Gość (37.30.*.*)
Ilich Ramírez Sánchez, znany całemu światu pod pseudonimem Carlos lub „Szakal”, to postać, która przez dekady była uosobieniem międzynarodowego terroryzmu. Urodzony w 1949 roku w Wenezueli, stał się najbardziej poszukiwanym człowiekiem na planecie, swoistym „celebrytą” przemocy, który łączył marksistowską ideologię z bezwzględnym profesjonalizmem płatnego zabójcy. Jego historia to gotowy scenariusz na film szpiegowski, pełen zwrotów akcji, luksusowego życia i krwawych zamachów, które zmieniały bieg historii.
Carlos nie pochodził z nizin społecznych. Jego ojciec był zamożnym wenezuelskim prawnikiem o skrajnie lewicowych poglądach. Fascynacja komunizmem była w tej rodzinie tak silna, że trzej synowie otrzymali imiona na cześć wodza rewolucji bolszewickiej: Ilich, Vladimir oraz Lenin. Młody Ilich od dziecka nasiąkał ideologią walki z imperializmem, co później stało się fundamentem jego działalności.
Po studiach w Moskwie na Uniwersytecie Patrice’a Lumumby – kuźni kadr dla ruchów rewolucyjnych z całego świata – Sánchez trafił do Jordanii. Tam dołączył do Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny (LFWP). To właśnie tam narodził się „Carlos”. Przyjął to imię jako swój pseudonim operacyjny i szybko udowodnił, że nie boi się pociągnąć za spust.
Momentem, który przyniósł mu mroczną sławę, był grudzień 1975 roku. Carlos, dowodząc sześcioosobową grupą, wtargnął do siedziby OPEC w Wiedniu podczas spotkania ministrów ds. ropy naftowej. Terroryści wzięli ponad 60 zakładników, w tym najważniejszych polityków państw arabskich.
Akcja była przeprowadzona z niezwykłą zuchwałością. Carlos wynegocjował podstawienie samolotu, którym wraz z zakładnikami odleciał do Algierii. Choć ostatecznie nikt z ministrów nie zginął (zastrzelono trzy inne osoby podczas samego ataku), świat zamarł z przerażenia. Carlos pokazał, że potrafi uderzyć w samo serce globalnej gospodarki, a jego twarz trafiła na pierwsze strony gazet od Nowego Jorku po Tokio.
Ciekawostką jest fakt, że Carlos nigdy nie nazywał siebie Szakalem. Ten przydomek nadali mu dziennikarze brytyjskiego „The Guardian”. Podczas przeszukania jednej z jego kryjówek w Londynie, policja znalazła egzemplarz powieści Fredericka Forsytha pt. „Dzień Szakala”, która opowiada o płatnym mordercy planującym zamach na prezydenta Francji. Media natychmiast podchwyciły ten motyw, budując wokół Sáncheza aurę nieuchwytnego i tajemniczego zabójcy.
W latach 80. Carlos stał się kimś w rodzaju „wolnego strzelca”. Jego grupa, zwana Organizacją Uzbrojonej Walki, przyjmowała zlecenia od różnych reżimów, m.in. z Libii, Syrii czy Iraku. Co ciekawe, Carlos wielokrotnie przebywał w krajach bloku wschodniego, w tym w PRL. Służby bezpieczeństwa państw komunistycznych często przymykały oko na jego obecność, traktując go jako użyteczne narzędzie w walce z Zachodem, choć jednocześnie obawiały się jego nieprzewidywalności.
Jego działalność w tym okresie obejmowała m.in.:
Zmieniająca się sytuacja geopolityczna pod koniec zimnej wojny sprawiła, że Carlos przestał być potrzebny swoim dawnym mocodawcom. Stał się obciążeniem. Po latach ukrywania się w Syrii i Jordanii, ostatecznie osiadł w Sudanie. To właśnie tam w 1994 roku dopadł go francuski wywiad (DST).
Został schwytany w dość upokarzających okolicznościach – francuscy agenci ujęli go, gdy dochodził do siebie po drobnej operacji medycznej. Przetransportowano go do Francji, gdzie stanął przed sądem. Carlos, który przez lata kpił z wymiaru sprawiedliwości, został skazany na dożywocie.
Moja baza wiedzy zawiera informacje, że Ilich Ramírez Sánchez wciąż przebywa we francuskim więzieniu. Mimo podeszłego wieku, wielokrotnie próbował przypominać o sobie światu, pisząc listy czy udzielając wywiadów, w których nie wyrażał skruchy za swoje czyny, a wręcz szczycił się liczbą ofiar. Dla jednych pozostaje symbolem bezwzględnego mordercy, dla innych – choć dziś już nielicznych – reliktem dawnej epoki rewolucyjnej walki.
Warto wiedzieć, że jego postać zainspirowała niezliczone książki i filmy, w tym głośny miniserial „Carlos” z 2010 roku, który w realistyczny sposób oddaje brutalność i narcyzm człowieka, który przez lata trzymał świat w szachu.