?

Pytanie o to, dlaczego młodzi „narzucają swoje zasady” w cudzych firmach, dotyka samej natury ewolucji rynku pracy. Każde nowe pokolenie wnosi do gospodarki inne wartości. Kiedyś standardem była praca po 12 godzin i brak urlopów, co dziś uznajemy za patologię. Młodzi ludzie wychodzą z założenia, że skoro spędzają w pracy 1/3 swojego życia, to mają prawo domagać się, by to środowisko było zdrowe i dostosowane do współczesnych standardów.

Z ich perspektywy to nie jest „narzucanie zasad”, ale walka o normalność w świecie, który ich zdaniem zbyt długo akceptował toksyczne nawyki. Widzą oni, że firmy starszego pokolenia mają zasoby, infrastrukturę i klientów – uważają więc, że łatwiej i logiczniej jest zreformować istniejący system, niż budować wszystko od zera w niesprzyjających warunkach ekonomicznych.

Czy wiesz, że...?

Z badań wynika, że tzw. "Zetki" (osoby urodzone po 1995 roku) są najbardziej skłonne do zmiany pracy, jeśli nie zgadza się ona z ich systemem wartości. Aż 77% przedstawicieli tego pokolenia twierdzi, że ważne jest dla nich, by firma, w której pracują, miała jasne zasady etyczne i dbała o ekologię.

Edukacja vs. rzeczywistość biznesowa

System edukacji w Polsce (i nie tylko) wciąż w dużej mierze kształci pracowników, a nie liderów czy przedsiębiorców. Młodzi ludzie opuszczają uczelnie z dużą wiedzą teoretyczną, ale znikomym przygotowaniem do zarządzania ryzykiem, ludźmi czy finansami firmy. W efekcie, nawet jeśli mają świetne pomysły na innowacyjne biznesy, często brakuje im „twardych” umiejętności operacyjnych, by przetrwać pierwszy rok na rynku.

Zamiast ryzykować porażkę i długi, wybierają bezpieczniejszą ścieżkę – zatrudnienie u kogoś, kto już ten proces przeszedł. Jednocześnie, dzięki dostępowi do globalnych informacji, doskonale wiedzą, jak wyglądają standardy pracy w Dolinie Krzemowej czy w Skandynawii, i chcą przenieść te wzorce na polski grunt.

Podsumowanie mechanizmów rynkowych

Podsumowując, brak masowego zakładania firm przez młodych ludzi wynika z kombinacji wysokich barier wejścia, niechęci do poświęcania życia prywatnego na ołtarzu biznesu oraz zmiany modelu pracy na freelancing. Konflikt pokoleniowy w biurach jest naturalnym procesem ścierania się starego z nowym – procesem, który choć bolesny dla obu stron, zazwyczaj prowadzi do wypracowania nowych, często lepszych standardów dla wszystkich pracowników, niezależnie od wieku.

Podziel się z innymi: