Jakie masz pytanie?

lub

O co chodzi w sprawie zabójstwa w butiku Ultimo?

zabójstwo w butiku sprawa Beaty Pasik zagadka kryminalna Ultimo
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Sprawa zabójstwa w warszawskim butiku Ultimo z grudnia 1997 roku to jedna z najbardziej zagadkowych, kontrowersyjnych i polaryzujących historii w dziejach polskiej kryminalistyki. Choć od tragicznych wydarzeń minęło niemal trzy dekady, temat ten regularnie powraca na czołówki mediów, budząc skrajne emocje. Z jednej strony mamy kobietę, która cudem przeżyła zamach i do dziś z absolutną pewnością wskazuje winną. Z drugiej – skazaną, która po odsiedzeniu 18 lat wyszła na wolność i konsekwentnie powtarza: „To nie ja zabiłam”. O co tak naprawdę chodzi w tej sprawie i dlaczego do dziś budzi ona tyle wątpliwości?

Tragiczny wieczór na Nowym Świecie

Wszystko wydarzyło się we wtorek, 16 grudnia 1997 roku. Anna Jaźwińska, 24-letnia kierowniczka sieci butików Ultimo, kończyła pracę w sklepie przy Nowym Świecie 36 w Warszawie. Był mroźny wieczór, a ruch w sklepie dawno zamarł. Po żonę przyjechał jej mąż, 26-letni Daniel Jaźwiński. Mieli wspólnie zamknąć lokal i wrócić do domu, gdzie na rodziców czekała mała córeczka.

Około godziny 21:00–22:00 kontakt z małżeństwem się urwał. Zaniepokojona rodzina, nie mogąc się dodzwonić, pojechała pod butik. Światła w środku wciąż się paliły, ale drzwi były zamknięte, a alarm niewłączony. Po wejściu do środka za pomocą zapasowych kluczy, brat Daniela wraz z żoną odkryli makabryczny widok.

W piwnicy sklepu, w kałużach krwi, leżały dwa ciała. Daniel Jaźwiński zginął na miejscu od strzałów z broni palnej. Anna, choć dwukrotnie postrzelona (m.in. w głowę) i ciężko ranna, wciąż oddychała. Uratowało ją to, że w piwnicy było bardzo zimno, co spowolniło krwotok i pozwoliło jej dotrwać do przyjazdu pomocy.

Konflikt w tle – prowokacja i zwolnienie z pracy

Aby zrozumieć motyw, który prokuratura przypisała oskarżonej, trzeba cofnąć się o kilka dni. Beata Pasik (wówczas Kamińska-Pasik) była ekspedientką w innym butiku tej samej sieci – przy ulicy Świętokrzyskiej. Między nią a Anną Jaźwińską narastał konflikt. Anna podejrzewała Beatę o to, że nie rejestruje części sprzedaży i przywłaszcza pieniądze.

8 grudnia 1997 roku Anna zorganizowała prowokację. Podstawiła klientkę, która kupiła jeansy. Beata nie nabiła transakcji na kasę i nie wydała paragonu. Wybuchła gigantyczna awantura, wezwano policję, a Beata została dyscyplinarnie zwolniona. Zdaniem śledczych to właśnie chęć zemsty za utratę pracy i upokorzenie popchnęła młodą kobietę do zbrodni zaledwie osiem dni później.

Przebudzenie w szpitalu i jednoznaczne oskarżenie

Kluczowym momentem dla całego śledztwa było wybudzenie Anny Jaźwińskiej ze śpiączki farmakologicznej. Gdy tylko odzyskała przytomność, pilnujący jej policjanci zapytali, czy wie, kto strzelał. Anna bez wahania wskazała na swoją byłą koleżankę z pracy: Beatę Pasik.

Dla organów ścigania był to punkt zwrotny. Zeznania naocznego świadka, który przeżył zamach, stały się fundamentem aktu oskarżenia. Policja skupiła się głównie na tym wątku, odrzucając inne hipotezy. Beata Pasik została zatrzymana dwa dni po zbrodni.

Sądowa telenowela: od uniewinnienia do 25 lat więzienia

Proces w sprawie Ultimo był jednym z najbardziej skomplikowanych w historii polskiego sądownictwa. Co ciekawe, sądy pierwszej instancji dwukrotnie uniewinniały Beatę Pasik, uznając, że dowody są niewystarczające, a wersja oskarżenia opiera się niemal wyłącznie na subiektywnych zeznaniach poszkodowanej.

Dopiero podczas trzeciego procesu, w lipcu 2005 roku, zapadł diametralnie inny wyrok. Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Beatę Pasik na 25 lat pozbawienia wolności. Wyrok ten wzbudził ogromne kontrowersje również w samym środowisku sędziowskim. Przewodnicząca składu orzekającego zgłosiła zdanie odrębne, uważając oskarżoną za niewinną, jednak została przegłosowana przez pozostałych członków składu sędziowskiego. Statystyki pokazują, jak bardzo ta sprawa podzieliła sędziów: na różnych etapach postępowań aż 10 z 15 sędziów badających akta opowiadało się za uniewinnieniem Beaty Pasik, a jedynie 5 za jej skazaniem.

