Jakie masz pytanie?

lub

Na czym polega koncepcja „ruchomej pełnoletności” (ang. fluid adulthood lub emerging adulthood) w kontekście prawnego ustalania pełnoletności, jakie kryteria powinny być brane pod uwagę przy jej wyznaczaniu zdaniem zwolenników tej teorii i jak mogłoby to wyglądać w praktyce?

koncepcja ruchomej pełnoletności etapy wchodzenia w dorosłość stopniowanie odpowiedzialności prawnej
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Większość z nas dorastała w przekonaniu, że osiemnaste urodziny to magiczna brama, po której przekroczeniu nagle stajemy się w pełni odpowiedzialnymi dorosłymi. Prawo traktuje tę granicę bardzo sztywno: wczoraj byłeś dzieckiem pod opieką rodziców, dziś możesz brać kredyt, brać ślub i odpowiadać przed sądem jak dorosły. Jednak psycholodzy i socjolodzy coraz głośniej mówią o tym, że ten binarny podział (dziecko vs. dorosły) nie przystaje do współczesnej rzeczywistości. Tu pojawia się koncepcja „ruchomej pełnoletności” lub „stającej się dorosłości” (ang. emerging adulthood), która sugeruje, że wchodzenie w dorosłość to proces rozciągnięty w czasie, a nie jednorazowe wydarzenie.

Czym właściwie jest emerging adulthood?

Koncepcja ta, spopularyzowana przez psychologa Jeffreya Arnetta na początku XXI wieku, zakłada, że okres między 18. a mniej więcej 25. (a nawet 29.) rokiem życia to odrębny etap rozwoju. Nie jest to już adolescencja, ale nie jest to jeszcze pełna dorosłość w tradycyjnym sensie. Osoby w tym wieku często czują się „pomiędzy” – mają już pewną swobodę, ale wciąż nie posiadają stabilizacji zawodowej czy rodzinnej, którą kojarzymy z byciem „prawdziwym” dorosłym.

W kontekście prawnym „ruchoma pełnoletność” idzie o krok dalej. Sugeruje ona, że zamiast jednej, sztywnej daty, powinniśmy stosować system stopniowy. Oznacza to przyznawanie różnych praw i obowiązków w zależności od stopnia dojrzałości psychofizycznej i społecznej, a nie tylko na podstawie daty w dowodzie osobistym.

Kryteria wyznaczania dojrzałości według zwolenników tej teorii

Zwolennicy uelastycznienia granicy pełnoletności argumentują, że prawo powinno opierać się na twardych danych z zakresu neuronauki i psychologii, a nie na tradycji, która wywodzi się z czasów, gdy średnia długość życia była znacznie krótsza. Oto główne kryteria, które ich zdaniem powinny być brane pod uwagę:

Rozwój neurologiczny i kora przedczołowa

To najsilniejszy argument naukowy. Badania mózgu wykazują, że kora przedczołowa – odpowiedzialna za planowanie, kontrolę impulsów, ocenę ryzyka i przewidywanie konsekwencji – kończy swój rozwój dopiero około 25. roku życia. Z tego punktu widzenia 18-latek ma mózg, który wciąż jest „w budowie”, co sprawia, że jest bardziej podatny na presję rówieśników i ryzykowne zachowania.

Dojrzałość emocjonalna i psychospołeczna

Zdolność do samoregulacji emocji nie pojawia się z dnia na dzień. Zwolennicy ruchomej pełnoletności uważają, że system prawny powinien uwzględniać indywidualne tempo dojrzewania. Niektórzy 17-latkowie mogą wykazywać większą odpowiedzialność niż niejeden 21-latek. Kryterium to zakładałoby ocenę zdolności jednostki do podejmowania świadomych decyzji.

Niezależność ekonomiczna i role społeczne

Współcześnie proces edukacji znacznie się wydłużył. Młodzi ludzie później wchodzą na rynek pracy i dłużej pozostają zależni od rodziców. Teoria ta sugeruje, że pełna odpowiedzialność prawna (np. w kwestiach finansowych) powinna być skorelowana z realną możliwością zarządzania własnym życiem.

Jak ruchoma pełnoletność mogłaby wyglądać w praktyce?

Wprowadzenie tej koncepcji do systemu prawnego oznaczałoby odejście od „wszystko albo nic” na rzecz modelu kaskadowego. W praktyce mogłoby to przybrać następujące formy:

  • Stopniowanie odpowiedzialności karnej: Młodzi dorośli (np. w wieku 18–21 lat) mogliby podlegać pod przepisy łagodniejsze niż dorośli, ale surowsze niż nieletni. Sędzia miałby możliwość oceny, czy sprawca w momencie czynu wykazywał dojrzałość typową dla osoby dorosłej, czy też jego zachowanie wynikało z niedojrzałości rozwojowej.
  • Zróżnicowanie wieku dla różnych praw: Już teraz w niektórych krajach widać elementy tej teorii. Na przykład w USA pić alkohol można od 21. roku życia, ale głosować od 18. Ruchoma pełnoletność mogłaby to rozszerzyć: np. prawo do głosowania w wyborach lokalnych od 16. roku życia (budowanie postaw obywatelskich), pełne prawo wyborcze od 18., a prawo do kandydowania na wysokie urzędy lub zawierania skomplikowanych umów kredytowych od 21. lub 23. roku życia.
  • System „stopniowego prawa jazdy”: To rozwiązanie już funkcjonuje w niektórych miejscach. Młody kierowca otrzymuje uprawnienia, ale przez pierwsze lata obowiązują go surowsze limity (np. brak możliwości jazdy w nocy lub z rówieśnikami jako pasażerami), dopóki nie wykaże się bezkonkazyjną jazdą i większym doświadczeniem.
  • Indywidualne testy dojrzałości: Choć brzmi to jak scenariusz z filmu science-fiction, niektórzy teoretycy sugerują, że w spornych kwestiach (np. prawo do eutanazji, skomplikowane zabiegi medyczne) zamiast sztywnego wieku, decydować powinna opinia biegłych psychologów oceniająca kompetencje decyzyjne danej osoby.

Ciekawostka: Dlaczego akurat 18 lat?

Warto wiedzieć, że granica 18 lat nie ma głębokiego uzasadnienia biologicznego. W wielu krajach europejskich obniżono ją z 21 lat dopiero w latach 70. XX wieku. Głównym powodem była... wojna w Wietnamie (w USA) i niepokoje społeczne w Europie. Argumentowano, że skoro 18-latkowie są wystarczająco dorośli, by ginąć na froncie jako żołnierze, powinni mieć też prawo do głosowania. Była to więc decyzja polityczna, a nie naukowa.

Wyzwania i kontrowersje

Choć koncepcja ruchomej pełnoletności wydaje się sprawiedliwa, budzi ogromne wyzwania logistyczne. Prawo kocha jasne granice. Gdybyśmy zrezygnowali ze sztywnego wieku, sądy zostałyby zalane sprawami o ustalenie stopnia dojrzałości, a urzędnicy mieliby problem z określeniem, komu przysługują dane prawa.

Dodatkowo pojawia się ryzyko infantylizacji młodych ludzi. Krytycy twierdzą, że przesunięcie granicy odpowiedzialności na 25. rok życia może sprawić, że młodzi dorośli będą jeszcze później uczyć się samodzielności, co paradoksalnie opóźni ich rozwój. Niemniej jednak, dyskusja o tym, że „osiemnastka” to tylko liczba, a nie magiczny przełącznik dojrzałości, staje się coraz bardziej istotnym elementem debaty o nowoczesnym systemie prawnym.

Podziel się z innymi: