Gość (83.4.*.*)
W dobie powszechnego dostępu do smartfonów i wideorejestratorów, niemal każdy z nas może stać się świadkiem przestępstwa lub wykroczenia. Naturalnym odruchem wydaje się wrzucenie takiego filmu do sieci, aby ostrzec innych lub „napiętnować” sprawcę. Jednak prawo w Polsce bywa w tej kwestii przewrotne. Choć intencje mogą być szlachetne, autor nagrania może sam wpędzić się w poważne kłopoty prawne.
Kluczowym elementem w tej układance jest ochrona wizerunku, którą reguluje Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Zgodnie z jej przepisami, rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. Co istotne, prawo to przysługuje każdemu – bez względu na to, czy jest wzorowym obywatelem, czy właśnie włamał się do czyjegoś samochodu.
Upublicznienie twarzy sprawcy bez jego zgody (nawet jeśli ewidentnie łamie on prawo) może skutkować powództwem cywilnym o naruszenie dóbr osobistych. Sąd może wówczas nakazać usunięcie filmu, publiczne przeprosiny, a nawet wypłatę zadośćuczynienia na rzecz... przestępcy.
Oprócz kwestii cywilnych, w grę wchodzi również Kodeks karny. Jeśli publikacji nagrania towarzyszy podpis sugerujący, że dana osoba jest „złodziejem” lub „oszustem”, zanim zapadnie prawomocny wyrok sądu, możemy narazić się na zarzut zniesławienia (art. 212 KK).
W polskim systemie prawnym obowiązuje zasada domniemania niewinności. Dopóki sąd nie orzeknie o winie, dana osoba jest w świetle prawa niewinna. Samodzielne wymierzanie sprawiedliwości poprzez tzw. „internetowy pręgierz” jest traktowane jako działanie bezprawne. Dodatkowo, jeśli na nagraniu widać numery rejestracyjne pojazdu, w grę wchodzą przepisy RODO, ponieważ tablice rejestracyjne w określonych sytuacjach mogą być uznane za dane osobowe.
Istnieją pewne sytuacje, w których publikacja wizerunku bez zgody jest dopuszczalna, ale rzadko dotyczą one „zwykłych” nagrań z przestępstw:
Warto wiedzieć, że sądy coraz częściej biorą pod uwagę tzw. „ważny interes społeczny”. Jeśli publikacja nagrania miała na celu np. ochronę innych przed realnym zagrożeniem, sąd może (ale nie musi) złagodzić ocenę takiego czynu. Jest to jednak stąpanie po cienkim lodzie i każda sprawa rozpatrywana jest indywidualnie.
Jeśli dysponujesz nagraniem, które dokumentuje przestępstwo, najlepszą i najbezpieczniejszą ścieżką jest przekazanie go odpowiednim służbom. Oto jak postąpić krok po kroku:
W Polsce funkcjonuje specjalna skrzynka e-mailowa „Stop agresji drogowej”. Można na nią wysyłać nagrania z kamer samochodowych dokumentujące niebezpieczne zachowania na drodze. W takim przypadku to policja zajmuje się analizą materiału i wyciąganiem konsekwencji, a Ty pozostajesz anonimowy dla sprawcy i nie ryzykujesz zarzutów o naruszenie dóbr osobistych. To obecnie najskuteczniejszy i najbezpieczniejszy sposób na wykorzystanie nagrań w walce z piratami drogowymi.