Dlaczego sprawa Ultimo budzi tak wielkie wątpliwości?

Wokół wyroku skazującego narosło mnóstwo pytań, na które do dziś nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Krytycy wyroku i obrońcy Beaty Pasik wskazują na rażący brak twardych dowodów rzeczowych:

  • Brak śladów fizycznych: Na miejscu zbrodni nie znaleziono odcisków palców Beaty ani śladów jej butów.
  • Brak śladów prochu i krwi: Na ubraniach ani ciele oskarżonej nie zabezpieczono mikrośladów prochu strzelniczego ani krwi ofiar, co przy oddaniu kilku strzałów z bliskiej odległości jest niezwykle rzadkie.
  • Brak broni: Narzędzia zbrodni nigdy nie odnaleziono.
  • Alibi: Beata Pasik twierdziła, że w czasie zabójstwa była ze swoim partnerem Piotrem. Choć jego pierwsze zeznania na policji były niespójne (co policja uznała za próbę mataczenia), później wspierał jej wersję wydarzeń.
  • Kontrowersyjny ślad zapachowy: Jedynym fizycznym dowodem powiązującym Beatę z miejscem zbrodni był tzw. ślad osmologiczny (zapachowy) zabezpieczony z kasetki na pieniądze. Metoda ta jest dziś uznawana przez wielu ekspertów za mało wiarygodną i podatną na błędy.

Wiele osób zadaje sobie pytanie: czy młoda ekspedientka, niemająca wcześniej kontaktu z bronią, mogła przeprowadzić tak zimną i profesjonalną egzekucję? Sposób działania sprawcy – m.in. tzw. strzał dobijający oddany w głowę leżącego Daniela – przypominał raczej robotę płatnego zabójcy.

Alternatywne hipotezy: mafia i porachunki

Lata 90. w Warszawie to okres brutalnych porachunków gangsterskich i wymuszania haraczy. Pojawiły się teorie, że celem zamachu mógł być sam Daniel Jaźwiński, który prowadził firmę ochroniarską, lub że tłem zbrodni były konflikty między właścicielami sieci Ultimo (którzy prowadzili ze sobą otwartą wojnę handlową, dochodziło między nimi nawet do bójki). Krytycy śledztwa uważają, że policja poszła na skróty, chcąc szybko zamknąć głośną sprawę medialną.

Nowe rozdanie: powrót sprawy po latach

Beata Pasik opuściła mury więzienia we wrześniu 2021 roku, po odbyciu 18 lat kary, dzięki warunkowemu przedterminowemu zwolnieniu. Nigdy nie przyznała się do winy – mimo że wcześniejsze przyznanie się mogłoby ułatwić jej ubieganie się o ułaskawienie lub szybsze wyjście na wolność. Od momentu wyjścia zza krat walczy o pełne oczyszczenie swojego imienia.

Sprawa ponownie nabrała ogromnego rozgłosu pod koniec 2025 roku i na początku 2026 roku za sprawą kilku wydarzeń:

  1. Książka Grzegorza Głuszaka: Znany dziennikarz śledczy opublikował reportaż "Nie przyznam się, nie ja zabiłam. Beata Pasik i zbrodnia w butiku Ultimo", w którym szczegółowo analizuje błędy prokuratury i wskazuje na możliwość skazania niewinnej osoby.
  2. Ekranizacja: W maju 2026 roku firma FremantleMedia Polska wykupiła prawa do ekranizacji tej książki, co oznacza, że historia ta prawdopodobnie trafi na ekrany jako film lub serial.
  3. Głos Anny Jaźwińskiej: Pokrzywdzona zdecydowanie sprzeciwiła się medialnemu ocieplaniu wizerunku Beaty Pasik. W emocjonalnych wystąpieniach podkreśliła, że nie zgadza się na robienie „biznesu na zbrodni” i podtrzymuje swoje zeznania – dla niej sprawcą bezsprzecznie jest Beata Pasik.
  4. Działania prokuratury: Śledczy ponownie pochylili się nad aktami sprawy sprzed lat, aby zbadać, czy rzeczywiście mogło dojść do jednej z największych pomyłek sądowych w historii Polski, czy też wyrok z 2005 roku był w pełni słuszny.

Tragedia w butiku Ultimo pozostaje jedną z najbardziej bolesnych i nierozstrzygniętych w ludzkich umysłach spraw. Niezależnie od tego, po której stronie leży prawda, historia ta pokazuje, jak cienka jest granica między sprawiedliwością a wątpliwością, która potrafi dzielić społeczeństwo przez dekady.

Podziel się z innymi: