Jakie masz pytanie?

lub

Jakie byłyby skutki posiadania przez ludzi drugiej śledziony i wątroby, serca większego o około 8%, zdolności trawienia chityny oraz alkaloidów tropanowych, dwukrotnie większej wydajności energetycznej z tłuszczów przy o połowę mniejszej z cukrów, dwukrotnie słabszego słuchu, wzroku i smaku, a także 2,5-krotnie większej liczby zakończeń nerwowych na skórze (i 5-krotnie większej na stopach, dłoniach oraz pośladkach), przy spadku temperatury ciała do 36,2°C i ciąży trwającej 10,5 miesiąca?

biologia spekulatywna człowieka fizjologia przyszłego człowieka ewolucyjne modyfikacje organizmu
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Wyobrażenie sobie człowieka o tak drastycznie zmodyfikowanej biologii to fascynujące ćwiczenie z zakresu biologii spekulatywnej. Taka istota, choć z pozoru przypominałaby nas, funkcjonowałaby w sposób zupełnie odmienny, a jej codzienność determinowałyby unikalne supermoce i równie dotkliwe ograniczenia. Przyjrzyjmy się, jak te zmiany wpłynęłyby na życie, dietę i przetrwanie takiego "człowieka 2.0".

Super-detoks i wydolność maratończyka

Posiadanie dwóch wątrób i dwóch śledzion to prawdziwy biologiczny "system zapasowy". Wątroba jest głównym laboratorium chemicznym organizmu, odpowiadającym za detoksykację, metabolizm leków i produkcję żółci. Druga wątroba oznaczałaby niesamowitą odporność na toksyny – taka osoba mogłaby prawdopodobnie spożywać substancje, które dla nas są zabójcze, a regeneracja po wysiłku czy chorobach byłaby błyskawiczna. Z kolei dwie śledziony to potężny zastrzyk dla układu odpornościowego i ogromny magazyn krwi. W sytuacjach nagłego wysiłku lub krwotoku, dodatkowa śledziona mogłaby "wpompować" do obiegu świeżą porcję natlenionych krwinek.

Serce większe o 8% dopełnia ten obraz. Choć u współczesnych ludzi powiększone serce często jest objawem choroby, w tym hipotetycznym modelu (przy założeniu zdrowej struktury mięśnia) oznaczałoby to znacznie większą objętość wyrzutową. Taka osoba miałaby naturalne predyspozycje do sportów wytrzymałościowych. Jej krew krążyłaby efektywniej, szybciej dostarczając tlen do tkanek, co w połączeniu z wydajniejszą śledzioną czyniłoby z niej niemal niezmordowanego biegacza.

Dieta przyszłości: owady i trucizny

Zdolność trawienia chityny (głównego składnika pancerzy owadów i skorupiaków) oraz alkaloidów tropanowych (znajdujących się np. w wilczej jagodzie czy bieluniu) całkowicie zmieniłaby nasze miejsce w łańcuchu pokarmowym. Chityna jest dla nas obecnie niemal nieprzyswajalnym błonnikiem, ale dla "nowego człowieka" stałaby się cennym źródłem węglowodanów i białka. Światowa gospodarka żywnościowa mogłaby opierać się na masowej hodowli insektów, co byłoby znacznie bardziej ekologiczne niż obecna hodowla bydła.

Możliwość bezpiecznego spożywania alkaloidów tropanowych to jeszcze większa rewolucja. Rośliny, które dziś omijamy z daleka ze względu na ich silną toksyczność, stałyby się zwykłym elementem sałatek. To ogromna przewaga ewolucyjna – możliwość przetrwania tam, gdzie inni by zginęli.

Metabolizm na wysokich obrotach tłuszczowych

Zmiana wydajności energetycznej (2x więcej z tłuszczów, 0,5x z cukrów) to całkowite odwrócenie piramidy żywieniowej. Taka osoba byłaby "naturalnie ketogeniczna". Cukry, które dla nas są szybkim paliwem, dla niej byłyby mało efektywnym dodatkiem. Głównym paliwem stałyby się tłuszcze.

