Gość (83.4.*.*)
Nowa Zelandia przez długi czas była na ustach całego świata jako kraj, który zdecydował się na najbardziej radykalny krok w walce z nałogiem nikotynowym. Choć media często donosiły o „całkowitym zakazie sprzedaży papierosów”, rzeczywistość była nieco bardziej złożona i, co najważniejsze, uległa gwałtownej zmianie w ostatnim czasie. Jeśli szukasz konkretnej daty, kiedy taki zakaz obowiązywał, odpowiedź może Cię zaskoczyć: w praktyce całkowity zakaz dla wszystkich obywateli nigdy nie wszedł w życie, a przepisy, które miały do tego doprowadzić, zostały uchylone.
W grudniu 2022 roku nowozelandzki parlament przyjął nowatorską ustawę, która miała uczynić ten kraj wolnym od dymu tytoniowego. Zamiast wprowadzać natychmiastowy zakaz dla wszystkich, rząd zastosował strategię „pokoleniowego zakazu sprzedaży”. Zgodnie z tymi przepisami, każda osoba urodzona po 1 stycznia 2009 roku miała mieć dożywotni zakaz kupowania wyrobów tytoniowych.
Pomysł był prosty, ale genialny w swojej surowości: granica wieku uprawniająca do zakupu papierosów miała przesuwać się co roku o rok. W teorii oznaczało to, że teoretyczny 50-latek w przyszłości nadal nie mógłby legalnie kupić paczki papierosów, ponieważ urodził się po wyznaczonej dacie. Ustawa przewidywała również drastyczne zmniejszenie liczby punktów sprzedaży tytoniu (z około 6000 do zaledwie 600 w całym kraju) oraz nakaz obniżenia zawartości nikotyny w produktach, aby stały się mniej uzależniające.
Mimo że świat patrzył na Nową Zelandię jak na lidera w dziedzinie zdrowia publicznego, sytuacja polityczna zmieniła bieg wydarzeń. Pod koniec 2023 roku, po wyborach parlamentarnych, do władzy doszła nowa koalicja rządowa. Ku zaskoczeniu wielu obserwatorów i organizacji zdrowotnych, nowy rząd ogłosił plan wycofania się z tych restrykcyjnych przepisów.
Oficjalnym powodem tej decyzji była chęć sfinansowania obniżek podatków z dochodów pochodzących właśnie ze sprzedaży tytoniu. Choć wywołało to falę protestów ze strony lekarzy i ekspertów, w lutym 2024 roku przepisy o pokoleniowym zakazie palenia zostały oficjalnie uchylone, zanim zdążyły realnie wpłynąć na rynek.
Tak, obecnie w Nowej Zelandii sprzedaż papierosów jest legalna dla osób, które ukończyły 18. rok życia. Kraj ten nie porzucił jednak całkowicie swojej wizji bycia „wolnym od dymu”. Nadal obowiązuje tam ambitny plan „Smokefree 2025”, którego celem jest ograniczenie odsetka palących obywateli do poziomu poniżej 5% populacji do 2025 roku.
Warto zauważyć, że choć tradycyjne papierosy są pod ścisłą kontrolą (wysoka akcyza, zakaz ekspozycji w sklepach), Nowa Zelandia ma bardzo liberalne podejście do wapowania (e-papierosów). Są one traktowane jako narzędzie pomagające rzucić palenie, co zresztą przyniosło wymierne efekty – liczba palaczy tradycyjnych papierosów w tym kraju spadła do rekordowo niskiego poziomu.
Jeśli interesuje Cię temat całkowitych zakazów, warto wiedzieć, że jedynym krajem na świecie, który faktycznie wprowadził całkowity zakaz sprzedaży i produkcji tytoniu w XXI wieku, był Bhutan (zrobił to w 2004 roku). Jednak nawet tam, w obliczu pandemii COVID-19 i problemów z przemytem, zakaz ten został tymczasowo zniesiony w 2020 roku, aby ograniczyć kontakty transgraniczne przemytników.
Podsumowując, Nowa Zelandia była o krok od wprowadzenia historycznego zakazu, który miał wyeliminować tytoń z życia przyszłych pokoleń, jednak zmiany polityczne i gospodarcze sprawiły, że przepisy te przeszły do historii, zanim na dobre zaczęły obowiązywać.