Gość (37.30.*.*)
Zjawisko „faggingu”, czyli tradycyjny system w brytyjskich szkołach prywatnych, w którym młodsi uczniowie pełnili rolę osobistych służących starszych kolegów, może dziś budzić niedowierzanie. Choć w Wielkiej Brytanii system ten został niemal całkowicie wykorzeniony w latach 70. i 80. XX wieku, mechanizmy oparte na hierarchii, inicjacji i niestety często na przemocy, istniały i istnieją w wielu innych kulturach. W Polsce najbardziej rozpoznawalnym odpowiednikiem tego typu praktyk była wojskowa „fala”, ale podobne zachowania odnajdziemy także w szkołach czy grupach zawodowych.
W polskim kontekście najsilniejszym echem brytyjskiego faggingu była wspomniana „fala” w Wojsku Polskim. Choć nie polegała ona na czyszczeniu butów paniczy z wyższych sfer, opierała się na identycznym fundamencie: bezwzględnej władzy „starych” (rezerwistów) nad „młodymi” (kotami). W czasach obowiązkowej służby zasadniczej, żołnierze z dłuższym stażem wymuszali na nowicjuszach wykonywanie upokarzających prac, oddawanie racji żywnościowych czy znoszenie fizycznego znęcania się. Był to system nieformalny, ale często cicho akceptowany przez kadrę oficerską jako narzędzie „hartowania charakteru”.
W środowisku szkolnym odpowiednikiem faggingu jest „kocenie”. Choć zazwyczaj kojarzy się z niewinnym rysowaniem wąsów markerem czy symbolicznymi zadaniami dla pierwszoklasistów, w swojej mroczniejszej formie bywało narzędziem wykluczenia i dominacji. W przeciwieństwie do brytyjskiego systemu, polskie kocenie rzadko miało charakter sformalizowanej służby – częściej przybierało formę jednorazowego rytuału przejścia lub długotrwałego nękania, które miało pokazać nowym uczniom ich miejsce w szeregu.
Praktyki oparte na dominacji starszych nad młodszymi to problem globalny, choć w każdym kraju przybierał on nieco inną twarz:
Słowo „fag” w dawnym angielskim slangu szkolnym oznaczało ciężką pracę lub kogoś, kto ją wykonuje (prawdopodobnie skrót od fatigue – zmęczenie). Co ciekawe, w niektórych elitarnych szkołach, jak Eton, system ten był tak sformalizowany, że istniały konkretne cenniki kar za niewykonanie polecenia starszego kolegi.
Analizując fagging, falę czy hazing, można wyciągnąć kilka kluczowych wniosków, które są istotne dla współczesnej pedagogiki i socjologii.
Przez dekady zwolennicy takich systemów argumentowali, że uczą one pokory, dyscypliny i przygotowują do trudów dorosłego życia. Dzisiejsza psychologia mówi coś zupełnie innego: takie praktyki nie budują charakteru, lecz utrwalają traumy i promują toksyczne wzorce przywództwa. Osoba, która była ofiarą, często po awansie w hierarchii staje się najsurowszym oprawcą, chcąc „odbić sobie” wcześniejsze upokorzenia.
Większość tych systemów przetrwała tak długo tylko dlatego, że instytucje (szkoły, wojsko) na to pozwalały. Wniosek jest prosty: tam, gdzie brakuje jasnego nadzoru i reakcji na drobne przejawy dominacji, szybko rodzi się systemowa przemoc. Współczesne organizacje stawiają na transparentność i tzw. whistleblowing, czyli możliwość bezpiecznego zgłaszania nadużyć.
Zanik faggingu i ograniczenie fali w wojsku to dowód na cywilizacyjną zmianę w postrzeganiu praw jednostki. Zrozumieliśmy, że szacunek w grupie powinien wynikać z kompetencji i autorytetu, a nie ze stażu czy siły fizycznej. Współczesne rytuały przejścia, np. w firmach czy szkołach, coraz częściej przyjmują formę integracji (team-buildingu), która buduje więzi, zamiast je niszczyć.
Praktyki te pokazują, jak łatwo naturalna potrzeba hierarchii w grupie może przerodzić się w patologię. Kluczem do ich eliminacji okazała się nie tylko zmiana przepisów, ale przede wszystkim zmiana mentalności – odejście od przekonania, że „każdy musi przez to przejść”.