Gość (93.159.*.*)
Patrząc w bezchmurne niebo, często widzimy długie, białe linie ciągnące się za przelatującymi samolotami. Choć dla niektórych są one jedynie elementem krajobrazu, a dla innych źródłem teorii spiskowych, nauka ma na ten temat bardzo konkretną i fascynującą odpowiedź. Te białe ślady to smugi kondensacyjne, które w rzeczywistości są sztucznymi chmurami typu cirrus.
Powstawanie smugi kondensacyjnej to proces czysto fizyczny, który zachodzi na dużych wysokościach, zazwyczaj powyżej 8 tysięcy metrów. Aby zrozumieć, dlaczego się pojawia, musimy przyjrzeć się temu, co dzieje się w silniku odrzutowym i tuż za nim.
Zapewne zauważyliście, że czasem ślad za samolotem rozpływa się w kilka sekund, a innym razem ciągnie się przez całe niebo i z czasem szeroko rozmywa. Nie zależy to od "składu chemicznego" paliwa, lecz od warunków meteorologicznych panujących na danej wysokości.
Jeśli powietrze na wysokości przelotowej jest suche, kryształki lodu szybko parują (sublimują) i smuga znika niemal natychmiast. Jeśli jednak wilgotność powietrza jest wysoka, smuga może utrzymywać się godzinami. W takich warunkach kryształki lodu nie tylko nie parują, ale mogą nawet "wyciągać" wilgoć z otoczenia, stając się coraz większe. W efekcie smuga kondensacyjna rozszerza się i przekształca w pierzaste chmury, które mogą zasłonić znaczną część nieba.
To jedno z najciekawszych pytań, nad którymi pracują obecnie naukowcy zajmujący się atmosferą. Choć smugi kondensacyjne wyglądają niewinnie, ich obecność ma wpływ na bilans energetyczny Ziemi.
Z jednej strony białe smugi odbijają część promieniowania słonecznego z powrotem w kosmos (co ma efekt chłodzący), ale z drugiej strony – podobnie jak naturalne chmury piętra wysokiego – zatrzymują ciepło wypromieniowywane przez powierzchnię Ziemi (efekt cieplarniany). Badania sugerują, że ten drugi efekt jest silniejszy, co oznacza, że intensywny ruch lotniczy może przyczyniać się do ocieplenia klimatu właśnie poprzez tworzenie sztucznego zachmurzenia.
Choć najczęściej kojarzymy je z lotnictwem, smugi kondensacyjne mogą powstawać wszędzie tam, gdzie gorące i wilgotne spaliny spotykają się z bardzo mroźnym powietrzem. Zimą możemy zaobserwować podobne zjawisko za rurami wydechowymi samochodów, a nawet... podczas wydychania powietrza na mrozie. Nasz "oddech" to w zasadzie miniaturowa smuga kondensacyjna, która powstaje według tych samych praw fizyki, co ślad za potężnym Boeingiem.
Warto też wiedzieć, że piloci wojskowi podczas misji starają się unikać wysokości, na których powstają smugi, aby nie zdradzać swojej pozycji. Wykorzystują do tego specjalne prognozy wilgotności powietrza, które pozwalają im znaleźć "niewidzialne" korytarze w atmosferze.