Gość (83.4.*.*)
Zasada Brady’ego, wywodząca się z przełomowego wyroku Sądu Najwyższego USA w sprawie Brady v. Maryland z 1963 roku, to jeden z najważniejszych filarów amerykańskiego procesu karnego. Nakłada ona na prokuratorów konstytucyjny obowiązek przekazywania obronie wszelkich dowodów uniewinniających lub łagodzących winę oskarżonego. Choć brzmi to prosto, weryfikacja tego obowiązku przez sądy jest procesem złożonym, a czasem wręcz kontrowersyjnym, ponieważ system w dużej mierze opiera się na... zaufaniu do prokuratora.
W idealnym świecie prokurator sam z siebie przegląda akta i oddaje obronie wszystko, co mogłoby pomóc oskarżonemu. W rzeczywistości sądy weryfikują to głównie poprzez tzw. wnioski o ujawnienie dowodów (discovery motions). Obrona składa pismo, w którym domaga się konkretnych materiałów lub ogólnie „materiałów Brady’ego”.
Sąd nie sprawdza każdego dokumentu w teczce prokuratora przed procesem. To prokurator decyduje, co jest „istotne” (material) i „korzystne” dla oskarżonego. Jeśli jednak obrona ma podejrzenia, że oskarżyciel coś ukrywa, może poprosić sąd o interwencję. Wtedy wkracza mechanizm, który pozwala sędziemu zajrzeć za kulisy.
Kiedy pojawia się spór co do tego, czy dany dokument (np. notatka z przesłuchania świadka, która podważa jego wiarygodność) podlega zasadzie Brady’ego, sąd może przeprowadzić tzw. przegląd in camera. Oznacza to, że sędzia osobiście, w zaciszu swojego gabinetu i bez obecności stron, przegląda sporne materiały.
Podczas takiego przeglądu sędzia ocenia:
Jeśli sędzia uzna, że materiał spełnia te kryteria, nakazuje prokuratorowi udostępnienie go obronie. Jest to najskuteczniejszy sposób bieżącej weryfikacji pracy prokuratury przez sąd.
Niestety, większość naruszeń zasady Brady’ego wychodzi na jaw dopiero po zakończeniu procesu, czasem wiele lat później. Wtedy weryfikacja odbywa się w ramach postępowań odwoławczych lub wniosków o habeas corpus. Aby sąd uchylił wyrok z powodu naruszenia tej zasady, obrona musi udowodnić trzy rzeczy (tzw. test Brady’ego):
To właśnie ten trzeci punkt, czyli „istotność” (materiality), jest najtrudniejszą barierą. Sądy często przyznają, że prokurator schował dowód, ale uznają, że „i tak by to nic nie zmieniło”, więc wyrok zostaje utrzymany.
Warto wiedzieć, że zasada Brady’ego została rozszerzona przez sprawę Giglio v. United States. Dzięki niej prokuratorzy muszą ujawniać nie tylko dowody bezpośrednio uniewinniające, ale też wszelkie informacje podważające wiarygodność świadków oskarżenia – np. to, że świadek dostał mniejszy wyrok w zamian za zeznania.
Sądy mają narzędzia dyscyplinarne, ale rzadko z nich korzystają w sposób radykalny. Jeśli sędzia stwierdzi rażące naruszenie zasady Brady’ego w trakcie procesu, może:
W skrajnych przypadkach sędzia może złożyć skargę do stanowej izby adwokackiej (State Bar), co może prowadzić do zawieszenia prawa do wykonywania zawodu przez prokuratora. W praktyce jednak prokuratorzy w USA cieszą się szerokim immunitetem, co sprawia, że osobista odpowiedzialność karna za błędy przy zasadzie Brady’ego jest niezwykle rzadka.
Aby uniknąć oskarżeń o naruszanie konstytucyjnych praw, wiele biur prokuratorskich w USA wprowadza politykę „otwartych akt” (Open File Policy). Polega ona na tym, że obrona dostaje dostęp do wszystkiego, co ma prokurator, bez konieczności składania setek wniosków. Sądy bardzo promują to rozwiązanie, ponieważ drastycznie zmniejsza ono ryzyko apelacji i błędnych skazań, a sędziom oszczędza pracy przy żmudnych przeglądach in camera.