Gość (83.4.*.*)
Steven Seagal to postać, która w świecie kina akcji budzi skrajne emocje. Z jednej strony mamy do czynienia z pionierem, który wprowadził aikido na wielki ekran, tworząc unikalny, brutalny styl walki, który zachwycał widzów w latach 90. Z drugiej strony, za kulisami jego produkcji narosło mnóstwo legend, z których większość nie stawia aktora w dobrym świetle. Głównym zarzutem, jaki przez lata wysuwali kaskaderzy i inni aktorzy, było to, że Seagal „bił naprawdę” lub nie kontrolował siły swoich ciosów. Dlaczego jednak w świecie, gdzie sporty walki ociekają agresją, to właśnie on stał się obiektem tak silnej krytyki?
Aby zrozumieć, dlaczego zachowanie Seagala było problematyczne, musimy najpierw rozróżnić dwie fundamentalne kwestie: walkę sportową i choreografię filmową. W MMA, boksie czy muay thai zawodnicy wchodzą do ringu z pełną świadomością ryzyka. Ich celem jest pokonanie przeciwnika, a agresja i siła ciosu są narzędziami do osiągnięcia zwycięstwa. Obie strony są przeszkolone, by przyjmować ciosy i minimalizować ich skutki.
Na planie filmowym zasady są zupełnie inne. Walka to skomplikowany taniec, a kaskaderzy to partnerzy, a nie przeciwnicy. Zadaniem aktora jest sprawić, by cios wyglądał na potężny, podczas gdy w rzeczywistości nie powinien on wyrządzić żadnej krzywdy. Krytyka Seagala wynikała z faktu, że często łamał on tę niepisaną zasadę bezpieczeństwa. Kaskaderzy pracujący przy jego filmach wielokrotnie wspominali, że aktor uderzał ich z pełną siłą, co w branży filmowej jest uważane za brak profesjonalizmu i egoizm.
Steven Seagal posiada 7. dan w aikido i był pierwszym obcokrajowcem, który prowadził własne dojo w Japonii. Aikido samo w sobie opiera się na wykorzystaniu siły przeciwnika, dźwigniach i rzutach. Jest to sztuka walki, która może być niezwykle bolesna, jeśli osoba wykonująca technikę nie „odpuści” w odpowiednim momencie.
Problem polegał na tym, że Seagal często przenosił realne techniki destrukcyjne na plan, nie biorąc pod uwagę, że kaskader musi być zdolny do pracy następnego dnia. Zbyt mocne wykręcanie nadgarstków, uderzenia łokciami w klatkę piersiową czy kopnięcia, które faktycznie dochodziły do celu, powodowały kontuzje. W świecie kaskaderów takie zachowanie nazywa się „stiffingiem” – czyli uderzaniem zbyt sztywno i realnie. Dla kaskadera, który zarabia na życie sprawnością fizyczną, niepotrzebny uraz spowodowany przez gwiazdora to realne zagrożenie dla kariery.
Wielu współpracowników Seagala sugerowało, że jego zachowanie nie wynikało jedynie z braku umiejętności „markowania” ciosów, ale z chęci dominacji. Na planie filmu „Krytyczna decyzja” doszło do słynnego incydentu z Johnem Leguizamo. Aktor wspomniał w wywiadach, że podczas prób Seagal rzucił go na ścianę (używając techniki aikido) tylko dlatego, że Leguizamo zaśmiał się z jego autorytarnego podejścia.
W sportach walki agresja jest ograniczona regułami i obecnością sędziego. Na planie filmowym Seagal był „szefem”, co stawiało kaskaderów w trudnej sytuacji. Jeśli kaskader oddałby gwiazdorowi, prawdopodobnie nigdy więcej nie znalazłby pracy w Hollywood. Wykorzystywanie tej przewagi fizycznej i zawodowej do zadawania realnego bólu było głównym powodem, dla którego środowisko filmowe zaczęło go izolować i krytykować.
Jedną z najsłynniejszych (choć przez Seagala negowanych) historii jest ta dotycząca spotkania z Gene’em LeBellem – legendarnym judoką i kaskaderem. Podobno Seagal twierdził, że dzięki swoim technikom aikido jest odporny na duszenia. LeBell miał podjąć wyzwanie i udusić Seagala do nieprzytomności, co miało skończyć się również mało fortunnym incydentem fizjologicznym u aktora. Choć historia ta stała się częścią popkultury, pokazuje ona, jak duży opór budziła postawa Seagala wśród profesjonalnych wojowników i kaskaderów.
W nowoczesnym kinie akcji, takim jak seria „John Wick” czy filmy z Tomem Cruisem, stawia się na ekstremalne przygotowanie, ale zawsze z zachowaniem najwyższych standardów bezpieczeństwa. Keanu Reeves spędza miesiące na treningach, aby wiedzieć, jak kontrolować swoje ciało. Krytyka pod adresem Seagala była więc lekcją dla całej branży: bycie „twardzielem” w prawdziwym życiu nie zwalnia z odpowiedzialności za zdrowie ludzi, z którymi się pracuje.
Podsumowując, agresja w sportach walki jest celem samym w sobie i odbywa się na partnerskich zasadach. W filmie agresja ma być jedynie iluzją. Steven Seagal, zacierając tę granicę, naruszył zaufanie, które jest fundamentem pracy kaskadera, i to właśnie ten brak szacunku dla współpracowników, a nie sama siła ciosów, stał się podstawą jego złej sławy w Hollywood.