Gość (83.4.*.*)
Dyskryminacja w miejscu pracy kojarzy się nam zazwyczaj z sytuacją, w której pracownik jest traktowany gorzej ze względu na swoje własne cechy – na przykład wiek, płeć, wyznanie czy niepełnosprawność. Jednak prawo pracy idzie o krok dalej i chroni nas również w sytuacjach, gdy negatywne traktowanie wynika z naszych relacji z innymi osobami. To zjawisko nazywamy dyskryminacją przez skojarzenie. Choć termin ten brzmi nieco prawniczo, w rzeczywistości dotyczy bardzo życiowych sytuacji, w których pracodawca "mści się" na pracowniku za to, z kim ten się zadaje lub kim się opiekuje.
Dyskryminacja przez skojarzenie występuje wtedy, gdy pracownik nie posiada danej cechy prawnie chronionej (np. sam nie jest niepełnosprawny), ale jest traktowany gorzej, ponieważ taka cecha występuje u osoby, z którą jest on blisko związany. Najczęściej dotyczy to członków rodziny, ale orzecznictwo sugeruje, że może chodzić o każdą istotną relację osobistą.
W polskim Kodeksie pracy podstawą do walki z takim zjawiskiem jest art. 18(3a). Choć przepis ten nie wymienia wprost "skojarzenia", to zakazuje on jakiejkolwiek dyskryminacji w zatrudnieniu. Kluczowe znaczenie ma tutaj orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), a konkretnie słynna sprawa Coleman przeciwko Attridge Law.
Warto przytoczyć tę historię, bo to ona otworzyła drzwi do pozwów o dyskryminację przez skojarzenie w całej Europie. Sharon Coleman była sekretarką w brytyjskiej kancelarii prawnej. Po urodzeniu niepełnosprawnego syna, który wymagał stałej opieki, zaczęła być gorzej traktowana przez pracodawcę. Odmawiano jej elastycznych godzin pracy (które dostawali inni rodzice), nazywano "leniwą", gdy musiała wziąć wolne na wizytę u lekarza, a nawet sugerowano, że wykorzystuje dziecko do unikania obowiązków. TSUE uznał, że zakaz dyskryminacji ze względu na niepełnosprawność obejmuje także pracowników, którzy sami nie są niepełnosprawni, ale opiekują się takimi osobami.
Sytuacji, które kwalifikują się jako dyskryminacja przez skojarzenie, jest w praktyce wiele. Oto najczęstsze z nich:
To najpopularniejszy scenariusz. Jeśli pracodawca pomija Cię przy awansie, odmawia premii lub zwalnia Cię tylko dlatego, że opiekujesz się niepełnosprawnym dzieckiem, rodzicem czy małżonkiem, masz pełne prawo do dochodzenia swoich roszczeń. Pracodawca zakłada wtedy z góry, że będziesz mniej wydajny lub będziesz częściej przebywać na zwolnieniach, co jest formą uprzedzenia.
Dyskryminacja może dotyczyć cech Twojego partnera. Jeśli np. pracownik jest traktowany gorzej, bo jego współmałżonek jest innej rasy, wyznaje inną religię lub jest osobą publicznie zaangażowaną w walkę o prawa mniejszości, mamy do czynienia z naruszeniem prawa. Przykładem może być sytuacja, w której pracownik nie dostaje zaproszenia na firmowy event z osobą towarzyszącą, bo jego partner jest tej samej płci.
Jeśli pracodawca dyskryminuje Cię, bo Twoi bliscy przyjaciele lub rodzina pochodzą z konkretnego kręgu kulturowego, który budzi jego niechęć, również możesz szukać sprawiedliwości w sądzie. Nie musisz sam należeć do danej mniejszości, by stać się ofiarą uprzedzeń skierowanych przeciwko niej.
W sprawach o dyskryminację w Polsce obowiązuje tzw. odwrócony ciężar dowodu. Co to oznacza w praktyce?
Pracownik, który padł ofiarą dyskryminacji przez skojarzenie, może ubiegać się o odszkodowanie. Zgodnie z Kodeksem pracy, odszkodowanie to nie może być niższe niż minimalne wynagrodzenie za pracę. Co istotne, nie ma górnej granicy takiego odszkodowania – sąd ustala je biorąc pod uwagę rodzaj i stopień naruszenia dóbr pracownika oraz skutki, jakie to naruszenie wywołało.
Choć dyskryminacja przez skojarzenie najczęściej kojarzy się z niepełnosprawnością, coraz częściej mówi się o niej w kontekście poglądów politycznych lub przynależności związkowej członków rodziny. Jeśli mąż pracownicy jest liderem związku zawodowego w innej firmie, a ona z tego powodu traci szansę na premię w swoim zakładzie pracy, może to zostać uznane za formę dyskryminacji. Prawo chroni naszą sferę prywatną i to, z kim budujemy relacje poza biurem.
Zanim zdecydujesz się na pozew, warto zbierać wszelką dokumentację: maile, sms-y, notatki ze spotkań czy zeznania świadków, którzy widzieli zmianę w nastawieniu szefa po tym, jak dowiedział się o Twojej sytuacji rodzinnej. Warto też sprawdzić, czy w firmie istnieją wewnętrzne procedury antydyskryminacyjne – czasem zgłoszenie problemu do działu HR lub rzecznika etyki może rozwiązać sprawę bez wchodzenia na drogę sądową, choć w przypadku poważnych naruszeń sąd często pozostaje jedyną skuteczną opcją.