Gość (37.30.*.*)
Zagadnienia gramatyczne często potrafią zaskoczyć, zwłaszcza gdy zaczynamy porównywać blisko spokrewnione języki. Pytanie o to, dlaczego w języku polskim formy czasownika w czasie teraźniejszym dla osób „on”, „ona” i „ono” są identyczne, podczas gdy w innych językach rzekomo wyglądają inaczej, dotyka fascynującej historii ewolucji mowy. Warto jednak na wstępie doprecyzować jedną rzecz: w językach czeskim, słowackim i litewskim sytuacja w czasie teraźniejszym wygląda... niemal identycznie jak w polskim.
Zanim przejdziemy do przyczyn historycznych, musimy wyjaśnić pewne nieporozumienie. W języku polskim w czasie teraźniejszym mówimy: on czyta, ona czyta, ono czyta. Forma czasownika pozostaje bez zmian bez względu na rodzaj gramatyczny podmiotu.
Jeśli spojrzymy na język czeski i słowacki, zauważymy dokładnie ten sam mechanizm:
W obu tych językach słowiańskich, podobnie jak w polszczyźnie, rodzaj gramatyczny w trzeciej osobie liczby pojedynczej czasu teraźniejszego nie wpływa na końcówkę czasownika. Skąd więc mogło wziąć się wrażenie, że jest inaczej? Prawdopodobnie wynika to z pomylenia czasu teraźniejszego z czasem przeszłym.
W czasie przeszłym różnice są bowiem bardzo wyraźne:
Tutaj faktycznie płeć (rodzaj) decyduje o brzmieniu wyrazu. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź kryje się w pochodzeniu tych form.
Brak rozróżnienia na „on”, „ona” i „ono” w końcówkach czasowników czasu teraźniejszego to cecha, którą polszczyzna (i inne języki słowiańskie) odziedziczyła bezpośrednio z języka prasłowiańskiego, a ten z kolei z praindoeuropejskiego.
W systemie praindoeuropejskim końcówki czasownika służyły do określania osoby (ja, ty, on) oraz liczby (pojedyncza, podwójna, mnoga), ale nie rodzaju. Rodzaj był domeną imion (rzeczowników, przymiotników). Czasownik w czasie teraźniejszym był czystą czynnością przypisaną do osoby, a nie do jej cech fizycznych czy gramatycznych.
Wspomniany w pytaniu język litewski jest pod tym względem jeszcze bardziej specyficzny i „oszczędny”. W języku litewskim nie tylko nie rozróżnia się rodzaju w trzeciej osobie czasu teraźniejszego, ale... nie rozróżnia się nawet liczby!
Forma dirba oznacza zarówno „on pracuje”, „ona pracuje”, jak i „oni pracują” oraz „one pracują”. Litewski zachował tu bardzo archaiczną cechę, w której trzecia osoba jest traktowana jako forma „neutralna” lub „zbiorcza” dla wszystkiego, co nie jest rozmówcą ani nadawcą komunikatu.
Skoro w czasie teraźniejszym formy są takie same, to dlaczego w przeszłym tak bardzo się różnią? To klucz do zrozumienia, jak ewoluował język polski.
Formy czasu przeszłego, których używamy dzisiaj (np. robiłem, robiła), nie były pierwotnie czasownikami sensu stricto. Wywodzą się one z tzw. imiesłowu na -l (imiesłów przeszły czynny). W dawnym języku prasłowiańskim konstrukcja czasu przeszłego składała się z tego imiesłowu oraz odmienionego czasownika posiłkowego „być” (podobnie jak dzisiaj w języku niemieckim czy francuskim).
Ponieważ imiesłów z natury zachowuje się jak przymiotnik, musiał on odmieniać się przez rodzaje, aby pasować do rzeczownika. Z czasem czasownik posiłkowy zanikł (w polszczyźnie „przykleił się” do końcówek, tworząc formy typu robił-em), ale rozróżnienie na rodzaje pozostało.
Podsumowując, w języku polskim, czeskim i słowackim formy czasu teraźniejszego dla „on, ona, ono” są identyczne, ponieważ:
Język litewski idzie o krok dalej w uproszczeniu (lub archaizacji) tego systemu, całkowicie zrównując trzecią osobę liczby pojedynczej i mnogiej. Polszczyzna na tym tle wydaje się być systemem pośrednim – zachowuje precyzję liczby w czasie teraźniejszym, ale rezerwuje rozróżnienie płci dla opisów przeszłości.