Jakie masz pytanie?

lub

Kto i dlaczego zarabia na kryzysie?

zarabianie na kryzysie inwestowanie w recesji mechanizmy rynkowych zysków
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Kiedy na rynkach finansowych wybucha panika, a media codziennie bombardują nas nagłówkami o nadchodzącej recesji, większość z nas instynktownie zaciska pasa. Strach przed utratą pracy, drożyzną czy spadkiem wartości oszczędności to naturalna reakcja. Jednak w ekonomii obowiązuje jedna żelazna zasada: pieniądze w przyrodzie nie giną, one jedynie zmieniają właściciela. Podczas gdy jedni tracą dorobek życia, inni potrafią w tym samym czasie pomnożyć swój kapitał do niewyobrażalnych rozmiarów.

Słowo „kryzys” pochodzi od greckiego krisis, co oznacza punkt zwrotny, wybór lub decydujący moment. Dla wielu podmiotów gospodarczych ten punkt zwrotny staje się trampoliną do ogromnych zysków. Kto dokładnie zarabia na trudnych czasach i jakie mechanizmy za tym stoją?

Kto zyskuje, gdy inni tracą?

Lista podmiotów, które potrafią przekuć rynkowy chaos w sukces, jest zaskakująco długa. Nie zawsze chodzi tu o spekulację czy nieetyczne działania – często to po prostu kwestia odpowiedniego modelu biznesowego, który idealnie wpisuje się w kryzysowe realia.

Gracze giełdowi i krótka sprzedaż

Najbardziej klasycznym przykładem zarabiania na spadkach są inwestorzy stosujący tzw. krótką sprzedaż (ang. short selling). Mechanizm ten polega na pożyczeniu akcji danej firmy (lub innych aktywów), sprzedaniu ich po aktualnej, wysokiej cenie, a następnie odkupieniu ich, gdy cena spadnie, i oddaniu właścicielowi. Różnica między ceną sprzedaży a zakupu to czysty zysk inwestora.

Najsłynniejszym przykładem takiego działania jest Michael Burry (znany z książki i filmu „The Big Short”), który przewidział pęknięcie bańki na rynku nieruchomości w USA w 2008 roku i zarobił setki milionów dolarów dla swojego funduszu, grając przeciwko rynkowi hipotecznemu.

Fundusze typu „vulture” i łowcy okazji

W świecie finansów istnieją tzw. fundusze sępie (ang. vulture funds). Specjalizują się one w kupowaniu aktywów od podmiotów, które znalazły się na skraju bankructwa. Mogą to być nieruchomości, udziały w spółkach, a nawet długi całych państw.

Gdy firma lub kraj pilnie potrzebuje gotówki, wyprzedaje swój majątek za bezcen. Łowcy okazji, dysponujący ogromnymi rezerwami gotówki, kupują te aktywa za ułamek ich realnej wartości, a po przetrwaniu kryzysu i ustabilizowaniu sytuacji sprzedają je z ogromnym zyskiem.

Dyskonty oraz producenci dóbr podstawowych

Podczas kryzysu konsumenci drastycznie zmieniają swoje nawyki. Zamiast zakupów w delikatesach premium, wybierają dyskonty spożywcze. Zamiast markowych ubrań, kupują tańsze zamienniki.

Dlatego sieci takie jak Aldi, Lidl czy Biedronka często notują rekordowe obroty właśnie w czasach wysokiej inflacji i spowolnienia gospodarczego. Podobnie zyskują producenci marek własnych (tzw. private labels), które są tańszą alternatywą dla znanych, globalnych brandów.

Windykacja i doradztwo restrukturyzacyjne

Kiedy firmy i osoby prywatne przestają radzić sobie ze spłatą zobowiązań, do gry wkraczają firmy windykacyjne oraz kancelarie prawne specjalizujące się w upadłościach i restrukturyzacji. Dla nich kryzys oznacza lawinowy wzrost liczby zleceń. Skupują one pakiety niespłaconych długów za ułamek ich wartości, a następnie odzyskują należności na własną rękę.

