Gość (37.30.*.*)
Zdjęcia stockowe to gotowe fotografie, które trafiają do specjalnych baz (banków zdjęć), takich jak Adobe Stock, Shutterstock czy Pixabay. Zamiast zatrudniać fotografa do konkretnej sesji, firmy, blogerzy i graficy mogą kupić licencję na wykorzystanie już istniejącego obrazu. To rozwiązanie szybkie, tanie i niezwykle wygodne, dlatego stocki zdominowały dzisiejszy internet, reklamy na billboardach, a nawet okładki książek.
Wokół kwestii własności narosło sporo mitów, ale sprawa jest dość klarowna z punktu widzenia prawa autorskiego. Autorem zdjęcia jest zawsze osoba, która je wykonała – czyli fotograf (użytkownik platformy). To on posiada autorskie prawa osobiste, których nie można się zrzec.
Platforma stockowa pełni jedynie rolę pośrednika. Jest to „rynek”, na którym fotograf wystawia swoje prace, a klient kupuje prawo do ich wykorzystania (licencję). Właściciel platformy nie staje się autorem zdjęcia, chyba że sam je wykonał i wrzucił do własnej bazy.
Warto jednak pamiętać o dwóch rodzajach licencji, które decydują o tym, co możemy zrobić z zakupionym zdjęciem:
Banki zdjęć mają bardzo rygorystyczne standardy jakościowe. Jeśli myślisz o sprzedaży swoich prac, musisz przygotować się na to, że moderatorzy odrzucą zdjęcia, które nie spełniają poniższych kryteriów:
Zdjęcie musi być nienaganne pod kątem warsztatowym. Kluczowe parametry to:
To tutaj pojawia się najwięcej schodów. Każde zdjęcie, na którym widać rozpoznawalną twarz, wymaga dokumentu o nazwie Model Release. Jest to pisemna zgoda osoby fotografowanej na wykorzystanie jej wizerunku w celach komercyjnych. Bez tego dokumentu zdjęcie może zostać przyjęte jedynie do celów redakcyjnych (editorial), co znacznie ogranicza jego sprzedaż.
Podobnie sprawa wygląda z nieruchomościami czy charakterystycznymi przedmiotami – tutaj potrzebny jest Property Release, czyli zgoda właściciela obiektu (np. nowoczesnego biurowca czy prywatnego ogrodu).
Poza oczywistymi treściami nielegalnymi, banki zdjęć mają długą listę tematów, których unikają ze względów prawnych i wizerunkowych.
To najczęstszy powód odrzuceń. Na zdjęciu stockowym nie może znaleźć się żadne logo – ani na koszulce modela, ani na laptopie, ani nawet na kubku z kawą. Nawet charakterystyczne trzy paski na butach czy kształt iPhone’a mogą być powodem odrzucenia zdjęcia. Fotografowie stockowi często spędzają godziny w programach graficznych, „stemplując” i usuwając wszelkie znaki brandingowe.
Niektóre budowle lub instalacje artystyczne są chronione prawem, co uniemożliwia ich komercyjne wykorzystanie bez specjalnej zgody. Przykładem może być wieża Eiffla nocą (iluminacja świetlna jest chroniona) czy budynek opery w Sydney.
Większość platform zabrania wykorzystywania zdjęć w sposób, który mógłby postawić modela w złym świetle lub sugerować jego poparcie dla kontrowersyjnych idei. Zakazane jest:
Czy wiesz, że jeden z najpopularniejszych memów na świecie, „Hide the Pain Harold”, narodził się właśnie w banku zdjęć? András Arató, węgierski inżynier, wziął udział w sesji stockowej. Jego specyficzny wyraz twarzy, który internauci zinterpretowali jako maskowanie cierpienia uśmiechem, sprawił, że stał się globalną ikoną. To pokazuje, jak nieprzewidywalny może być los zdjęcia stockowego!
Jeśli chcesz spróbować swoich sił jako twórca, zacznij od przejrzenia swojego archiwum pod kątem „czystości” kadrów. Wybierz zdjęcia o uniwersalnej tematyce – biznes, zdrowy styl życia, technologia czy podróże zawsze cieszą się wzięciem. Pamiętaj jednak, że w tej branży liczy się nie tylko jakość, ale i ilość oraz trafne słowa kluczowe (tagi), dzięki którym klienci odnajdą Twoje prace w gąszczu milionów innych fotografii.