Gość (37.30.*.*)
Wybór odpowiedniego momentu na podjęcie ważnej decyzji biznesowej lub zakupowej to nie tylko kwestia logistyki, ale przede wszystkim psychologii i biologii. Stwierdzenie, że sprzedawca zyskuje wieczorem, a kupujący rano, ma solidne podstawy w nauce o ludzkim zachowaniu, choć – jak to zwykle bywa – diabeł tkwi w szczegółach. Przyjrzyjmy się, dlaczego zegar biologiczny może być Twoim największym sprzymierzeńcem lub najgorszym wrogiem podczas negocjacji.
Zjawisko znane jako „decision fatigue” (zmęczenie decyzyjne) to główny powód, dla którego późne godziny wieczorne sprzyjają sprzedawcom. Każdego dnia podejmujemy tysiące decyzji – od tego, co zjeść na śniadanie, po skomplikowane wybory zawodowe. Nasze zasoby poznawcze są ograniczone i przypominają baterię w smartfonie, która pod koniec dnia jest na wyczerpaniu.
Kiedy jesteśmy zmęczeni, nasz mózg zaczyna szukać dróg na skróty. Stajemy się mniej krytyczni, trudniej nam analizować zawiłe zapisy w umowach i częściej ulegamy impulsom. Sprzedawca, który prezentuje ofertę późnym wieczorem, trafia na klienta z osłabioną „siłą woli”. W takim stanie łatwiej jest nam powiedzieć „tak” tylko po to, by mieć proces decyzyjny za sobą i móc wreszcie odpocząć. To właśnie dlatego wiele telemarketingowych kampanii czy ofert typu „last minute” pojawia się w godzinach, gdy nasza czujność jest naturalnie obniżona.
Z punktu widzenia kupującego, poranek wydaje się idealnym momentem na zawieranie umów, ale pod jednym istotnym warunkiem: musimy w pełni się rozbudzić. Zaraz po przebudzeniu nasz poziom kortyzolu (hormonu stresu, który w odpowiednich dawkach pomaga w koncentracji) jest najwyższy. Po przespanej nocy mózg jest zregenerowany, a nasze funkcje wykonawcze – odpowiedzialne za planowanie, analizę i logiczne myślenie – działają na najwyższych obrotach.
Rano jesteśmy bardziej odporni na techniki manipulacyjne i lepiej wyłapujemy nieścisłości w ofertach. Jeśli masz do podpisania umowę kredytową lub kupujesz samochód, zrobienie tego o 10:00 rano daje Ci przewagę analityczną. Masz wtedy energię, by zadawać trudne pytania i nie czujesz presji czasu wynikającej z kończącego się dnia.
Warto jednak wspomnieć o zjawisku „sleep inertia” (bezwładności sennej). Przez pierwsze 20–60 minut po przebudzeniu nasze zdolności poznawcze mogą być niższe niż po nieprzespanej nocy. Dlatego stwierdzenie „tuż po przebudzeniu” należy traktować z przymrużeniem oka – najlepiej odczekać chwilę, wypić szklankę wody lub kawy i pozwolić organizmowi wejść na właściwe obroty, zanim podpiszemy jakikolwiek dokument.
Choć ogólne zasady dotyczące zmęczenia decyzyjnego są prawdziwe dla większości populacji, nie można zapominać o chronotypach. Ludzie dzielą się na „skowronki” i „sowy”.
Z punktu widzenia sprzedawcy, idealną sytuacją jest poznanie chronotypu klienta i uderzenie w momencie, gdy jego energia spada. Z kolei świadomy konsument powinien planować ważne rozmowy na czas swojej najwyższej aktywności dobowej.
W kontekście podejmowania decyzji warto przytoczyć słynne (choć czasem dyskutowane) badanie dotyczące sędziów w Izraelu. Wykazano w nim, że sędziowie częściej wydawali korzystne wyroki (np. o zwolnieniu warunkowym) tuż po przerwie na posiłek. Gdy byli głodni i zmęczeni (przed lunchem lub pod koniec dnia), częściej wybierali opcję bezpieczniejszą dla systemu, czyli odrzucenie wniosku.
To pokazuje, że nie tylko pora dnia, ale i poziom glukozy we krwi ma znaczenie. Jeśli negocjujesz umowę wieczorem, będąc głodnym i zmęczonym, Twoje szanse na wywalczenie dobrych warunków drastycznie spadają.
Podsumowując, w stwierdzeniu tym jest bardzo dużo prawdy, opartej na biologicznych mechanizmach funkcjonowania mózgu. Sprzedawcy faktycznie zyskują przewagę, gdy klient jest zmęczony (wieczór), a kupujący są bardziej czujni, gdy ich zasoby poznawcze są odnowione (rano).
Jednak w dobie zakupów internetowych i algorytmów, te granice nieco się zacierają. Sklepy internetowe często podnoszą ceny wieczorami, wiedząc, że zmęczeni użytkownicy rzadziej porównują oferty w innych miejscach. Z drugiej strony, wieczorne zakupy są częściej obarczone ryzykiem zwrotu towaru, co dla sprzedawcy generuje dodatkowe koszty. Dlatego strategia „wieczornego domykania sprzedaży” jest skuteczna w krótkim terminie, ale rzetelny biznes buduje się na decyzjach podejmowanych świadomie przez obie strony.