Gość (83.20.*.*)
Twórczość Agnieszki Osieckiej to prawdziwy labirynt, w którym te same frazy potrafią powracać w zupełnie różnych kontekstach, melodiach i interpretacjach. Jeśli kojarzysz wers o „wspomnieniach zamienionych w polne myszy”, to Twoja intuicja Cię nie myli — taka wersja tekstu nie tylko istnieje, ale jest jednym z najbardziej malowniczych przykładów poetyckiej wyobraźni autorki. Choć najpopularniejsza wersja piosenki „Już do ciebie serca nie mam” w wykonaniu Magdy Umer kończy się inaczej, to wersja z „polnymi myszami” funkcjonuje jako niemal odrębny utwór.
Zagadka „polnych myszy” bierze się stąd, że Agnieszka Osiecka napisała dwa teksty zaczynające się od tych samych słów: „Już do ciebie serca nie mam”. Stały się one podstawą dla dwóch zupełnie różnych kompozycji:
Wersja, o którą pytasz, jest częścią dłuższego wiersza (lub piosenki), który zaczyna się od słów: „Przyjechałam taka smutna — sam rozumiesz, co i jak...”. Refren lub zakończenie tej wersji brzmi następująco:
„Już do ciebie serca nie mam,
w dziką jabłoń cię zaklęłam,
a wspomnienia, czy pan słyszy —
zamieniłam w polne myszy...”
To niezwykle plastyczny obraz — bolesne wspomnienia nie są tu ciężarem, lecz zostają „rozproszone”, zamienione w małe, żyjące własnym życiem stworzenia, które znikają w trawie. Cały utwór jest pełen leśnych i jesiennych metafor: mowa w nim o żołędziach, w których zatrzasnęły się stare łzy, oraz o cierpkim smaku dzikich jagód.
Jeśli chcesz usłyszeć te słowa, szukaj wykonań pod tytułem „W dziką jabłoń cię zaklęłam”. Najsłynniejsze interpretacje należą do:
Agnieszka Osiecka często bawiła się swoimi tekstami. Zdarzało się, że jeden wiersz trafiał do kilku kompozytorów, a każdy z nich wyciągał z niego inną emocję. Czasami autorka dopisywała nowe zwrotki do istniejących już motywów, tworząc warianty „dla dorosłych”, „kabaretowe” lub — jak w tym przypadku — „baśniowe”.
Fraza o polnych myszach nadaje utworowi charakteru ludowego zaklęcia. To już nie jest tylko narzekanie na nieszczęśliwą miłość, ale próba magicznego odcięcia się od przeszłości. Zaklęcie kogoś w drzewo i „rozgonienie” wspomnień pod postacią gryzoni to zabieg godny najlepszej literatury fantasy, zamknięty w krótkiej formie piosenki aktorskiej.
Warto zauważyć, że myszy w twórczości Osieckiej pojawiają się rzadko, ale zawsze w ciekawym kontekście. Często symbolizują coś drobnego, co „gryzie” duszę lub — jak w tym przypadku — coś, co pozwala pamięci się rozdrobnić i przestać boleć. Zamiana wielkiego, ciężkiego wspomnienia w małą polną mysz to w psychologii poetyckiej Osieckiej forma autoterapii i pożegnania z dawnym uczuciem.