Ciekawostka: Tłuszcz ma naturalnie wyższą gęstość energetyczną (9 kcal/g) niż węglowodany (4 kcal/g). Przy dwukrotnym wzroście wydajności z tłuszczu, organizm ten uzyskiwałby aż 18 kcal z jednego grama tłuszczu! To oznaczałoby, że taka osoba musiałaby jeść znacznie rzadziej i mogłaby przetrwać ekstremalnie długie okresy bez pożywienia, korzystając z własnych zapasów tkanki tłuszczowej z niespotykaną efektywnością.

Świat w przytłumionych barwach i nadwrażliwy dotyk

Największym wyzwaniem byłaby jednak zmiana zmysłów. Dwukrotnie słabszy wzrok, słuch i smak sprawiłyby, że świat stałby się dla takiej osoby "wyblakły". Muzyka musiałaby być bardzo głośna, by sprawiała przyjemność, a jedzenie musiałaby być ekstremalnie przyprawione, by w ogóle poczuć jego walory.

Zupełnie inaczej sprawa ma się z dotykiem. 2,5-krotnie większa liczba zakończeń nerwowych na skórze (i aż 5-krotnie większa na dłoniach, stopach i pośladkach) uczyniłaby z dotyku główny zmysł poznawczy.

  • Dłonie: Stałyby się precyzyjnymi skanerami, zdolnymi wyczuć mikroskopijne nierówności powierzchni.
  • Stopy: Chodzenie boso po trawie mogłoby być doznaniem niemal euforycznym, ale stanięcie na małym kamyku byłoby paraliżującym bólem.
  • Pośladki: Siedzenie na twardym krześle przez dłuższy czas byłoby prawdopodobnie nie do zniesienia.

Taka osoba żyłaby w świecie, w którym tekstury materiałów, wiatr na skórze czy temperatura otoczenia dostarczałyby więcej informacji niż obraz czy dźwięk. Mogłoby to prowadzić do szybkiego przebodźcowania dotykowego.

Niższa temperatura i dłuższa ciąża

Spadek temperatury ciała do 36,2°C sugeruje nieco wolniejszy metabolizm spoczynkowy lub inną strukturę enzymów białkowych, które pracują optymalnie w niższym zakresie. Może to być mechanizm oszczędzania energii, co w połączeniu z wydajnym spalaniem tłuszczu czyniłoby taką istotę niezwykle ekonomiczną "maszyną".

Ciąża trwająca 10,5 miesiąca (zamiast standardowych 9) miałaby kluczowe znaczenie dla rozwoju potomstwa. W biologii dłuższa gestacja zazwyczaj wiąże się z lepiej rozwiniętym układem nerwowym noworodka. Dzieci mogłyby rodzić się bardziej sprawne fizycznie lub z większymi możliwościami poznawczymi, choć przy tak czułym układzie nerwowym (5-krotnie więcej zakończeń na dłoniach i stopach), sam poród byłby dla matki i dziecka doświadczeniem o niewyobrażalnej intensywności.

Podsumowanie fizjologiczne

Gdybyśmy spróbowali podsumować ten model, otrzymalibyśmy istotę, która:

  1. Jest niemal odporna na zatrucia i infekcje.
  2. Może jeść owady i trujące rośliny.
  3. Jest mistrzem wytrzymałości fizycznej.
  4. Odbiera świat głównie przez skórę, ignorując większość bodźców wzrokowych i słuchowych.
  5. Wymaga specjalistycznej odzieży i mebli, aby uniknąć bólu wynikającego z nadwrażliwości dotykowej.

To wizja człowieka, który przestałby być obserwatorem świata (wzrok/słuch), a stałby się jego bezpośrednim, fizycznym uczestnikiem, odczuwającym każdą cząsteczkę materii, z którą się styka.

Podziel się z innymi: