Gość (188.146.*.*)
Kazimierz Feliks Badeni to postać, która w historii XIX-wiecznej Europy zajmuje miejsce szczególne. Choć dziś jego nazwisko kojarzy się głównie z podręcznikami do historii, w swoich czasach był jednym z najpotężniejszych ludzi w Austro-Węgrzech. Jako polski arystokrata, hrabia i polityk, udowodnił, że pod zaborami Polacy potrafili nie tylko marzyć o wolności, ale też realnie współrządzić jednym z największych mocarstw ówczesnego świata.
Zanim Kazimierz Badeni trafił na salony Wiednia, budował swoją pozycję w Galicji. Urodził się w 1848 roku w Surochowie, w rodzinie o silnych tradycjach ziemiańskich. Z wykształcenia prawnik, szybko piął się po szczeblach administracji, aż w 1888 roku został namiestnikiem Galicji.
Jego rządy w tej prowincji wspominane są dwojako. Z jednej strony Badeni był sprawnym administratorem, który dbał o rozwój gospodarczy i porządek. Z drugiej strony, zyskał przydomek polityka "twardej ręki". Nie znosił sprzeciwu, potrafił brutalnie tłumić strajki i bezwzględnie zwalczać rodzące się ruchy ludowe oraz ukraińskie aspiracje narodowe. To właśnie w Galicji wypracował styl rządzenia, który później przyniósł mu zarówno sukcesy, jak i ostateczną klęskę w Wiedniu.
W 1895 roku cesarz Franciszek Józef I powierzył Kazimierzowi Badeniemu misję tworzenia rządu. Został on Premierem Austrii (oficjalnie: Ministrem-Prezydentem Przedlitawii). Był to moment przełomowy – Polak stanął na czele rządu wielonarodowego imperium w czasie, gdy państwo to zmagało się z potężnymi konfliktami wewnętrznymi.
Badeni miał opinię człowieka, który potrafi "przeciąć węzeł gordyjski". Jego głównym zadaniem było uspokojenie nastrojów i zreformowanie skostniałego systemu. Jako premier zapisał się w historii dwoma kluczowymi inicjatywami:
Decyzja o wprowadzeniu języka czeskiego jako urzędowego wywołała w Austrii prawdziwe trzęsienie ziemi. Niemieccy nacjonaliści wpadli w furię. W parlamencie dochodziło do dantejskich scen – deputowani rzucali w siebie kałamarzami, niszczyli pulpity i gwizdali, by uniemożliwić obrady. Na ulicach Wiednia i innych miast wybuchały zamieszki.
Badeni, mimo poparcia cesarza, nie wytrzymał presji. W 1897 roku, po zaledwie dwóch latach sprawowania urzędu, podał się do dymisji. Jego odejście było końcem pewnej epoki – epoki wiary w to, że silny lider może pogodzić sprzeczne interesy narodowe wewnątrz monarchii Habsburgów.
Kazimierz Badeni był człowiekiem starej daty, dla którego honor stał ponad polityczną poprawnością. Kiedy jeden z niemieckich polityków, Karl Hermann Wolf, obraził go w parlamencie, premier Austrii... wyzwał go na pojedynek. Panowie strzelali się w 1897 roku. Badeni został ranny w ramię, co tylko dodało mu popularności wśród zwolenników, ale zszokowało opinię publiczną w Europie – premier rządu strzelający się z posłem był widokiem niecodziennym nawet w tamtych czasach.
Po dymisji Badeni wycofał się z wielkiej polityki i osiadł w swoich dobrach w Busku (dzisiejsza Ukraina). Zmarł w 1909 roku, wracając pociągiem z Wiednia do domu.
Jak oceniać Kazimierza Badeniego? Był postacią pełną sprzeczności. Z jednej strony konserwatysta i arystokrata, z drugiej – reformator, który otworzył drogę do parlamentu szerokim masom społecznym. Dla Polaków był symbolem sukcesu w ramach struktur zaborczych, dla Czechów – nadzieją na równouprawnienie, a dla Niemców – politykiem, który ośmielił się podważyć ich dominację w imperium.
Bez wątpienia był jednym z najwybitniejszych polskich mężów stanu przełomu wieków, a jego historia pokazuje, jak trudna była próba modernizacji wielonarodowego państwa w dobie rosnących nacjonalizmów.