Gość (83.4.*.*)
Technologia Microsoft Silverlight, choć dziś kojarzy nam się głównie z minioną erą Internet Explorera, w swoim czasie była prawdziwym przełomem. Pojawiła się jako bezpośrednia odpowiedź na dominację Adobe Flash i miała ambicję zmienić sposób, w jaki konsumujemy multimedia oraz korzystamy z aplikacji w przeglądarce. Choć jej oficjalne wsparcie zakończyło się w październiku 2021 roku, warto przyjrzeć się temu, jak bardzo wpłynęła na kształt dzisiejszego internetu.
Jednym z najważniejszych zastosowań Silverlight było odtwarzanie wysokiej jakości materiałów wideo. W czasach, gdy standard HTML5 dopiero raczkował, a natywne odtwarzacze wideo w przeglądarkach były marzeniem przyszłości, Silverlight oferował coś wyjątkowego: technologię Smooth Streaming. Pozwalała ona na dynamiczne dostosowywanie jakości obrazu do prędkości łącza użytkownika, co eliminowało irytujące buforowanie.
Z tego rozwiązania korzystali giganci. Najbardziej znanym przykładem był Netflix, który przez lata opierał swój odtwarzacz właśnie na wtyczce Silverlight. Również wielkie wydarzenia sportowe, takie jak Igrzyska Olimpijskie w Pekinie (2008) czy Vancouver (2010), były transmitowane online z wykorzystaniem technologii Microsoftu, co na tamte czasy było pokazem niesamowitej wydajności i stabilności.
Silverlight nie służył tylko do rozrywki. Stał się fundamentem dla tysięcy zaawansowanych aplikacji biznesowych. Dzięki temu, że pozwalał programistom korzystać z języka C# i platformy .NET bezpośrednio w przeglądarce, firmy mogły tworzyć skomplikowane systemy zarządzania, panele administracyjne i dashboardy analityczne, które wyglądały i działały niemal jak aplikacje desktopowe.
Zastosowanie silnika Trident w Internet Explorerze pozwalało na głęboką integrację z systemem Windows, co w środowiskach korporacyjnych było kluczowe. Firmy ceniły Silverlight za:
Ciekawostką, o której wielu użytkowników zapomniało, jest technologia Deep Zoom. Silverlight pozwalał na płynne przeglądanie zdjęć o gigantycznej rozdzielczości bez konieczności ładowania całego pliku naraz. Użytkownik mógł przybliżać detale obrazu, a wtyczka dociągała tylko te fragmenty, które były w danej chwili widoczne. Było to wykorzystywane w interaktywnych mapach, galeriach sztuki online czy wirtualnych wycieczkach, robiąc ogromne wrażenie wizualne.
Mało osób pamięta, że Silverlight odegrał kluczową rolę w świecie mobilnym. Kiedy Microsoft wprowadzał system Windows Phone 7, to właśnie Silverlight stał się głównym frameworkiem do tworzenia aplikacji na tę platformę. Programiści znający technologię z przeglądarek mogli niemal natychmiast zacząć tworzyć oprogramowanie na telefony, co miało pomóc Microsoftowi w walce z Androidem i iOS. Choć historia Windows Phone potoczyła się inaczej, Silverlight był sercem interfejsu Metro, który charakteryzował się minimalizmem i płynnymi animacjami.
Mimo swojej potęgi, technologia ta miała jedną zasadniczą wadę: była wtyczką (pluginem). Wraz z nadejściem ery urządzeń mobilnych, a zwłaszcza po słynnym liście Steve’a Jobsa krytykującym Flasha, branża zaczęła odchodzić od zewnętrznych dodatków na rzecz otwartych standardów.
Pojawienie się HTML5, który natywnie wspierał wideo, audio i zaawansowaną grafikę, sprawiło, że Silverlight stał się zbędny. Przeglądarki zaczęły blokować wtyczki ze względów bezpieczeństwa i wydajności. Dziś większość funkcji, które kiedyś oferował Silverlight, wykonujemy za pomocą czystego JavaScriptu i CSS, co jest rozwiązaniem bezpieczniejszym i lżejszym dla naszych komputerów.
Silverlight był pierwotnie rozwijany pod nazwą kodową "Windows Presentation Foundation/Everywhere" (WPF/E). Miało to podkreślać, że potężne możliwości graficzne systemu Windows (WPF) zostaną przeniesione "wszędzie" – czyli do każdej przeglądarki, niezależnie od systemu operacyjnego (choć w praktyce najlepiej działało to właśnie w duecie z Internet Explorerem).