Gość (83.4.*.*)
Wielu z nas kojarzy powiedzenie, że „śmiech to zdrowie”. Istnieją przecież fundacje wysyłające klaunów na oddziały onkologiczne, a dogoterapia czy terapia humorem są uznanymi metodami wspierającymi rekonwalescencję. Dlaczego więc żart Chrisa Rocka podczas gali Oscarów w 2022 roku, uderzający w fryzurę Jady Pinkett Smith, wywołał tak potężną falę krytyki, zamiast zostać uznanym za formę „rozładowania napięcia”? Odpowiedź tkwi w subtelnej, ale kluczowej różnicy między humorem terapeutycznym a publicznym wyśmiewaniem cech wynikających z choroby.
W środowisku medycznym humor jest narzędziem, które ma budować mosty i dawać pacjentowi poczucie sprawstwa. Kiedy terapeuta lub lekarz używa żartu, dzieje się to w bezpiecznym, intymnym otoczeniu, a celem jest poprawa dobrostanu psychicznego chorego. Co najważniejsze – w takim układzie pacjent ma kontrolę. Może śmiać się z własnej sytuacji, co pomaga mu ją oswoić.
W przypadku Jady Pinkett Smith sytuacja była odwrotna. Żart o „G.I. Jane 2” został wypowiedziany na scenie, przed milionami widzów na całym świecie, bez jej zgody i wiedzy. Zamiast narzędzia wsparcia, humor stał się narzędziem ekspozycji. W psychologii odróżnia się humor afiliacyjny (budujący więzi) od humoru agresywnego (nastawionego na wyśmianie jednostki). Żart Rocka został przez wielu odebrany jako ten drugi, ponieważ uderzał w coś, na co Jada nie miała wpływu – jej stan zdrowia.
Łysienie plackowate (alopecia areata) to choroba autoimmunologiczna, w której układ odpornościowy atakuje mieszki włosowe. Choć fizycznie nie boli, jej skutki psychologiczne są ogromne. Dla wielu kobiet włosy są silnie powiązane z tożsamością, kobiecością i poczuciem własnej wartości. Nagła ich utrata często wiąże się z traumą, stanami lękowymi, a nawet depresją.
Jada Pinkett Smith wielokrotnie mówiła publicznie o tym, jak trudnym procesem była dla niej akceptacja choroby. Kiedy Chris Rock zażartował z jej ogolonej głowy, nie uderzył w wybór stylizacyjny (jak np. dziwna sukienka), ale w objaw choroby. W kulturze komediowej istnieje niepisana zasada „punching up” (uderzania w górę – w silniejszych, system, polityków) oraz unikania „punching down” (uderzania w dół – w osoby zmagające się z problemami zdrowotnymi czy mniejszości). Wyśmianie choroby zostało uznane za przekroczenie tej granicy.
Podczas szczerego śmiechu organizm redukuje poziom kortyzolu (hormonu stresu) i zwiększa produkcję endorfin oraz dopaminy. Jednak ten pozytywny efekt zachodzi tylko wtedy, gdy śmiech jest dobrowolny i radosny. Śmiech wymuszony sytuacją społeczną lub poczucie bycia wyśmiewanym wywołuje reakcję stresową „walcz lub uciekaj”, co ma dokładnie odwrotny wpływ na zdrowie niż terapia humorem.
Warto również zwrócić uwagę na kontekst kulturowy, który w tej sprawie odegrał ogromną rolę. W społeczności afroamerykańskiej temat włosów kobiet jest historycznie i politycznie bardzo wrażliwy. Przez dekady czarnoskóre kobiety walczyły z dyskryminacją ze względu na naturalną strukturę swoich włosów. Publiczne wyśmiewanie fryzury (lub jej braku wynikającego z choroby) przez mężczyznę z tej samej społeczności zostało odebrane jako brak solidarności i powielanie szkodliwych stereotypów.
Krytyka, która spadła na Chrisa Rocka, nie wynikała z faktu, że ludzie „przestali mieć poczucie humoru”. Wynikała z rosnącej świadomości dotyczącej zdrowia psychicznego i empatii. Humor w szpitalach działa, ponieważ jest formą empatii – lekarz śmieje się z pacjentem, a nie z pacjenta.
W przypadku gali Oscarów zabrakło tej wspólnoty doświadczeń. Widzowie zobaczyli kobietę, która wyraźnie poczuła się dotknięta, oraz komika, który wykorzystał jej chorobę do zdobycia taniego poklasku. To właśnie ten brak równowagi sił sprawił, że żart nie został uznany za „leczniczy”, lecz za raniący.
Zrozumienie, dlaczego dany żart budzi kontrowersje, wymaga spojrzenia głębiej niż tylko na samą treść słów. Liczy się intencja, relacja między stronami oraz to, czy osoba będąca celem żartu ma możliwość się z niego śmiać, czy staje się jedynie ofiarą cudzej rozrywki.