Gość (5.172.*.*)
Wiele osób obawia się, że dopuszczenie sędziów do samodzielnej oceny konstytucyjności ustaw doprowadzi do sytuacji, w której w jednym mieście prawo będzie interpretowane inaczej niż w drugim. Zarzut ten opiera się na fundamencie pewności prawa – obywatel chce wiedzieć, co go czeka w sądzie. Choć argument o ryzyku rozbieżności jest logiczny, warto spojrzeć na niego z szerszej perspektywy systemowej, która pokazuje, że kontrola rozproszona nie jest "widzimisię" sędziego, lecz bezpiecznikiem całego państwa prawa.
Najważniejszą odpowiedzią na zarzut o braku pewności prawa jest istnienie instancyjności oraz roli sądów najwyższych (Sądu Najwyższego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego). W systemie prawnym kontrola rozproszona nie kończy się na wyroku jednego sędziego rejonowego. Jeśli sędzia odmówi zastosowania przepisu, uznając go za niekonstytucyjny, sprawa niemal zawsze trafia do wyższej instancji.
Sądy wyższego rzędu pełnią funkcję stabilizacyjną. Poprzez uchwały, wytyczne i ugruntowaną linię orzeczniczą, "prostują" one ewentualne skrajne interpretacje. W praktyce orzeczniczej szybko wypracowuje się dominujący pogląd. Dzięki temu, mimo że formalnie każdy sędzia orzeka samodzielnie, system dąży do spójności. To proces ewolucyjny – prawo "dociera się" w praktyce, a nie jest narzucane wyłącznie odgórnie przez jeden organ, który może być sparaliżowany lub upolityczniony.
Warto przypomnieć, że zgodnie z art. 8 ust. 2 Konstytucji RP, jej przepisy stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej. Sędzia, składając przysięgę, zobowiązuje się do wierności przede wszystkim ustawie zasadniczej. Jeśli więc widzi on oczywistą sprzeczność między ustawą a Konstytucją, jego obowiązkiem jest ochrona tej drugiej.
Zarzut o braku pewności prawa blednie w obliczu sytuacji, w której prawo byłoby "pewne", ale rażąco niesprawiedliwe lub niezgodne z fundamentami ustrojowymi. Kontrola rozproszona pozwala na ochronę praw obywatela "tu i teraz", bez konieczności czekania latami na wyrok Trybunału Konstytucyjnego. W tym ujęciu pewność prawa to nie tylko przewidywalność decyzji, ale przede wszystkim pewność, że sędzia nie zastosuje wobec nas przepisu, który łamie nasze podstawowe wolności.
Pytanie o rozbieżne rozstrzygnięcia tego samego sędziego dotyka samej natury orzekania. Prawo nie jest nauką ścisłą, a każda sprawa ma swój unikalny stan faktyczny. Sędzia może dojść do wniosku, że w specyficznych okolicznościach danej sprawy przepis jest niekonstytucyjny, podczas gdy w innej, pozornie podobnej, jego zastosowanie nie narusza standardów demokratycznego państwa.
Dodatkowo, prawo ewoluuje. Sędzia, jako prawnik, ma prawo do zmiany poglądu pod wpływem nowej argumentacji doktryny, orzecznictwa trybunałów międzynarodowych (np. ETPCz czy TSUE) czy zmieniających się realiów społecznych. Taka elastyczność jest często bardziej pożądana niż ślepe trzymanie się raz obranej ścieżki, która mogła okazać się błędna.
Najmocniejszym argumentem za kontrolą rozproszoną jest sytuacja kryzysu konstytucyjnego. Gdy centralny organ powołany do badania konstytucyjności (Trybunał Konstytucyjny) traci przymiot niezależności lub z różnych przyczyn przestaje efektywnie działać, kontrola rozproszona staje się jedyną barierą przed arbitralnością władzy ustawodawczej.
W takim scenariuszu "brak pewności" wynikający z różnych wyroków jest mniejszym złem niż "pewność" stosowania prawa, które narusza prawa człowieka. Rozproszenie kompetencji sprawia, że trudniej jest "przejąć" cały system wymiaru sprawiedliwości przez jedną opcję polityczną.
Warto wiedzieć, że kontrola rozproszona jest standardem w USA (tzw. model amerykański). Tam każdy sąd może orzec o niekonstytucyjności przepisu. System ten działa od ponad 200 lat i mimo początkowych obaw o chaos, stał się fundamentem stabilności amerykańskiej demokracji. Model europejski (kelsenowski), oparty na jednym Trybunale, jest historycznie młodszy i zakładał większą centralizację, jednak współcześnie oba te modele coraz częściej się przenikają.
Odpowiadając na zarzut o braku pewności prawa, warto podkreślić trzy punkty:
Pewność prawa nie polega na tym, że każdy sędzia musi myśleć tak samo, ale na tym, że cały system dąży do sprawiedliwego i zgodnego z ustawą zasadniczą rozstrzygnięcia.