Gość (37.30.*.*)
Tradycja biczowania się świeżymi pokrzywami, znana w medycynie ludowej jako urtykacja (od łacińskiej nazwy pokrzywy – Urtica dioica), przetrwała wieki i do dziś budzi spore emocje. Choć dla wielu osób wizja celowego parzenia się rośliną kojarzy się z torturą, dla innych to sprawdzony sposób na „rozgonienie” bólu w kościach. Czy jednak nauka potwierdza, że takie praktyki mogą realnie zapobiec reumatyzmowi w przyszłości? Przyjrzyjmy się faktom, badaniom i opiniom specjalistów.
Kiedy dotykamy pokrzywy, jej drobne włoski działają jak mikroskopijne igły, które wstrzykują pod skórę koktajl substancji chemicznych. Znajdziemy tam między innymi histaminę, acetylocholinę, serotoninę oraz kwas mrówkowy. To właśnie ta mieszanka wywołuje natychmiastowe pieczenie, bąble i zaczerwienienie.
Z punktu widzenia fizjologii, dochodzi do gwałtownego rozszerzenia naczyń krwionośnych i poprawy mikrokrążenia w miejscu podrażnienia. W nauce mechanizm ten nazywa się „counter-irritation” (przeciwdrażnienie). Teoria ta zakłada, że wywołanie kontrolowanego stanu zapalnego i bólu na powierzchni skóry może „oszukać” układ nerwowy, blokując sygnały bólowe płynące z głębiej położonych tkanek, np. ze stawów.
Współczesna nauka nie ignoruje pokrzywy, choć większość badań skupia się na łagodzeniu już istniejących objawów, a nie na profilaktyce. Jedno z najbardziej znanych badań, opublikowane w „Journal of the Royal Society of Medicine” w 2000 roku, wykazało, że pacjenci z chorobą zwyrodnieniową stawu u podstawy kciuka odczuwali znaczną ulgę po tygodniu codziennego stosowania liści pokrzywy na bolące miejsce.
Jednak kluczowe jest rozróżnienie dwóch kwestii:
Reumatyzm to pojęcie bardzo szerokie, obejmujące ponad 200 różnych jednostek chorobowych – od zmian zwyrodnieniowych (wynikających ze zużycia stawów) po reumatoidalne zapalenie stawów (RZS), które jest chorobą autoimmunologiczną. Trudno oczekiwać, by kontakt skóry z pokrzywą mógł zmienić genetyczne predyspozycje do chorób autoimmunologicznych lub całkowicie powstrzymać procesy starzenia się chrząstki stawowej.
Większość reumatologów podchodzi do biczowania pokrzywą z dużą rezerwą, choć rzadko całkowicie je potępiają. Lekarze podkreślają, że medycyna ludowa często ma swoje uzasadnienie, ale nie może zastąpić nowoczesnej diagnostyki i terapii.
Główne zastrzeżenia reumatologów:
Z drugiej strony, niektórzy specjaliści przyznają, że poprawa krążenia i efekt placebo mogą realnie wpływać na komfort życia pacjenta. Jeśli pacjent czuje się lepiej i nie ma przeciwwskazań skórnych, lekarze rzadko kategorycznie zabraniają takich praktyk, traktując je jako terapię wspomagającą (komplementarną).
Warto wiedzieć, że biczowanie pokrzywami nie jest tylko polskim wymysłem. Już rzymscy żołnierze, stacjonujący w chłodnych i wilgotnych rejonach dzisiejszej Wielkiej Brytanii, nacierali swoje nogi pokrzywą, aby pobudzić krążenie i rozgrzać zmarznięte kończyny. Wierzyli oni, że chroni ich to przed „artretyzmem wywołanym zimnem”.
Podsumowując aktualny stan wiedzy: biczowanie całego ciała pokrzywą w celu zapobiegania reumatyzmowi w przyszłości należy traktować raczej w kategoriach folkloru niż twardej nauki. Choć pokrzywa ma cenne właściwości przeciwzapalne (zwłaszcza pita w formie naparów lub przyjmowana w suplementach), profilaktyka reumatyzmu opiera się przede wszystkim na:
Jeśli jednak lubisz tradycyjne metody i Twoja skóra dobrze reaguje na pokrzywę, okazjonalny kontakt z tą rośliną z pewnością pobudzi Twoje krążenie, ale nie traktuj tego jako magicznej tarczy, która zagwarantuje Ci zdrowe stawy na starość. Pamiętaj też, aby zawsze skonsultować takie eksperymenty z lekarzem, jeśli cierpisz na choroby układu krążenia lub masz bardzo wrażliwą skórę.