Jakie masz pytanie?

lub

Ile prawdy jest w powtarzanych przez pracodawców opiniach, że przedstawiciele najmłodszego pokolenia są roszczeniowi i wychowani w poczuciu posiadania wyłącznie praw bez obowiązków, przez co w wieku 18 lat, rozpoczynając pracę, czują się zdziwieni i oburzeni faktem, że ktoś może wydawać im polecenia i stawiać wymagania?

oczekiwania młodych pracowników pokolenie z na rynku pracy wyzwania zarządzania pokoleniem z
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Temat „roszczeniowego pokolenia Z” stał się niemal stałym elementem rozmów przy kawie w działach HR i na forach dla przedsiębiorców. Pracodawcy często narzekają, że młodzi ludzie wchodzący na rynek pracy mają nierealistyczne oczekiwania finansowe, nie uznają autorytetów i najchętniej pracowaliby na własnych zasadach od pierwszego dnia. Czy jednak ta surowa ocena jest sprawiedliwa, czy może mamy do czynienia z naturalnym konfliktem pokoleń, który powtarza się od dekad? Prawda, jak to zwykle bywa, leży gdzieś pośrodku i wynika z głębokich zmian społecznych oraz technologicznych.

Zderzenie dwóch światów: hierarchia kontra partnerstwo

Głównym źródłem konfliktów na linii pracodawca–młody pracownik jest zmiana podejścia do autorytetu. Starsze pokolenia (Baby Boomers czy pokolenie X) wychowywały się w kulturze hierarchicznej, gdzie szef miał rację z klucza, a polecenia wykonywało się bez zbędnych pytań. Dla najmłodszego pokolenia, wychowanego w dobie internetu i bardziej partnerskiego modelu wychowania, autorytet nie wynika z samej pieczątki na biurku.

Młodzi ludzie często nie czują „zdziwienia”, że ktoś im wydaje polecenia, ale czują opór przed poleceniami, które nie mają logicznego uzasadnienia. Chcą wiedzieć „dlaczego” coś robią i jaki ma to sens. To, co starsi menedżerowie odbierają jako brak szacunku lub kwestionowanie ich roli, dla 18- czy 20-latka jest po prostu próbą zrozumienia zadania. W ich oczach relacja z pracodawcą to kontrakt między dwiema równorzędnymi stronami, a nie układ poddańczy.

Prawa, obowiązki i granice

Opinia o „wychowaniu w poczuciu posiadania wyłącznie praw” często wynika z faktu, że pokolenie Z znacznie silniej niż ich rodzice akcentuje dbałość o zdrowie psychiczne i tzw. work-life balance. Dla wielu pracodawców, którzy budowali swoje firmy kosztem nadgodzin i braku urlopów, postawa typu „kończę pracę o 16:00 i wyłączam telefon” wydaje się szczytem bezczelności.

Warto jednak zauważyć, że:

  • Młodzi widzieli swoich rodziców wypalonych zawodowo i nie chcą powtarzać tego schematu.
  • Dostęp do informacji sprawia, że doskonale znają Kodeks pracy i swoje prawa, co bywa mylone z roszczeniowością.
  • Wysoka samoocena, którą w nich pielęgnowano, sprawia, że rzadziej godzą się na złe traktowanie czy mobbing, co dawniej było „normą”, którą należało przeczekać.

Czy to naprawdę cecha pokolenia, czy po prostu młodości?

Ciekawostką jest fakt, że narzekanie na „dzisiejszą młodzież” to zjawisko stare jak świat. Już w starożytności Sokrates miał twierdzić, że młodzi ludzie mają złe maniery, gardzą autorytetem i nie mają szacunku dla starszych. Każde pokolenie wchodzące na rynek pracy jest postrzegane przez poprzednie jako „gorsze”, „leniwsze” lub „bardziej wymagające”.

W psychologii mówi się o efekcie „kiedyś to było” – zapominamy, jacy sami byliśmy w wieku 18 lat, i oceniamy młodych przez pryzmat naszego obecnego doświadczenia i dojrzałości. To, co dziś nazywamy roszczeniowością, za 10 lat może zostać nazwane „zdrowym podejściem do pracy”, gdy dzisiejsi 20-latkowie sami staną się liderami i ukształtują rynek według swoich wartości.

Dlaczego pracodawcy czują frustrację?

Frustracja pracodawców nie bierze się znikąd. Istnieje grupa młodych ludzi, którzy faktycznie mają trudności z adaptacją do rygoru pracy. Wynika to często z:

  1. Błyskawicznej gratyfikacji: Wychowanie w świecie mediów społecznościowych, gdzie „lajki” i efekty dostaje się natychmiast, utrudnia zrozumienie, że na awans czy podwyżkę trzeba czasem pracować latami.
  2. Braku odporności na krytykę: System edukacji i nowoczesne metody wychowawcze często chronią dzieci przed porażką, przez co merytoryczna uwaga od szefa bywa odbierana jako osobisty atak.
  3. Rynku pracownika: Przez długi czas to kandydaci dyktowali warunki, co naturalnie podbiło ich oczekiwania, nie zawsze idące w parze z oferowanymi umiejętnościami.

Jak znaleźć wspólny język?

Zamiast etykietować młodych pracowników jako „roszczeniowych”, coraz więcej nowoczesnych firm stawia na zmianę komunikacji. Kluczem okazuje się feedback – młodzi go potrzebują, ale musi być on konstruktywny i częsty. Zamiast wydawać suche polecenia, menedżerowie uczą się wyjaśniać cele. Z kolei młodzi pracownicy muszą zrozumieć, że choć ich dobrostan jest ważny, to firma musi realizować swoje cele biznesowe, co czasem wymaga elastyczności i większego zaangażowania.

Prawda o najmłodszym pokoleniu jest więc złożona. Nie są oni „zepsuci”, ale są inni – bardziej świadomi swoich praw, mniej skłonni do poświęceń dla samej idei pracy i znacznie odważniejsi w stawianiu granic. To, co dla jednych jest roszczeniowością, dla innych jest po prostu nowym standardem nowoczesnego rynku pracy.

Podziel się z innymi: