Gość (83.29.*.*)
„Wonderful Life” to jeden z tych utworów, które zna niemal każdy, niezależnie od tego, czy wychowywał się w latach 80., czy odkrył tę piosenkę dekady później. Choć jej melodia i tytuł mogą sugerować radosny hymn na cześć życia, prawda kryjąca się za tekstem jest znacznie bardziej złożona i melancholijna. To utwór pełen ironii, napisany w jednym z najtrudniejszych momentów życia brytyjskiego muzyka Colina Vearncombe’a, znanego światu jako Black.
Aby zrozumieć, o czym naprawdę jest „Wonderful Life”, trzeba cofnąć się do 1985 roku. Colin Vearncombe przechodził wtedy przez prawdziwą czarną serię: przeżył dwa wypadki samochodowe, stracił kontrakt z wytwórnią płytową, a jego pierwsze małżeństwo właśnie się rozpadło. Muzyk znalazł się w punkcie, w którym czuł się całkowicie odizolowany od świata i pozbawiony perspektyw.
To właśnie w tym stanie ducha napisał tekst, który stał się jego największym hitem. Tytułowe „cudowne życie” (wonderful life) nie jest radosną deklaracją szczęścia, lecz raczej sarkastycznym komentarzem do beznadziejnej sytuacji. Black śpiewa o samotności, o potrzebie ukrywania się przed światem i o tym, że mimo wszystko trzeba znaleźć w sobie siłę, by iść dalej.
Tekst piosenki zaczyna się od słów opisujących słońce w oczach i potrzebę ucieczki („No need to run and hide / It's a wonderful, wonderful life”). Choć brzmi to optymistycznie, w kontekście reszty utworu nabiera innego znaczenia. Podmiot liryczny czuje się obserwowany, a jednocześnie samotny. Fraza „I need a friend, oh, I need a friend to make me happy” (Potrzebuję przyjaciela, by uczynił mnie szczęśliwym) jest kluczowym wyznaniem, które obnaża prawdziwy smutek kryjący się pod elegancką, synth-popową melodią.
Piosenka opowiada o akceptacji trudnego losu. To manifest kogoś, kto stoi na brzegu (dosłownie i w przenośni) i próbuje przekonać samego siebie, że życie wciąż ma jakąś wartość, nawet jeśli w danej chwili wydaje się ono pasmem porażek.
Nie bez znaczenia dla odbioru piosenki jest jej czarno-biały teledysk, nakręcony w New Brighton i Wallasey w Anglii. Surowe, nadmorskie krajobrazy, opuszczone wesołe miasteczko i melancholijne spojrzenie Vearncombe’a idealnie oddają klimat utworu. Obraz ten wzmocnił poczucie nostalgii i pewnego rodzaju „pięknego smutku”, który stał się znakiem rozpoznawczym Blacka.
Wideo nie pokazuje luksusów ani kolorowego świata lat 80. Zamiast tego skupia się na zwykłych ludziach, dzieciach i surowej naturze, co sugeruje, że to „cudowne życie” to po prostu codzienna egzystencja, ze wszystkimi jej cieniami i blaskami.
Warto wiedzieć, że droga tego utworu na szczyty list przebojów nie była prosta. Oto kilka faktów, które rzucają nowe światło na ten klasyk:
„Wonderful Life” przetrwało próbę czasu, ponieważ dotyka czegoś uniwersalnego. Każdy z nas miewa momenty, w których czuje się odizolowany, a świat wydaje się iść do przodu bez nas. Black ubrał to uczucie w piękne, choć chłodne dźwięki saksofonu i syntezatorów, dając słuchaczom poczucie, że w swojej samotności nie są sami.
To piosenka o szukaniu sensu tam, gdzie na pierwszy rzut oka go nie ma. To przypomnienie, że nawet gdy słońce w oczy razi nas w negatywny sposób, a my mamy ochotę się schować, życie toczy się dalej – i w tym trwaniu tkwi jego specyficzne, słodko-gorzkie piękno.