Gość (37.30.*.*)
Kwestia tego, czy Trybunał Konstytucyjny (TK) może oceniać „brak przepisów”, jest jednym z najciekawszych zagadnień w polskim prawie konstytucyjnym. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że Trybunał zajmuje się tylko tym, co już zostało napisane w ustawach, rzeczywistość jest nieco bardziej skomplikowana. Wszystko rozbija się o rozróżnienie między tzw. zaniechaniem ustawodawczym a pominięciem ustawodawczym.
W polskim systemie prawnym przyjmuje się zasadę, że Trybunał Konstytucyjny nie jest „ustawodawcą pozytywnym”. Oznacza to, że nie może on nakazać Sejmowi uchwalenia konkretnej ustawy od zera, jeśli parlament w ogóle nie podjął danego tematu. To zjawisko nazywamy zaniechaniem ustawodawczym. Jeśli jakaś kwestia (np. brak penalizacji konkretnego zachowania) w ogóle nie istnieje w systemie prawnym, TK zazwyczaj stwierdza, że nie ma kompetencji do orzekania, ponieważ nie ma przedmiotu kontroli – po prostu nie ma przepisu, który można by zbadać.
Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy mamy do czynienia z pominięciem ustawodawczym. Dzieje się tak wtedy, gdy ustawodawca wydał akt prawny regulujący daną dziedzinę, ale zrobił to w sposób zbyt wąski, niepełny lub wybiórczy, co w efekcie narusza Konstytucję. W takim przypadku TK może uznać, że zakres danej regulacji jest zbyt wąski i orzec o jej niekonstytucyjności w zakresie, w jakim „pomija” ona określoną kwestię.
Jeśli chodzi o penalizację (uznanie czegoś za przestępstwo), sprawa jest wyjątkowo delikatna ze względu na konstytucyjną zasadę nullum crimen sine lege (nie ma przestępstwa bez ustawy). Trybunał Konstytucyjny nie może samodzielnie „dopisać” nowego przestępstwa do Kodeksu karnego.
Może jednak dojść do sytuacji, w której TK uzna, że brak ochrony jakiegoś dobra prawnego (np. życia, zdrowia czy prywatności) poprzez instrumenty prawa karnego narusza obowiązki państwa wynikające z Konstytucji. W praktyce jednak TK rzadko ingeruje w brak penalizacji, pozostawiając szeroki margines swobody ustawodawcy. Jeśli już to robi, wydaje tzw. wyrok zakresowy lub postanowienie sygnalizacyjne, wskazując parlamentowi, że istniejąca luka prawna wymaga załatania.
Badanie konstytucyjności pominięć ustawodawczych odbywa się w standardowych trybach przewidzianych dla kontroli norm. Nie ma specjalnego „trybu dla luk”, ponieważ luka jest traktowana jako wada istniejącego już przepisu.
Katalog podmiotów uprawnionych do zainicjowania kontroli przed TK jest szeroki i określony w art. 191 Konstytucji RP. Wniosek o zbadanie, czy dana regulacja nie jest zbyt wąska (czyli o stwierdzenie pominięcia), mogą złożyć:
Dodatkowo, w ramach swoich kompetencji, z wnioskiem mogą wystąpić organy samorządu terytorialnego, związki zawodowe czy organizacje pracodawców, o ile sprawa dotyczy ich zakresu działania.
Jeśli Trybunał widzi, że w prawie istnieje „dziura” (zaniechanie), której nie może naprawić wyrokiem, ma do dyspozycji specjalne narzędzie – postanowienie sygnalizacyjne. To oficjalny sygnał wysyłany do Sejmu i rządu, w którym TK mówi: „Widzimy tu problem, który może prowadzić do naruszeń Konstytucji, prosimy o podjęcie działań ustawodawczych”. Choć nie jest to wyrok uchylający prawo, ma ono dużą wagę polityczną i prawną.
Podsumowując, TK nie może stworzyć nowego prawa od zera, ale może „skarcić” ustawodawcę za to, że stworzył prawo niekompletne, co w praktyce często zmusza parlament do dopisania brakujących fragmentów przepisów.