Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie, że Twój mózg posiada zestaw ukrytych programów, które uruchamiają się automatycznie w odpowiedzi na konkretne bodźce. Nie musisz o nich myśleć, nie musisz ich analizować – po prostu działasz. Robert Cialdini, wybitny profesor psychologii i autor bestsellerowej książki „Wywieranie wpływu na ludzi”, nazwał to zjawisko schematem „klik, wrrr”. To pojęcie idealnie obrazuje, jak często funkcjonujemy na autopilocie, co z jednej strony ułatwia nam życie, a z drugiej – wystawia nas na manipulacje.
Nazwa tego schematu nawiązuje do działania starego magnetofonu. „Klik” to naciśnięcie przycisku, czyli pojawienie się konkretnego wyzwalacza (bodźca) w naszym otoczeniu. „Wrrr” to dźwięk przesuwającej się taśmy, czyli uruchomienie utrwalonego wzorca zachowania. W tym modelu reakcja następuje niemal mechanicznie, bez udziału świadomej refleksji.
Cialdini pożyczył tę metaforę z etologii, czyli nauki o zachowaniu zwierząt. Klasycznym przykładem jest zachowanie indyczki, która jest niezwykle opiekuńczą matką, ale jej instynkt macierzyński jest „zakodowany” na jeden konkretny dźwięk: „pi-pi” wydawane przez pisklęta. Jeśli pisklę milczy, matka może je zignorować lub nawet zaatakować. Co ciekawe, jeśli podstawi się indyczce wypchanego tchórza (jej naturalnego wroga), w którym zamontowano głośnik odtwarzający dźwięk „pi-pi”, indyczka zacznie się nim opiekować. Gdy dźwięk ucichnie, natychmiast go zaatakuje. Dźwięk był „klikiem”, a opiekuńczość „wrrr”.
Choć wydaje nam się, że jesteśmy istotami racjonalnymi, w rzeczywistości nasz świat jest zbyt skomplikowany, byśmy mogli analizować każdą decyzję z osobna. Gdybyśmy nad każdym zakupem w supermarkecie czy każdą prośbą znajomego zastanawiali się godzinami, nasz mózg uległby przeciążeniu.
Schemat „klik, wrrr” to nic innego jak droga na skróty, czyli heurystyka. Pozwala nam ona szybko reagować na podstawie uproszczonych reguł. Najpopularniejszą z nich, którą opisuje Cialdini, jest zasada: „drogie = dobre”.
W swojej książce Cialdini opisuje historię właścicielki sklepu z biżuterią, która nie mogła sprzedać partii turkusów. Przed wyjazdem zostawiła pracownicy notatkę, by obniżyć cenę o połowę (x 1/2). Pracownica źle odczytała pismo i... podwoiła cenę (x 2). Efekt? Cała kolekcja wyprzedała się w mgnieniu oka. Klienci, nie znając się na kamieniach, użyli uproszczonego schematu: skoro jest drogie, to musi być wartościowe. Wysoka cena była „klikiem”, a chęć zakupu „wrrr”.
Robert Cialdini wyróżnił kilka kluczowych reguł, które działają na nas właśnie na zasadzie „klik, wrrr”. Oto niektóre z nich:
Świadomość istnienia mechanizmu „klik, wrrr” to pierwszy i najważniejszy krok do obrony przed manipulacją. Kiedy czujesz nagły impuls, by coś kupić lub na coś się zgodzić, warto na chwilę „zatrzymać taśmę”.
Zadaj sobie pytanie: czy naprawdę potrzebuję tego produktu, czy może reaguję tylko na „okazję” lub „autorytet” sprzedawcy? Psychologia sugeruje, że w sytuacjach ważnych dla nas osobiście, rzadziej ulegamy automatyzmom i częściej włączamy myślenie analityczne. Problem pojawia się wtedy, gdy jesteśmy zmęczeni, działamy w pośpiechu lub jesteśmy rozproszeni – wtedy nasz wewnętrzny magnetofon gra najgłośniej.
Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego w sitcomach puszcza się nagrany śmiech publiczności, mimo że większość widzów uważa go za irytujący? To klasyczny przykład „klik, wrrr”. Badania pokazują, że mimo naszej świadomej niechęci, śmiech z puszki sprawia, iż oceniamy żarty jako śmieszniejsze i sami częściej się śmiejemy. Dźwięk cudzego śmiechu jest dla mózgu sygnałem: „to jest zabawne, czas na reakcję”. To czysta automatyka, która omija nasz krytycyzm.