Jakie masz pytanie?

lub

Dlaczego Polacy nie cenią własnej kultury ludowej i uznają ją za coś gorszego, a jednocześnie zachwycają się kulturą ludową innych krajów?

przyczyny niechęci do folkloru polska tożsamość kulturowa renesans polskiej tradycji
avatar

Gość (5.172.*.*)



Odpowiedź:

Często zdarza się, że z zachwytem oglądamy kolorowe stroje meksykańskie, kupujemy skandynawskie swetry w ludowe wzory czy fascynujemy się celtyckimi legendami, podczas gdy nasze rodzime wycinanki łowickie czy podhalańskie parzenice kojarzą nam się z kiczem lub szkolną akademią. To zjawisko, choć smutne, ma swoje głębokie uzasadnienie w historii, socjologii i psychologii. Dlaczego tak trudno nam docenić to, co mamy pod nosem, a cudze wydaje nam się bardziej „szlachetne”?

Dziedzictwo PRL-u i pułapka „Cepeliady”

Jednym z głównych powodów, dla których Polacy nabrali dystansu do własnej kultury ludowej, jest sposób, w jaki była ona promowana w czasach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Władze komunistyczne uczyniły z folkloru narzędzie propagandowe. Kultura wiejska miała być dowodem na „ludowy” charakter państwa, co doprowadziło do jej silnej instytucjonalizacji.

Powstawały gigantyczne zespoły pieśni i tańca, jak „Mazowsze” czy „Śląsk”, które prezentowały folklor w wersji mocno wystylizowanej, niemal operowej. Zjawisko to, często nazywane „cepeliadą” (od nazwy sklepów Cepelia), sprawiło, że autentyczna sztuka ludowa została zamknięta w sztywnych ramach, polakierowana i podana jako produkt masowy. Dla wielu osób stała się ona synonimem sztuczności i narzuconej odgórnie estetyki, od której po 1989 roku chcieliśmy się jak najszybciej odciąć, goniąc za nowoczesnym Zachodem.

Kompleks pochodzenia i ucieczka do miast

Polska przez wieki była krajem rolniczym, a ogromna część dzisiejszych mieszkańców miast to osoby, których dziadkowie lub rodzice pochodzili ze wsi. Proces gwałtownej urbanizacji w XX wieku wiązał się z chęcią awansu społecznego. W tym kontekście wszystko, co wiejskie – w tym gwara, muzyka ludowa czy tradycyjne stroje – kojarzyło się z biedą, zacofaniem i niskim statusem.

Wstyd przed „wiejskością” sprawił, że kolejne pokolenia starały się zacierać ślady swojego pochodzenia. Kultura ludowa stała się „obciachem”, czymś, co przypominało o trudnej przeszłości, od której chcieliśmy uciec do lśniących biurowców i zachodniego stylu życia. Tymczasem kultura ludowa innych krajów, np. Irlandii czy Japonii, nie budzi w nas takich negatywnych skojarzeń, bo nie jest obciążona naszym osobistym bagażem historycznym i społecznym.

Egzotyka zawsze wygrywa z codziennością

Psychologia zna mechanizm, według którego to, co odległe i nieznane, wydaje nam się bardziej atrakcyjne. Meksykańskie święto zmarłych (Día de Muertos) jest dla nas fascynującym widowiskiem pełnym kolorów, bo postrzegamy je jako egzotyczną ciekawostkę. Nasze rodzime dożynki czy procesje Bożego Ciała są dla nas elementem codziennego krajobrazu, przez co tracą swój urok nowości.

Kiedy patrzymy na kulturę innych narodów, widzimy tylko jej najciekawsze, wyselekcjonowane elementy. Nie znamy kontekstu politycznego czy społecznego, który mógłby sprawić, że dany naród również czuje przesyt własną tradycją. Dla nas to po prostu „piękna sztuka”, podczas gdy własna kultura jest przesiąknięta lokalnymi sporami o tradycję, religię i politykę.

Czy polski folklor wraca do łask?

Na szczęście w ostatnich latach widać wyraźną zmianę trendu. Młodsze pokolenia, które nie pamiętają już czasów PRL-u i nie czują kompleksu „ucieczki ze wsi”, zaczynają odkrywać polską kulturę ludową na nowo. Zjawisko to nazywamy etnodesignem lub neofolklorystycznym renesansem.

Coraz częściej polskie wzory ludowe pojawiają się w modzie, architekturze wnętrz, a nawet w grach komputerowych (świetnym przykładem jest seria „Wiedźmin”, która garściami czerpie ze słowiańskiej mitologii i estetyki). Muzyka folkowa przestaje kojarzyć się z biesiadą, a zaczyna z nowoczesnymi brzmieniami, czego dowodem jest popularność takich zespołów jak Percival Schuttenbach, Kapela ze Wsi Warszawa czy Tulia.

Ciekawostka: Polska wycinanka podbija świat

Mało kto wie, że polska wycinanka ludowa, szczególnie ta z regionu łowickiego i kurpiowskiego, jest uważana za jedną z najbardziej unikalnych i skomplikowanych form sztuki papierniczej na świecie. Podczas światowej wystawy Expo 2010 w Szanghaju, polski pawilon, którego elewacja była inspirowana właśnie wycinanką, zdobył uznanie milionów ludzi i stał się jednym z najczęściej fotografowanych obiektów. To pokazuje, że to, co my często uznajemy za „zwykłe”, dla reszty świata jest absolutnie unikatowe i zachwycające.

Jak zacząć cenić własne dziedzictwo?

Kluczem do docenienia własnej kultury jest zrozumienie, że nie musi być ona skansenem. Kultura ludowa to żywy organizm, który można interpretować na nowo. Zamiast patrzeć na nią przez pryzmat przymusowych lekcji muzyki w szkole, warto poszukać autentycznych twórców, rzemieślników i muzyków, którzy z pasją kontynuują tradycje swoich przodków, dostosowując je do współczesnych realiów. Docenienie własnych korzeni to nie tylko kwestia patriotyzmu, ale przede wszystkim budowania silnej, unikalnej tożsamości w zglobalizowanym świecie.

Podziel się z innymi: