Gość (83.4.*.*)
Pojęcie mowy nienawiści często pojawia się w debacie publicznej, mediach społecznościowych i serwisach informacyjnych. Choć intuicyjnie czujemy, że chodzi o obrażanie innych, definicja prawna i socjologiczna jest znacznie głębsza. Kluczowym elementem, który odróżnia zwykłą zniewagę od mowy nienawiści, jest właśnie fakt, że uderza ona w cechy niezbywalne lub tożsamościowe. Zrozumienie tego podziału pozwala pojąć, dlaczego mowa nienawiści jest traktowana tak poważnie przez systemy prawne na całym świecie.
Cechy niezbywalne to takie aspekty naszej osoby, na które nie mamy wpływu i których nie możemy zmienić. Są one nam przypisane biologicznie lub wynikają z okoliczności urodzenia. Atakowanie kogoś z powodu tych cech jest uznawane za szczególnie okrutne, ponieważ ofiara nie ma żadnej możliwości "poprawy" czy zmiany tego stanu rzeczy, aby uniknąć agresji.
Do cech niezbywalnych zaliczamy przede wszystkim:
Kiedy mowa nienawiści uderza w te punkty, komunikat brzmi: „Nienawidzę cię za to, kim jesteś, a nie za to, co robisz”. To sprawia, że ofiara czuje się zaszczuta w sposób totalny, ponieważ nie istnieje żadne działanie, które mogłoby zmienić jej sytuację w oczach agresora.
Cechy tożsamościowe to te elementy, które definiują naszą przynależność do określonej grupy społecznej lub kulturowej. Choć niektóre z nich teoretycznie podlegają zmianie (np. religia), są one tak głęboko zakorzenione w psychice i poczuciu własnej wartości, że stanowią integralną część ludzkiego „ja”.
Wśród cech tożsamościowych najczęściej wymienia się:
Atak na cechy tożsamościowe ma na celu odczłowieczenie grupy i wykluczenie jej z życia społecznego. Sugeruje, że wyznawane wartości lub sposób bycia czynią daną osobę „gorszą” lub „niegodną” szacunku.
Głównym powodem, dla którego mowa nienawiści skupiająca się na cechach niezbywalnych i tożsamościowych jest ścigana prawnie, jest jej destrukcyjny wpływ na tkankę społeczną. W przeciwieństwie do krytyki czyichś poglądów czy działań, mowa nienawiści nie zaprasza do dyskusji. Jej celem jest uciszenie, zastraszenie i wykluczenie.
Kiedy atakujemy kogoś za cechę, której nie może zmienić, uderzamy w jego poczucie bezpieczeństwa. Psychologia wskazuje, że ofiary mowy nienawiści częściej zmagają się z depresją, stanami lękowymi i poczuciem izolacji. Co więcej, mowa nienawiści rzadko kończy się na słowach – w socjologii znane jest zjawisko „piramidy nienawiści”, gdzie uprzedzenia słowne są pierwszym krokiem prowadzącym do dyskryminacji, a w skrajnych przypadkach nawet do przemocy fizycznej i ludobójstwa.
Warto wspomnieć o modelu opracowanym przez amerykańskiego psychologa Gordona Allporta w 1954 roku. Przedstawił on pięć etapów, przez które przechodzi społeczeństwo, zanim dojdzie do tragedii na dużą skalę:
Zrozumienie, że mowa nienawiści atakuje cechy niezbywalne, pozwala dostrzec, że nie jest to tylko „kwestia opinii”, ale realne zagrożenie dla godności i bezpieczeństwa drugiego człowieka.
Częstym argumentem osób stosujących agresywny język jest powoływanie się na wolność słowa. Jednak w większości systemów demokratycznych wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się naruszanie praw i wolności innych osób.
Krytyka zachowania (np. „nie podoba mi się, jak prowadzisz samochód”) jest dopuszczalna. Krytyka poglądów (np. „nie zgadzam się z twoim programem gospodarczym”) jest fundamentem demokracji. Jednak atak na cechę, na którą człowiek nie ma wpływu (np. „powinieneś zniknąć, bo masz taki, a nie inny kolor skóry”), przestaje być opinią, a staje się narzędziem agresji. To właśnie ta różnica decyduje o tym, czy dany komunikat zostanie zakwalifikowany jako mowa nienawiści.