Gość (37.30.*.*)
Kolibry to bez wątpienia jedne z najbardziej fascynujących stworzeń na naszej planecie. Ich zdolność do zawisu w powietrzu, latania do tyłu, a nawet do góry nogami, sprawia, że przypominają bardziej miniaturowe drony niż typowe ptaki. Kluczem do tych akrobacji jest niesamowita prędkość, z jaką poruszają skrzydłami – prędkość, która dla ludzkiego oka jest niemal niemożliwa do zarejestrowania bez pomocy kamer w zwolnionym tempie.
Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy najpierw spojrzeć na to, jak szybko kolibry pracują w skali jednej sekundy. Częstotliwość uderzeń skrzydeł zależy od gatunku oraz od tego, co ptak w danej chwili robi (czy spokojnie spija nektar, czy bierze udział w podniebnym pościgu).
Średnio koliber wykonuje od 50 do 80 uderzeń skrzydłami na sekundę. Jeśli chcemy przeliczyć to na minuty, musimy wykonać proste działanie matematyczne:
Warto jednak wiedzieć, że rekordziści w świecie kolibrów, tacy jak koliberek hawański (najmniejszy ptak świata), podczas godowych popisów potrafią osiągnąć częstotliwość nawet 200 uderzeń na sekundę. W takim przypadku wynik jest wręcz niewiarygodny:
Dla porównania, większość dużych ptaków macha skrzydłami zaledwie kilka razy na sekundę. To pokazuje, jak ogromny wysiłek fizyczny podejmuje ten mały organizm każdego dnia.
Niesamowita prędkość skrzydeł kolibra nie jest tylko popisem siły, ale koniecznością wynikającą z ich unikalnej techniki latania. W przeciwieństwie do innych ptaków, kolibry nie generują siły nośnej tylko podczas ruchu skrzydła w dół.
Kolibry poruszają skrzydłami w specyficzny sposób, kreśląc w powietrzu kształt cyfry osiem. Dzięki unikalnej budowie stawu barkowego, który pozwala na obrót skrzydła o niemal 180 stopni, ptak generuje siłę nośną zarówno podczas ruchu do przodu, jak i do tyłu. To sprawia, że mogą one "stać" w miejscu w powietrzu z niezwykłą precyzją, co jest niezbędne do wydobywania nektaru z głębi kwiatów.
Przy tak niewielkich rozmiarach ciała, kolibry muszą walczyć z oporem powietrza, który dla nich jest znacznie bardziej odczuwalny niż dla dużych ptaków. Szybkie machanie skrzydłami pozwala im utrzymać stabilność i błyskawicznie reagować na podmuchy wiatru.
To jeden z najpopularniejszych mitów dotyczących tych ptaków, prawdopodobnie wynikający z faktu, że kiedy je widzimy, zazwyczaj są w ruchu. Prawda jest jednak zupełnie inna: kolibry spędzają większość swojego życia, siedząc na gałęziach.
Szacuje się, że koliber spędza około 70–80% czasu w ciągu dnia na odpoczynku, siedząc na gałązce, trawiąc pokarm i obserwując otoczenie. Latanie jest dla nich tak energochłonne, że gdyby robiły to bez przerwy, ich organizmy po prostu by się "spaliły".
Warto też wspomnieć o nocy. Kolibry nie latają po zmroku. Aby przetrwać noc bez jedzenia i nie stracić całej zgromadzonej energii, zapadają w stan zwany torporem. Jest to rodzaj głębokiego letargu, w którym ich temperatura ciała drastycznie spada, a tętno zwalnia z ponad 1000 uderzeń na minutę do zaledwie kilkudziesięciu. W tym stanie wyglądają niemal jak martwe i nie reagują na bodźce zewnętrzne.
Skoro mowa o liczbach, warto wspomnieć o sercu kolibra. Podczas lotu może ono bić z prędkością nawet 1260 uderzeń na minutę. To najwyższe tętno odnotowane u jakiegokolwiek kręgowca! Aby zasilić tak pracujący "silnik", koliber musi codziennie zjadać ilość nektaru i owadów odpowiadającą połowie jego masy ciała. Gdyby człowiek miał taki metabolizm, musiałby zjadać około 70-80 kilogramów jedzenia każdego dnia.
Choć mit o życiu w locie jest nieprawdziwy, to ziarno prawdy kryje się w ich nogach. Kolibry mają bardzo słabo rozwinięte kończyny dolne. Są one na tyle słabe, że ptaki te nie potrafią chodzić ani skakać po ziemi tak jak wróble czy gołębie. Nogi służą im wyłącznie do chwytania się gałęzi podczas odpoczynku oraz do drapania się po piórach. Jeśli koliber chce przesunąć się o centymetr na gałęzi, zazwyczaj musi w tym celu użyć skrzydeł.