Gość (37.30.*.*)
Paintball kojarzy się większości z nas z weekendową rozrywką, wieczorami kawalerskimi i bieganiem po lesie w za dużym kombinezonie. Jednak od lat toczy się dyskusja, czy ta forma rekreacji może być realnym wsparciem dla profesjonalnego szkolenia żołnierzy. Choć na pierwszy rzut oka kolorowe kulki z żelatyny wydają się mało poważne w porównaniu z ostrą amunicją, wojsko na całym świecie chętnie sięga po zbliżone rozwiązania. Odpowiedź na pytanie, czy paintball jest dobry w szkoleniu wojskowym, nie jest jednak czarno-biała – wszystko zależy od tego, czego konkretnie chcemy żołnierza nauczyć.
W prawdziwej walce największym wrogiem nie zawsze jest przeciwnik, ale chaos i paraliżujący strach. Paintball, mimo że bezpieczny, wprowadza element stresu. Świadomość, że za chwilę możemy zostać trafieni (co, umówmy się, do najprzyjemniejszych doznań nie należy), zmusza organizm do pracy na podwyższonym tętnie. Dla instruktorów wojskowych to idealne środowisko do trenowania komunikacji pod presją.
W warunkach "pod ostrzałem" żołnierze muszą nauczyć się przekazywać krótkie, konkretne komunikaty. Paintball świetnie weryfikuje, czy sekcja potrafi współdziałać, czy każdy zaczyna grać "na własną rękę". To także doskonała lekcja pokory – jeden błąd w poruszaniu się i natychmiast otrzymujemy informację zwrotną w postaci kolorowej plamy na mundurze. W przeciwieństwie do ćwiczeń "na sucho", tutaj błąd boli i jest widoczny.
Paintball znajduje swoje najszersze zastosowanie w treningu walki w pomieszczeniach, czyli tzw. CQB (Close Quarters Battle). Na krótkich dystansach balistyka kulki z farbą nie ma aż tak dużego znaczenia, a kluczowe stają się techniki wchodzenia do pokoi, sprawdzania martwych kątów i wzajemnej asekuracji.
Dzięki markerom żołnierze mogą trenować dynamiczne scenariusze bez ryzyka poważnych obrażeń, co pozwala na wielokrotne powtarzanie tych samych sekwencji. To buduje pamięć mięśniową. Wiele jednostek specjalnych na wczesnych etapach szkolenia wykorzystuje systemy zbliżone do paintballa, by wypracować automatyzm ruchów, zanim przejdą do amunicji barwiącej typu Simunition, która jest znacznie droższa i wymaga specjalnie zmodyfikowanej broni palnej.
Mimo wielu zalet, paintball ma też swoje ciemne strony, które mogą wyrobić u żołnierzy złe nawyki. Największym problemem jest balistyka. Kulka paintballowa jest lekka, powolna i leci po wyraźnym łuku. W prawdziwej walce pocisk leci prosto i przebija przeszkody, które w paintballu stanowią skuteczną osłonę.
W paintballu można schować się za cienką płytą paździerzową lub gęstymi krzakami i czuć się bezpiecznie. W warunkach bojowych takie zachowanie byłoby wyrokiem śmierci, ponieważ pocisk karabinowy przeszedłby przez taką przeszkodę bez problemu. Żołnierz szkolący się wyłącznie na paintballu może nieświadomie zacząć ignorować zasady dotyczące wyboru osłony balistycznej.
Markery paintballowe nie mają odrzutu, co sprawia, że strzelanie z nich jest znacznie prostsze niż z prawdziwego karabinka szturmowego. Ponadto zasięg skuteczny paintballa to zaledwie kilkadziesiąt metrów. Szkolenie strzeleckie na otwartym terenie z użyciem markerów mija się więc z celem, bo nie uczy pracy na przyrządach celowniczych ani uwzględniania poprawek na wiatr i odległość w sposób rzeczywisty.
Choć klasyczny paintball bywa używany, wojsko częściej skłania się ku systemom bardziej zaawansowanym:
Warto wiedzieć, że paintball wcale nie powstał jako gra wojenna. Pierwsze markery zostały skonstruowane w latach 60. XX wieku dla... leśników i ranczerów. Służyły do znakowania drzew przeznaczonych do wycinki oraz bydła z dużej odległości. Dopiero w 1981 roku grupa przyjaciół w USA wpadła na pomysł, by wykorzystać te urządzenia do gry w "zdobywanie flagi", co zapoczątkowało światowy fenomen tej dyscypliny.
Podsumowując, paintball jest świetnym, tanim i angażującym narzędziem, ale tylko jako uzupełnienie szkolenia, a nie jego podstawa. Doskonale sprawdza się w budowaniu zgrania zespołu, nauce komunikacji i podstaw taktyki czarnej (miejskiej). Jeśli jednak instruktorzy nie będą kłaść nacisku na różnice między kulką z farbą a prawdziwym pociskiem, może on przynieść więcej szkody niż pożytku, ucząc żołnierzy brawury opartej na fałszywym poczuciu bezpieczeństwa za miękkimi osłonami. Jako element "obycia" z dynamiką starcia – zdecydowanie tak. Jako nauka strzelania – zdecydowanie nie.