Gość (37.30.*.*)
Większość z nas, słysząc słowo „triathlon”, ma przed oczami obraz zawodników w piankach płynących w jeziorze, a potem pędzących na rowerach szosowych w pełnym słońcu. Okazuje się jednak, że fani ekstremalnego wysiłku nie muszą zapadać w sen zimowy. Zimowy triathlon to oficjalna dyscyplina sportowa, która od lat zyskuje na popularności, a jej przebieg jest równie emocjonujący, co letniego odpowiednika, choć warunki są diametralnie inne.
Zimowy triathlon to dyscyplina uznawana przez World Triathlon (światową federację triathlonu), w której zawodnicy rywalizują na trzech etapach, ale – co kluczowe – bez kontaktu z wodą w stanie ciekłym. Zamiast pływania, jazdy na szosie i biegu po asfalcie, mamy do czynienia z dyscyplinami idealnie dopasowanymi do mroźnej aury.
Standardowa kolejność konkurencji w zimowym triathlonie to:
Cała rywalizacja odbywa się zazwyczaj na ubitym śniegu, co sprawia, że jest to sport niezwykle wymagający technicznie i wydolnościowo. Co ciekawe, w przeciwieństwie do letniej wersji, tutaj strefy zmian znajdują się często w jednym miejscu, a zawodnicy muszą błyskawicznie zmieniać obuwie biegowe na buty rowerowe, a potem na buty narciarskie.
Każdy etap zimowego triathlonu ma swoją specyfikę, która odróżnia go od tradycyjnych zawodów. Śnieg jest podłożem nieprzewidywalnym – może być twardy i zmrożony, ale też miękki i „przepadający”, co całkowicie zmienia strategię wyścigu.
Pierwszy etap to bieg, który zazwyczaj odbywa się na dystansie od 5 do 8 kilometrów (w zależności od rangi zawodów). Kluczowy jest tutaj dobór obuwia. Zawodnicy często korzystają z butów z kolcami lub specjalnym agresywnym bieżnikiem, aby nie tracić przyczepności na zakrętach i podbiegach. Bieg po białym puchu angażuje mięśnie stabilizujące znacznie mocniej niż bieg po asfalcie.
Drugi etap to jazda na rowerze MTB. Zapomnij o cienkich oponach i aerodynamicznych pozycjach. Tutaj liczy się szerokość opony i niskie ciśnienie, które pozwala „płynąć” po śniegu. Trasy rowerowe są często wytyczane na szlakach narciarskich lub specjalnie przygotowanych pętlach. Manewrowanie rowerem na śliskiej nawierzchni wymaga ogromnego wyczucia równowagi i siły w nogach.
Ostatnia część to biegi narciarskie, najczęściej rozgrywane stylem dowolnym (łyżwowym), który jest szybszy i bardziej dynamiczny. To tutaj zazwyczaj rozstrzygają się losy medali. Dystans narciarski wynosi przeważnie od 8 do 12 kilometrów. Dla wielu triathlonistów to najtrudniejszy moment, ponieważ po biegu i rowerze nogi są już mocno „zakwaszone”, a narty wymagają pełnej koordynacji całego ciała.
Podobnie jak w letnim triathlonie, dystanse mogą się różnić. World Triathlon definiuje standardowy dystans dla elity jako:
Istnieją jednak również krótsze dystanse sprinterskie oraz sztafety mieszane, które są niezwykle widowiskowe. W sztafetach każdy członek zespołu (zazwyczaj kobieta i mężczyzna) pokonuje skróconą trasę wszystkich trzech dyscyplin, zanim przekaże zmianę partnerowi.
Choć oficjalny zimowy triathlon opiera się na nartach, istnieje również alternatywna, mniej popularna wersja nazywana czasem „S3”. Składa się ona z biegu w rakietach śnieżnych (Snowshoeing), jazdy na łyżwach (Skating) oraz biegów narciarskich (Skiing). Ten format jest popularny głównie w Kanadzie i niektórych regionach Skandynawii, ale nie jest tak powszechny na arenie międzynarodowej jak wersja z rowerem MTB.
Zimowy triathlon to doskonały sposób na utrzymanie formy poza sezonem letnim. Pozwala on na budowanie bazy tlenowej i siły mięśniowej w sposób mniej obciążający stawy niż ciągłe bieganie po twardym podłożu. Dodatkowo, rywalizacja w pięknej, zimowej scenerii dostarcza zupełnie innych bodźców wizualnych i psychicznych.
Warto jednak pamiętać o odpowiednim przygotowaniu sprzętowym. Oprócz roweru MTB i nart, kluczowa jest odzież techniczna, która odprowadza pot, ale jednocześnie chroni przed wychłodzeniem podczas szybkich zjazdów na rowerze czy nartach. Zimowy triathlon to sport dla twardzieli, ale daje ogromną satysfakcję każdemu, kto odważy się rzucić wyzwanie mroźnej naturze.