Gość (83.4.*.*)
Pojęcie „toksycznej męskości” od lat budzi ogromne emocje. Jedni widzą w nim klucz do zrozumienia wielu problemów społecznych, inni uważają je za niepotrzebne etykietowanie. Niezależnie od osobistych poglądów, warto spojrzeć na ten temat z perspektywy prawa. Choć sama „toksyczna męskość” nie jest terminem prawnym i nikt nie zostanie skazany za sam fakt bycia „toksycznym”, to konkretne zachowania z nią utożsamiane bardzo szybko mogą zaprowadzić na salę sądową. Kiedy więc społeczny i psychologiczny problem staje się przestępstwem w świetle polskiego prawa?
Warto na wstępie wyjaśnić, że toksyczna męskość to nie to samo co „męskość” w ogóle. Psychologowie i socjologowie używają tego terminu do opisania zestawu kulturowych oczekiwań i zachowań, które szkodzą zarówno samemu mężczyźnie, jak i jego otoczeniu. Chodzi m.in. o tłumienie emocji (słynne „chłopaki nie płaczą”), potrzebę ciągłej dominacji, agresję jako jedyny akceptowalny sposób rozwiązywania konfliktów oraz przedmiotowe traktowanie innych ludzi.
Dopóki te postawy pozostają w sferze poglądów, nieprzyjemnego charakteru czy trudnej osobowości, prawo nie interweniuje. Granica zostaje jednak przekroczona w momencie, gdy wewnętrzne przekonania zamieniają się w czyny naruszające wolność, zdrowie, godność lub życie innych osób.
W polskim prawie nie znajdziemy paragrafu zatytułowanego „toksyczna męskość”. Prokuratorzy i sędziowie posługują się konkretnymi artykułami z Kodeksu karnego (k.k.). Oto najczęstsze sytuacje, w których toksyczne wzorce zachowań ewoluują w przestępstwo.
Potrzeba absolutnej kontroli nad partnerką lub partnerem, chorobliwa zazdrość i przekonanie, że „mężczyzna musi rządzić w domu” to klasyczne przejawy toksycznych wzorców. Kiedy przekłada się to na kontrolowanie wydatków (przemoc ekonomiczna), wyzywanie, poniżanie, izolowanie od znajomych czy bicie, mamy do czynienia z przestępstwem znęcania się. Polskie prawo przewiduje za to karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat, a jeśli czynów tych dokonuje się wobec osoby nieporadnej lub ze szczególnym okrucieństwem – nawet do 8 lat.
„Jeśli nie będziesz moja, nie będziesz niczyja” – to toksyczne podejście do relacji i odrzucenia często prowadzi do stalkingu. Nieakceptowanie odmowy, ciągłe wydzwanianie, śledzenie, nachodzenie w pracy, zakładanie podsłuchów czy wysyłanie setek niechcianych wiadomości to nie jest „romantyczna walka o miłość”, ale przestępstwo. Uporczywe nękanie, które wzbudza u ofiary uzasadnione poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozbawienia wolności do lat 8 (a jeśli ofiara targnie się na własne życie – nawet do 15 lat).
Wzorce toksycznej męskości często promują siłę fizyczną jako jedyny dowód wartości i narzędzie rozwiązywania sporów. Przekonanie, że „prawdziwy facet musi się bić”, regularnie zapełnia policyjne areszty. Udział w bójce lub pobiciu, uszkodzenie ciała (art. 156 i 157 k.k.) czy groźby uszkodzenia ciała to bezpośrednie konsekwencje agresji, która wymknęła się spod kontroli. Prawo surowo karze wszelkie przejawy fizycznej przemocy wobec innych.
Przedmiotowe traktowanie kobiet, brak szacunku dla słowa „nie” oraz przekonanie o własnej seksualnej dominacji to fundamenty zachowań, które mogą prowadzić do najcięższych przestępstw. Doprowadzenie innej osoby do obcowania płciowego przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem (gwałt) jest zbrodnią zagrożoną karą od 2 do 15 lat więzienia. Warto pamiętać, że przestępstwem jest również molestowanie seksualne, naruszenie nietykalności cielesnej o charakterze seksualnym czy nękanie w miejscu pracy (mobbing o charakterze seksualnym).
Toksyczne zachowania bardzo często przenoszą się do przestrzeni wirtualnej. Agresywne komentarze, grożenie komuś pobiciem („znajdę cię i pożałujesz”) czy publiczne znieważanie ze względu na płeć, orientację seksualną czy poglądy to czyny zabronione. Groźba bezprawna, która wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że zostanie spełniona, jest przestępstwem zagrożonym karą więzienia do lat 3.
Co ciekawe, toksyczna męskość rani nie tylko osoby postronne, ale i samych mężczyzn, którzy padają jej ofiarą. Społeczna presja, by nigdy nie okazywać słabości, nie płakać i nie prosić o pomoc, sprawia, że mężczyźni znacznie rzadziej zgłaszają się na terapię czy do lekarza.
Statystyki pokazują również, że mężczyźni są znacznie częściej ofiarami przestępstw z użyciem przemocy (głównie ze strony innych mężczyzn) oraz znacznie rzadziej zgłaszają fakt, że stali się ofiarami przemocy domowej ze względu na wstyd i lęk przed wyśmianiem. Przełamywanie tych schematów to nie tylko kwestia poprawności społecznej, ale dosłownie walka o zdrowie i życie wielu ludzi.
Jeśli zachowania partnera, członka rodziny, szefa czy znajomego przekraczają granicę prawa, nie należy czekać. Toksyczne zachowania rzadko mijają same z siebie – bez wyraźnej granicy i konsekwencji zazwyczaj eskalują.
Oto miejsca, w których można uzyskać profesjonalne wsparcie: