Gość (37.30.*.*)
Rozważania nad tym, co pojawia się w naszej psychice wcześniej – poczucie winy czy wyrzuty sumienia – przypominają nieco dylemat o jajku i kurze. Jednak psychologia ewolucyjna i rozwojowa dają nam dość jasne wskazówki. Choć te dwa pojęcia często stosujemy zamiennie, w rzeczywistości pełnią one nieco inne funkcje i pojawiają się na różnych etapach rozwoju emocjonalnego. Aby zrozumieć ich naturę, musimy spojrzeć nie tylko w głąb ludzkiego umysłu, ale również na naszych najbliższych kuzynów w świecie zwierząt: szympansy i goryle.
Większość psychologów zgadza się, że pierwotne jest poczucie winy. Dlaczego? Ponieważ poczucie winy pełni funkcję czysto społeczną i regulacyjną. To rodzaj „emocjonalnego hamulca”, który informuje nas, że złamaliśmy jakąś zasadę obowiązującą w grupie. Pojawia się ono bardzo wcześnie, już u małych dzieci, gdy tylko zaczynają one rozumieć pojęcie norm i zakazów.
Wyrzuty sumienia są zjawiskiem znacznie bardziej złożonym i wtórnym. Wymagają one nie tylko świadomości złamania zasady, ale przede wszystkim głębokiej empatii – zdolności do zrozumienia cierpienia drugiej strony i szczerego żalu z powodu wyrządzonej krzywdy. O ile poczucie winy może być wywołane strachem przed karą lub wykluczeniem, o tyle wyrzuty sumienia wynikają z wewnętrznego bólu na myśl o tym, co poczuł ktoś inny. Można powiedzieć, że poczucie winy to „ja zrobiłem coś źle”, a wyrzuty sumienia to „przykro mi, że cię zraniłem”.
Szympansy to nasi najbliżsi krewni, a ich życie społeczne jest niezwykle skomplikowane. Frans de Waal, słynny prymatolog, przez dekady badał ich zachowania i udowodnił, że szympansy wykazują wyraźne oznaki czegoś, co możemy nazwać „protopoczuciem winy”.
U szympansów przejawia się to głównie poprzez mechanizmy pojednania. Po bójce lub agresywnym zachowaniu, osobnik, który zaatakował, często wykazuje oznaki napięcia i stresu. Aby rozładować tę sytuację, dąży do kontaktu fizycznego z ofiarą – oferuje dłoń, obejmuje ją lub wykonuje charakterystyczny „pocałunek pojednawczy”. Czy są to wyrzuty sumienia? Trudno to jednoznacznie stwierdzić bez dostępu do ich subiektywnych myśli, ale z pewnością jest to reakcja na naruszenie homeostazy w grupie. Szympans wie, że „przesadził” i że może to skutkować izolacją, więc podejmuje kroki naprawcze.
Co ciekawe, u szympansów zaobserwowano zjawisko „pocieszenia przez osoby trzecie”. Jeśli jeden szympans zostanie skrzywdzony przez drugiego, inny członek stada (niezaangażowany w konflikt) często podchodzi do ofiary, by ją przytulić. Pokazuje to, że empatia – fundament wyrzutów sumienia – jest u tych naczelnych bardzo silnie rozwinięta.
Goryle, choć postrzegane jako łagodne olbrzymy, mają zupełnie inną strukturę społeczną niż szympansy. Ich grupy są bardziej zhierarchizowane i skupione wokół dominującego samca (srebrzystogrzbietego). U goryli poczucie winy i reakcje na błędy społeczne są bardziej subtelne, ale równie fascynujące.
Obserwacje w ogrodach zoologicznych i na wolności pokazują, że goryle potrafią unikać kontaktu wzrokowego po złamaniu „etykiety” stada. Jeśli młody goryl zbyt mocno potraktuje rówieśnika w zabawie i ten zacznie piszczeć, sprawca często zastyga w bezruchu, przyjmuje uległą postawę lub podchodzi do matki poszkodowanego z gestami uspokajającymi. U tych zwierząt poczucie winy przejawia się jako lęk przed dezaprobatą lidera lub grupy. Goryle rzadziej niż szympansy stosują widowiskowe pocałunki, ale ich system „przeprosin” opiera się na mowie ciała – spuszczaniu głowy i cichych pomrukach, które mają za zadanie przywrócić spokój.
To pytanie pozostaje jednym z największych wyzwań współczesnej etologii. Aby poczuć wyrzuty sumienia w ludzkim sensie, zwierzę musiałoby posiadać zdolność do autorefleksji nad własną przeszłością („nie powinienem był tego robić”).
Większość naukowców skłania się ku tezie, że u wielkich małp mamy do czynienia z funkcjonalnym odpowiednikiem wyrzutów sumienia. Oznacza to, że choć ich procesy myślowe mogą różnić się od naszych, efekt końcowy jest taki sam: zwierzę odczuwa dyskomfort z powodu wyrządzonej krzywdy i stara się naprawić relację.
Zarówno u ludzi, jak i u małp, te emocje nie powstały po to, byśmy czuli się źle. Powstały, by chronić grupę. Bez poczucia winy i mechanizmów naprawczych (wyrzutów sumienia), grupy społeczne rozpadłyby się pod wpływem ciągłych konfliktów. To „społeczny klej”, który pozwala przetrwać w świecie, gdzie współpraca jest kluczem do sukcesu.
Podsumowując, pierwotne jest poczucie winy jako mechanizm alarmowy. U szympansów i goryli obserwujemy je w formie:
Choć nie możemy zapytać szympansa, czy „gryzie go sumienie”, jego zachowanie po zranieniu przyjaciela mówi nam o jego emocjach więcej niż tysiąc słów. To fascynujący dowód na to, że nasze najbardziej „ludzkie” uczucia mają swoje korzenie głęboko w naszej ewolucyjnej przeszłości.