Jakie masz pytanie?

lub

Dlaczego prawny obowiązek badania okoliczności łagodzących przez prokuratora jest krytykowany jako sprzeczny z zasadą, według której prokurator oskarża, a mecenas broni?

zasada obiektywizmu prokuratora rola oskarżyciela publicznego kontradyktoryjność procesu karnego
avatar

Gość (83.4.*.*)



Odpowiedź:

W polskim systemie prawnym prokurator stoi przed nie lada wyzwaniem. Z jednej strony jest oskarżycielem publicznym, którego zadaniem jest wniesienie i popieranie aktu oskarżenia. Z drugiej strony, zgodnie z art. 4 Kodeksu postępowania karnego, ciąży na nim zasada obiektywizmu. Oznacza to, że ma on obowiązek badać i uwzględniać okoliczności przemawiające zarówno na niekorzyść, jak i na korzyść oskarżonego. Choć brzmi to sprawiedliwie, w praktyce budzi ogromne kontrowersje i jest paliwem dla prawniczych debat.

Rozdwojenie jaźni oskarżyciela

Główny zarzut wobec tego obowiązku opiera się na psychologii i logice procesu. Krytycy wskazują, że wymaganie od prokuratora, by aktywnie szukał dowodów niewinności osoby, którą sam stara się postawić przed sądem, jest tworzeniem swego rodzaju "procesowej schizofrenii". W klasycznym ujęciu proces to starcie dwóch przeciwstawnych sił: oskarżyciela, który szuka winy, i obrońcy, który szuka niewinności lub okoliczności łagodzących.

Kiedy prokurator musi pełnić obie te role jednocześnie, dochodzi do zatarcia granic między funkcjami procesowymi. Jeśli oskarżyciel ma być obiektywny i dbać o interesy podejrzanego, to pojawia się pytanie: po co w ogóle instytucja obrońcy? W idealnym świecie obiektywny prokurator sam powinien umorzyć sprawę, jeśli znajdzie okoliczności łagodzące wykluczające winę. W rzeczywistości jednak natura ludzka i dynamika pracy w organach ścigania sprawiają, że prokuratorzy naturalnie skłaniają się ku zbieraniu dowodów potwierdzających ich tezę o winie.

Psychologia a "tunelowe widzenie"

W psychologii śledczej istnieje pojęcie efektu potwierdzenia (confirmation bias). Polega ono na tym, że gdy już przyjmiemy jakąś hipotezę (np. "ten człowiek ukradł samochód"), podświadomie szukamy informacji, które ją potwierdzają, a ignorujemy te, które jej przeczą.

Krytycy obowiązku badania okoliczności łagodzących podnoszą, że prokurator, będąc pod presją statystyk, przełożonych i opinii publicznej, rzadko ma czas i chęć na bycie "adwokatem diabła" we własnym śledztwie. Zmuszanie go do tego ustawą jest postrzegane jako tworzenie fikcji prawnej. W efekcie obrona często musi walczyć o dostęp do materiałów, które prokurator uznał za nieistotne, a które mogłyby rzucić nowe światło na sprawę.

Kontradyktoryjność, czyli proces jako pojedynek

Współczesne systemy prawne coraz bardziej skłaniają się ku modelowi kontradyktoryjnemu. To podejście, w którym sędzia jest bezstronnym arbitrem, a prokurator i obrońca to równorzędni przeciwnicy toczący spór. W takim modelu role są jasne:

  • Prokurator przedstawia dowody winy.
  • Mecenas (obrońca) przedstawia dowody niewinności i okoliczności łagodne.
  • Sąd ocenia obie strony.

Obowiązek badania okoliczności łagodzących przez prokuratora jest pozostałością modelu inkwizycyjnego, w którym to państwo (reprezentowane przez prokuratora i sędziego śledczego) miało monopol na ustalanie prawdy. Krytycy twierdzą, że utrzymywanie tego zapisu hamuje rozwój prawdziwej kontradyktoryjności. Jeśli prokurator ma być "obiektywnym urzędnikiem", to przestaje być stroną w sporze, co osłabia dynamikę procesu i paradoksalnie może uśpić czujność obrony.

Ciekawostka: Zasada prawdy materialnej

Warto wiedzieć, że polski proces karny opiera się na tzw. zasadzie prawdy materialnej. Oznacza to, że celem postępowania jest ustalenie, jak było naprawdę, a nie tylko to, co uda się udowodnić stronom. To właśnie z tej zasady wynika obowiązek prokuratora do bycia obiektywnym – państwu powinno zależeć na ukaraniu winnego, ale równie mocno na tym, by osoba niewinna nie poniosła kary.

Czy ten przepis jest w ogóle potrzebny?

Zwolennicy obecnego rozwiązania argumentują, że prokurator dysponuje ogromnym aparatem państwowym (policja, biegli, technicy), do którego oskarżony i jego adwokat często nie mają tak łatwego dostępu. Gdyby prokurator nie miał obowiązku badania okoliczności łagodzących, mógłby teoretycznie ukrywać dowody niewinności, co prowadziłoby do tragicznych pomyłek sądowych.

Jednak z punktu widzenia teorii prawa, ta "opiekuńcza" rola prokuratora kłóci się z jego funkcją oskarżycielską. Dlatego wielu ekspertów postuluje, by zamiast zmuszać prokuratora do bycia obiektywnym, wzmocnić uprawnienia obrony, dając jej realne narzędzia do samodzielnego zbierania dowodów (tzw. dochodzenia prywatne).

Podsumowując, krytyka tego obowiązku nie wynika z niechęci do sprawiedliwości, ale z przekonania, że system działa najlepiej wtedy, gdy każdy pilnuje swojej roli. Prokurator, który musi być jednocześnie oskarżycielem i "pomocnikiem" oskarżonego, znajduje się w sytuacji niemożliwej do pełnego zrealizowania, co w praktyce często prowadzi do tego, że okoliczności łagodzące są traktowane po macoszemu.

Podziel się z innymi: