Jakie masz pytanie?

lub

W jaki sposób procesy habituacji i desensytyzacji oraz mechanizmy Alberta Bandury wpływają w sferze prywatnej na przesuwanie się granic tego, co dana osoba akceptuje, uznaje za naturalne oraz na co jest gotowa się zdecydować?

Przesuwanie granic akceptacji Uczenie się norm prywatnych Wpływ obserwacji na decyzje
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Wyobraź sobie, że wprowadzasz się do mieszkania obok torów kolejowych. Przez pierwsze kilka nocy każdy przejeżdżający pociąg budzi Cię z przerażeniem, a szklanki w szafkach dzwonią tak głośno, że nie możesz skupić się na rozmowie. Jednak po miesiącu łapiesz się na tym, że nawet nie zauważasz momentu, w którym skład towarowy mknie pod Twoim oknem. To, co kiedyś było ekstremalnym bodźcem, stało się tłem Twojej codzienności. Dokładnie tak samo działają mechanizmy psychologiczne w naszej sferze prywatnej – powoli, niemal niezauważalnie, przesuwają granice tego, co uznajemy za dopuszczalne, normalne czy bezpieczne.

Habituacja, czyli jak przyzwyczajamy się do szarości

Habituacja to jeden z najprostszych procesów uczenia się, polegający na stopniowym zanikaniu reakcji na bodziec, który powtarza się regularnie i nie niesie ze sobą żadnych istotnych konsekwencji. W życiu prywatnym habituacja jest odpowiedzialna za to, że przestajemy zauważać drobne zaniedbania – zarówno własne, jak i partnera.

Jeśli w relacji pojawia się drobny brak szacunku, na który nie reagujemy, z czasem przestaje on nas kłuć w oczy. Nasz układ nerwowy uznaje go za „stały element krajobrazu”. To niebezpieczne zjawisko, ponieważ habituacja sprawia, że tracimy czujność. To, co rok temu uznalibyśmy za skandaliczne zachowanie, dziś może wydawać się nam „po prostu trudnym charakterem” drugiej osoby. Granica akceptacji przesuwa się nie poprzez nagły skok, ale przez tysiące małych kroków, których nie rejestrujemy.

Desensytyzacja i emocjonalne znieczulenie

O ile habituacja dotyczy głównie uwagi i percepcji, o tyle desensytyzacja (odwrażliwianie) uderza prosto w nasze emocje. Pierwotnie termin ten odnosił się do terapii lęków, gdzie pacjenta powoli oswaja się z obiektem strachu. W sferze prywatnej desensytyzacja zachodzi często w sposób niekontrolowany.

Przykładem może być ekspozycja na konflikty lub agresję słowną. Osoba, która dorastała w domu pełnym krzyku lub przebywa w toksycznym związku, z czasem „twardnieje”. Emocjonalny ból, który początkowo był sygnałem alarmowym („uciekaj!”, „zmień to!”), staje się coraz słabszy. Desensytyzacja sprawia, że stajemy się gotowi na decyzje, których wcześniej byśmy nie podjęli – na przykład na trwanie w relacji pozbawionej bliskości lub godzenie się na naruszanie naszej prywatności. Stajemy się znieczuleni na sygnały ostrzegawcze, które wysyła nam organizm.

Ciekawostka: efekt gotującej się żaby

W psychologii często przywołuje się metaforę żaby. Jeśli wrzucisz ją do wrzątku, natychmiast wyskoczy. Jeśli jednak włożysz ją do zimnej wody i będziesz powoli podgrzewać palnik, żaba nie zauważy zmiany temperatury, aż będzie za późno. Habituacja i desensytyzacja to właśnie takie powolne podgrzewanie wody w naszym życiu prywatnym.

Mechanizmy Alberta Bandury – obserwacja i modelowanie

Albert Bandura, jeden z najwybitniejszych psychologów XX wieku, wprowadził teorię społecznego uczenia się. Według niego nie musimy wszystkiego doświadczać na własnej skórze, by zmienić swoje granice – wystarczy, że obserwujemy innych.

W sferze prywatnej ogromną rolę odgrywa modelowanie. Jeśli w naszym otoczeniu (wśród przyjaciół, rodziny czy nawet w mediach społecznościowych) pewne zachowania stają się powszechne, nasza gotowość do ich powielenia rośnie. Jeśli wszyscy Twoi znajomi żyją ponad stan, zaciągając kredyty na luksusowe wakacje, Twoja wewnętrzna granica dotycząca bezpieczeństwa finansowego zaczyna pękać. Uznajesz to za „naturalny” sposób funkcjonowania, bo widzisz, że inni tak robią i (pozornie) nie ponoszą kary.

Mechanizmy wyłączania moralnego według Bandury

To prawdopodobnie najciekawszy i najbardziej mroczny aspekt teorii Bandury w kontekście przesuwania granic. Bandura opisał, jak ludzie, którzy uważają się za dobrych i moralnych, potrafią angażować się w działania sprzeczne z ich wartościami, nie czując przy tym poczucia winy. Służą do tego konkretne mechanizmy:

  1. Eufemistyczne określanie: Nie mówimy „kłamię partnerowi”, ale „chronię go przed prawdą”. Zmiana nazwy zmienia postrzeganie czynu.
  2. Dyfuzja odpowiedzialności: „Wszyscy tak robią”, „To nie tylko moja wina”. To pozwala nam na decyzje, które w izolacji uznalibyśmy za nieakceptowalne.
  3. Dehumanizacja lub dewaluacja ofiary: Jeśli uznamy, że ktoś „sam się prosił” o złe traktowanie, nasza granica empatii przesuwa się drastycznie.
  4. Porównania społeczne: „Może i nie poświęcam czasu dzieciom, ale przynajmniej nie piję, tak jak sąsiad”. Takie porównania pozwalają nam czuć się dobrze z własnymi zaniedbaniami.

Jak te procesy wpływają na nasze życiowe wybory?

Synergia tych trzech zjawisk tworzy potężny mechanizm zmiany osobowościowej. Habituacja sprawia, że przestajemy widzieć problem, desensytyzacja sprawia, że przestajemy go czuć, a mechanizmy Bandury dostarczają nam logicznych (choć błędnych) uzasadnień dla nowej rzeczywistości.

W sferze prywatnej objawia się to często w tzw. „pełzającej normalności”. Możemy obudzić się po kilku latach w życiu, którego nigdy nie chcieliśmy: w pracy, która nas niszczy, w związku, który jest pusty, lub z nawykami, które nam szkodzą. Każda z tych decyzji „po drodze” wydawała się logiczna lub przynajmniej mało istotna, bo granica przesuwała się o milimetry.

Czy można ten proces odwrócić?

Dobra wiadomość jest taka, że świadomość istnienia tych mechanizmów jest pierwszym krokiem do odzyskania kontroli. Psychologia nazywa to uważnością (mindfulness) lub krytyczną autorefleksją. Aby zatrzymać przesuwanie się granic, warto regularnie zadawać sobie pytania:

  • Czy to, co dziś akceptuję, byłoby akceptowalne dla mnie sprzed pięciu lat?
  • Czy nie nazywam swoich błędów „ładniejszymi” słowami, by poczuć się lepiej?
  • Czy moje poczucie normalności wynika z moich wartości, czy z tego, co widzę u innych na Instagramie?

Zrozumienie, że nasz mózg dąży do adaptacji za wszelką cenę – nawet za cenę naszego szczęścia czy integralności – pozwala nam na postawienie twardego „stop” tam, gdzie nasze granice powinny być nienaruszalne.

Podziel się z innymi: