Gość (37.30.*.*)
Choć nazwa sugeruje bliskie pokrewieństwo, wosk z uszu i wosk używany do produkcji świec to dwie zupełnie inne substancje. Łączy je właściwie tylko nazwa oraz pewne cechy fizyczne, takie jak plastyczność czy niechęć do mieszania się z wodą. W rzeczywistości ich pochodzenie, skład chemiczny i funkcje są od siebie tak dalekie, jak to tylko możliwe.
Substancja, którą potocznie nazywamy woskiem z uszu, w terminologii medycznej nosi nazwę cerumen. Nie jest to produkt uboczny, lecz niezwykle ważna wydzielina naszego organizmu, która powstaje w przewodzie słuchowym zewnętrznym. Za jej produkcję odpowiadają dwa rodzaje gruczołów: gruczoły łojowe oraz zmodyfikowane gruczoły potowe (zwane gruczołami woskowinowymi).
Skład woskowiny jest dość złożony. Znajdziemy w niej przede wszystkim:
Głównym zadaniem woskowiny jest ochrona ucha. Działa ona jak naturalny filtr, który wyłapuje kurz, brud i drobne zanieczyszczenia, zanim dotrą one do delikatnej błony bębenkowej. Dodatkowo, dzięki swojemu lekko kwaśnemu odczynowi, woskowina ma właściwości antybakteryjne i przeciwgrzybicze, chroniąc nas przed infekcjami.
Wosk wykorzystywany w przemyśle, na przykład do produkcji świec, ma zupełnie inne źródła. Najpopularniejszym rodzajem jest parafina, która jest produktem ubocznym rafinacji ropy naftowej. Chemicznie są to głównie węglowodory nasycone.
Oprócz parafiny stosuje się również woski naturalne:
W przeciwieństwie do woskowiny usznej, woski te są zaprojektowane (lub wyselekcjonowane przez naturę) tak, aby być stabilne w temperaturze pokojowej i stanowić doskonałe paliwo dla ognia.
Powód jest czysto opisowy. W chemii i życiu codziennym terminem „wosk” określa się szeroką grupę substancji, które mają specyficzne właściwości fizyczne. Aby coś nazwać woskiem, substancja ta zazwyczaj musi być:
Ponieważ wydzielina z naszych uszu spełnia te kryteria, przylgnęła do niej nazwa „wosk”, mimo że pod mikroskopem i w probówce nie przypomina ona parafiny ani wosku pszczelego.
To pytanie, które często pojawia się w kontekście popkultury (np. słynna scena z filmu „Shrek”). W rzeczywistości wykonanie działającej świecy z ludzkiej woskowiny byłoby niezwykle trudne, a efekt – co najmniej niesatysfakcjonujący.
Woskowina zawiera zbyt dużo zanieczyszczeń, takich jak martwe komórki naskórka czy włoski, które zamiast ładnie się spalać, po prostu by się tliły i wydzielały bardzo nieprzyjemny zapach. Co więcej, jej skład chemiczny sprawia, że nie pali się ona tak równomiernie i efektywnie jak czyste woski przemysłowe czy pszczele. Eksperyment przeprowadzony w jednym z popularnonaukowych programów telewizyjnych („Pogromcy mitów”) potwierdził, że świeca z woskowiny usznej to raczej filmowa fikcja niż realna możliwość.
Warto wiedzieć, że rodzaj woskowiny, jaką posiadamy, jest uwarunkowany genetycznie. Istnieją dwa główne typy:
Różnica ta wynika z mutacji w jednym konkretnym genie (ABCC11). Co ciekawe, ten sam gen odpowiada również za zapach potu pod pachami – osoby z suchym typem woskowiny zazwyczaj pocą się mniej intensywnie i ich pot ma łagodniejszy zapach.