Gość (37.30.*.*)
Zapach psującego się jajka to jeden z tych aromatów, których nie da się pomylić z niczym innym. Jest tak intensywny i odpychający, że potrafi błyskawicznie oczyścić pomieszczenie z ludzi. Za ten charakterystyczny „odór zgniłych jaj” odpowiada przede wszystkim jeden konkretny związek chemiczny: siarkowodór ($H_2S$). Choć kojarzy nam się głównie z kuchennymi wpadkami, mechanizm jego powstawania oraz wpływ na nasz organizm to fascynujące pole styku biologii i chemii.
Jajko jest prawdziwą bombą białkową. W skład tych białek wchodzą aminokwasy, a niektóre z nich – takie jak cysteina i metionina – zawierają w swojej strukturze atomy siarki. Dopóki jajko jest świeże, siarka pozostaje „uwięziona” w złożonych strukturach białkowych.
Problem zaczyna się, gdy do akcji wkraczają bakterie (np. z rodzaju Salmonella czy Pseudomonas), które przenikają przez porowatą skorupkę jajka. Mikroorganizmy te traktują zawartość jajka jak darmowy bufet. W procesie rozkładu beztlenowego (gnicia) bakterie rozrywają wiązania chemiczne w białkach. W wyniku tych reakcji siarka łączy się z wodorem, tworząc gazowy siarkowodór.
Reakcja chemiczna w uproszczeniu wygląda tak:
Białka bogate w siarkę + enzymy bakteryjne → Aminokwasy → Rozkład beztlenowy → $H_2S$ (siarkowodór) + inne produkty uboczne.
To właśnie ten gaz, uwięziony pod skorupką, kumuluje się, a po jej pęknięciu uderza w nasze nozdrza z ogromną siłą.
Biolodzy ewolucyjni mają na to prostą odpowiedź: to mechanizm obronny. Ludzki węch jest niezwykle czuły na siarkowodór – potrafimy go wykryć nawet wtedy, gdy jego stężenie w powietrzu wynosi zaledwie kilka części na miliard (ppb).
W toku ewolucji nasze organizmy „nauczyły się”, że zapach siarki oznacza rozkładającą się materię organiczną pełną toksyn i niebezpiecznych bakterii. Niechęć do tego odoru chroniła naszych przodków przed zjedzeniem czegoś, co mogłoby wywołać śmiertelne zatrucie pokarmowe. Można powiedzieć, że obrzydzenie, które czujemy, to system alarmowy najwyższej klasy.
Siarkowodór nie jest jedynym „śmierdzielem” w świecie chemii. Istnieje cała grupa związków zwanych tiolami (dawniej merkaptanami), które pachną podobnie lub nawet gorzej.
Tutaj sprawa robi się poważna. Siarkowodór to gaz silnie toksyczny, a pod względem mechanizmu działania przypomina cyjanowodór.
Jak działa na organizm?
Siarkowodór blokuje oddychanie komórkowe. Wiąże się z żelazem w enzymach (cytochromach) wewnątrz mitochondriów, co uniemożliwia komórkom wykorzystanie tlenu. W efekcie organizm „dusi się” na poziomie komórkowym, nawet jeśli w płucach jest pod dostatkiem powietrza.
Stopnie szkodliwości:
Spokojnie jednak – jedno zepsute jajko w kuchni nie zabije dorosłego człowieka. Ilość wydzielanego z niego gazu jest zbyt mała, by wywołać paraliż komórkowy, choć wystarczająca, by wywołać odruch wymiotny i ból głowy.
Czy zdarzyło Ci się kiedyś ugotować jajko na twardo tak mocno, że wokół żółtka pojawiła się szara lub zielonkawa obwódka? To również sprawka chemii siarki! Podczas długiego gotowania siarkowodór z białka reaguje z żelazem zawartym w żółtku. Wynikiem tej reakcji jest siarczek żelaza, który ma właśnie taki mało apetyczny, ciemny kolor. Jest on całkowicie bezpieczny do spożycia, ale świadczy o tym, że jajko spędziło we wrzątku zbyt dużo czasu.
Jeśli boisz się ataku gazowego w swojej kuchni, możesz przeprowadzić prosty test wypornościowy (test wodny):
Dlaczego tak się dzieje? W miarę starzenia się jajka, woda z jego wnętrza odparowuje przez pory w skorupce, a jej miejsce zajmuje powietrze (i gazy gnilne). Powiększająca się komora powietrzna sprawia, że jajko staje się lżejsze i zaczyna dryfować jak mała boja – to jasny sygnał, by natychmiast wyrzucić je do kosza (najlepiej wynosząc go od razu z domu).