Gość (37.30.*.*)
Zastanawialiście się kiedyś, jak brzmiały pierwsze dźwięki uwiecznione przez człowieka? Dziś, w dobie streamingu i cyfrowej jakości, trudno nam sobie wyobrazić, że kiedyś nagranie zaledwie kilku sekund trzeszczącego głosu było cudem techniki. Historia fonografii to fascynująca podróż, która zaczęła się znacznie wcześniej, niż mogłoby się wydawać, a polskie ślady w tej opowieści są równie intrygujące, co te światowe.
Przez dziesięciolecia podręczniki historii uczyły nas, że ojcem nagrywania dźwięku był Thomas Edison. Jednak w 2008 roku świat obiegła sensacyjna wiadomość: odnaleziono nagranie starsze od fonografu Edisona o blisko 17 lat!
Autorem tego przełomu był francuski wynalazca Édouard-Léon Scott de Martinville. W 1860 roku stworzył on urządzenie zwane fonautografem. Co ciekawe, Scott de Martinville wcale nie zamierzał odtwarzać dźwięku – chciał go jedynie „zapisać” wizualnie na papierze pokrytym sadzą, aby móc badać fale dźwiękowe wzrokiem. Najstarszym zarejestrowanym utworem jest fragment francuskiej piosenki ludowej „Au clair de la lune”, nagrany 9 kwietnia 1860 roku. Dzięki nowoczesnej technologii naukowcom udało się odczytać te wizualne zapisy i zamienić je na dźwięk. Choć nagranie jest bardzo niewyraźne i pełne szumów, wyraźnie słychać w nim ludzki głos śpiewający melancholijną melodię.
Mimo odkrycia de Martinville’a, to Thomasowi Edisonowi zawdzięczamy możliwość ponownego odsłuchiwania nagrań. W 1877 roku zaprezentował on fonograf, który zapisywał dźwięk na cylindrach pokrytych folią cynową. Pierwszymi słowami (i fragmentem piosenki), jakie Edison zarejestrował i odtworzył, był dziecięcy rymowanek „Mary Had a Little Lamb”. To właśnie ten moment uznaje się za narodziny przemysłu muzycznego, ponieważ dźwięk przestał być ulotny i mógł być powielany.
W Polsce historia nagrań dźwiękowych zaczęła się pisać na przełomie XIX i XX wieku. Za datę przełomową uznaje się rok 1901 lub 1902. To właśnie wtedy w Warszawie zaczęły powstawać pierwsze profesjonalne rejestracje.
Jednym z najstarszych zachowanych polskich nagrań jest głos wybitnego aktora Wincentego Rapackiego, który zarejestrował fragmenty swoich ról oraz piosenki (m.in. „Piosenkę o winie”). Nagrania te powstały dla firmy Gramophone Company. Warto jednak pamiętać, że w tamtym czasie Polska znajdowała się pod zaborami, co miało ogromny wpływ na to, co i jak nagrywano.
Mówiąc o historii polskiej muzyki na płytach, nie sposób pominąć wytwórni Syrena Record, założonej w 1904 roku przez Juliusza Feigenbauma. Była to pierwsza i największa polska wytwórnia płytowa, która zdominowała rynek przed I wojną światową.
Pierwsze piosenki nagrywane w Polsce to przede wszystkim:
Zanim płyta gramofonowa stała się standardem, świat muzyki wyglądał zupełnie inaczej. Oto kilka faktów, które mogą Was zaskoczyć:
Choć jakość dźwięku z 1860 czy 1902 roku pozostawia wiele do życzenia, te trzeszczące nagrania są dla historyków bezcenne. Pozwalają nam usłyszeć autentyczną wymowę, sposób frazowania i emocje ludzi, którzy żyli w zupełnie innej epoce. Dzięki nim wiemy, że „Mazurek Dąbrowskiego” sto lat temu był śpiewany w nieco innym tempie, a operowe diwy stosowały techniki, które dziś wyszły już z mody.
Dziś, mając dostęp do milionów utworów w telefonie, warto czasem wrócić do tych korzeni i pomyśleć o tym, jak wielką rewolucją było pierwsze „Au clair de la lune” zapisane na zakopconym papierze. To był moment, w którym człowiek po raz pierwszy oszukał czas, zatrzymując dźwięk na zawsze.