Branża zbrojeniowa i surowce (bezpieczne przystanie)

Jeśli kryzys ma podłoże geopolityczne (np. wojny, napięcia międzynarodowe), gigantyczne zyski odnotowują koncerny zbrojeniowe. Państwa zwiększają wtedy wydatki na obronność, co przekłada się na wielomiliardowe kontrakty dla producentów broni i technologii wojskowych.

W czasach niepewności kapitał ucieka również do tzw. bezpiecznych przystani (ang. safe havens). Inwestorzy masowo kupują złoto, srebro, franki szwajcarskie czy dolary amerykańskie, co winduje ceny tych aktywów w górę, przynosząc zyski ich wcześniejszym posiadaczom.

Dlaczego akurat oni zarabiają na kryzysie?

Zrozumienie, kto zarabia, to tylko połowa sukcesu. Kluczowe jest pytanie: dlaczego tak się dzieje? Sukces w czasie kryzysu opiera się na kilku powtarzalnych mechanizmach psychologicznych i ekonomicznych.

Psychologia strachu i paniczna wyprzedaż

Rynkami finansowymi rządzą dwie główne emocje: chciwość i strach. W czasie kryzysu to strach przejmuje całkowitą kontrolę. Inwestorzy indywidualni, ulegając panice, wyprzedają swoje aktywa (akcje, nieruchomości, kryptowaluty) znacznie poniżej ich fundamentalnej wartości, byle tylko „uratować to, co zostało”.

Dla chłodno kalkulujących profesjonalistów jest to idealny moment na zakupy. Kupują oni wartościowe biznesy z ogromnym dyskontem tylko dlatego, że tłum stracił głowę.

Zmiana nawyków zakupowych konsumentów

Kryzys nie sprawia, że ludzie nagle przestają jeść, myć się czy chorować. Potrzeby fizjologiczne i zdrowotne pozostają niezmienne. Następuje jednak zjawisko określane w ekonomii jako trading down – konsumenci schodzą o stopień niżej w hierarchii cenowej.

Zamiast restauracji wybierają gotowanie w domu, zamiast drogich kosmetyków – te z niższej półki. Firmy, które potrafią dostarczyć przyzwoitą jakość w niskiej cenie, stają się naturalnymi beneficjentami tej zmiany.

Płynność finansowa jako supermoc

W czasie prosperity łatwo o tani kredyt, a firmy chętnie zadłużają się, by finansować rozwój. Gdy przychodzi kryzys, banki zakręcają kurek z pieniędzmi, a stopy procentowe idą w górę. Wtedy najsilniejszą pozycję mają ci, którzy zgromadzili duże zapasy gotówki (tzw. cash is king). Płynność finansowa pozwala im nie tylko przetrwać bez zewnętrznego finansowania, ale też przejmować osłabionych konkurentów, którzy nie poradzili sobie z obsługą zadłużenia.

Ciekawostka: efekt szminki, czyli luksus w wersji mikro

Czy wiesz, że podczas kryzysów gospodarczych sprzedaż niektórych kosmetyków... gwałtownie rośnie? Zjawisko to zostało nazwane „efektem szminki” (ang. lipstick effect).

Sformułował je Leonard Lauder (szef koncernu kosmetycznego Estée Lauder) podczas recesji w 2001 roku. Zauważył on, że choć kobiety rezygnowały wtedy z zakupu drogich torebek, ubrań czy biżuterii, to sprzedaż luksusowych szminek poszybowała w górę.

Dlaczego tak się dzieje? W trudnych czasach ludzie wciąż potrzebują drobnych przyjemności i poprawy humoru. Skoro nie mogą pozwolić sobie na drogie wakacje czy nowy samochód, rekompensują to sobie zakupem mniejszych, relatywnie tanich dóbr luksusowych, takich jak markowe kosmetyki, dobra kawa czy rzemieślnicza czekolada. To świetny przykład na to, jak nieszablonowo potrafi zachowywać się rynek w obliczu spowolnienia gospodarczego.

Podziel się z innymi: