Gość (37.30.*.*)
Kiedy myślimy o kolektywizmie, najczęściej przed oczami mamy obraz społeczeństwa, w którym dobro ogółu stoi ponad interesem jednostki. To jednak spore uproszczenie. Psychologia międzykulturowa, a w szczególności prace Harry’ego Triandisa, pokazują, że kolektywizm ma wiele twarzy. Zrozumienie różnicy między jego odmianą poziomą a pionową pozwala lepiej pojąć, dlaczego różne kultury, choć teoretycznie „prospołeczne”, funkcjonują w zupełnie inny sposób.
Kolektywizm poziomy (horizontal collectivism) opiera się na fundamencie empatii i silnego poczucia wspólnoty, w której wszyscy członkowie są sobie równi. W takim systemie jednostka postrzega siebie jako część grupy, ale nie czuje się ani lepsza, ani gorsza od innych. Kluczowym słowem jest tutaj „współzależność”.
W kulturach o charakterystyce poziomej ludzie chętnie dzielą się zasobami i wspierają nawzajem, unikając przy tym wybijania się na pierwszy plan. Nie ma tu silnej presji na zajmowanie wysokich stanowisk czy budowanie autorytetu opartego na władzy. Przykładem mogą być niektóre tradycyjne wspólnoty wiejskie lub izraelskie kibuce w ich pierwotnej formie. Głównym celem jest utrzymanie harmonii i spójności grupy poprzez wzajemny szacunek i brak hierarchii.
Kolektywizm pionowy (vertical collectivism) wygląda zupełnie inaczej. Tutaj grupa również jest najważniejsza, ale struktura społeczna jest ściśle zhierarchizowana. Jednostka postrzega siebie jako element większej piramidy, w której każdy ma swoje wyznaczone miejsce.
W tym modelu niezwykle ważne są autorytet, posłuszeństwo i status. Ludzie są gotowi poświęcić swoje osobiste cele dla dobra grupy (np. rodziny czy narodu), ale jednocześnie akceptują nierówności. W kolektywizmie pionowym istnieje silna rywalizacja między grupami „my” kontra „oni”, a sukces własnej grupy jest powodem do dumy. Klasycznym przykładem są tutaj kultury Azji Wschodniej, takie jak Japonia czy Korea Południowa, gdzie szacunek do starszych, przełożonych i tradycji jest fundamentem funkcjonowania społecznego.
Choć oba nurty stawiają grupę w centrum, różnią się podejściem do władzy i relacji międzyludzkich. Oto najważniejsze punkty styku i rozbieżności:
Podział na pionowy i poziomy to nie wszystko. Badacze tacy jak Robert House w ramach projektu GLOBE wprowadzili kolejne istotne rozróżnienia, które pomagają zrozumieć, jak lojalność rozkłada się w społeczeństwie.
Ten rodzaj skupia się na małych, bliskich jednostkach, takich jak rodzina czy krąg przyjaciół. Określa on stopień, w jakim ludzie wyrażają dumę, lojalność i spójność w swoich rodzinach lub organizacjach. W krajach o wysokim kolektywizmie wewnątrz grupowym (np. w Polsce czy krajach południowej Europy) więzi rodzinne są niezwykle silne, a pomoc bliskim jest naturalnym odruchem, często ważniejszym niż przestrzeganie ogólnych norm społecznych.
Odnosi się on do szerszego poziomu społecznego. Określa, w jakim stopniu instytucje społeczne (państwo, system prawny, edukacja) zachęcają do zbiorowego działania i sprawiedliwego podziału zasobów. W społeczeństwach o wysokim kolektywizmie instytucjonalnym (np. w krajach skandynawskich) ludzie ufają państwu i chętnie płacą wyższe podatki, wiedząc, że system zadba o wszystkich obywateli. Co ciekawe, kraje te mogą być jednocześnie bardzo indywidualistyczne w relacjach prywatnych.
Współczesna psychologia sugeruje, że rzadko kto jest „czystym” typem. Większość z nas posiada cechy obu tych postaw, a to, która z nich dojdzie do głosu, zależy od kontekstu. Możemy być skrajnymi indywidualistami w pracy, dążąc do osobistego sukcesu, a jednocześnie wykazywać silny kolektywizm pionowy w relacjach z rodzicami, darząc ich bezwzględnym szacunkiem. Zjawisko to nazywa się czasem „dwukulturowością psychiczną” i jest coraz powszechniejsze w dobie globalizacji.
Zrozumienie tych subtelnych różnic pomaga nie tylko w podróżach czy biznesie międzynarodowym, ale także w codziennym życiu. Pozwala spojrzeć na zachowania innych ludzi nie przez pryzmat „dziwactw”, ale przez głęboko zakorzenione kody kulturowe, które kształtują ich poczucie obowiązku i przynależności.