Gość (37.30.*.*)
Świat reality show od dekad karmi się podglądaniem prywatności, a formaty rodzinne od zawsze budziły największe emocje. Zaczęło się od niewinnej ciekawości, jak żyją bogaci i sławni, ale szybko przeszliśmy do etapu, w którym granice intymności zostały całkowicie zatarte. Niektóre z tych programów na stałe zapisały się w historii popkultury, nie tylko ze względu na wysoką oglądalność, ale przede wszystkim przez skandale, które wywołały.
Zanim reality show stały się codziennością, światem wstrząsnął program „The Osbournes”. W 2002 roku nikt nie spodziewał się, że legendarny „Książę Ciemności”, Ozzy Osbourne, okaże się poczciwym, choć nieco zagubionym ojcem, który walczy z pilotem do telewizora i sprząta po psach. To było zaskoczenie pozytywne – zobaczyliśmy ludzką twarz rockmana.
Prawdziwa rewolucja przyszła jednak z „Keeping Up With The Kardashians”. Choć początkowo program wydawał się kolejną opowieścią o celebrytach, stał się maszynką do zarabiania miliardów dolarów. Zaskakujące było to, jak bardzo rodzina potrafiła skomercjalizować każdy, nawet najbardziej bolesny aspekt swojego życia – od zdrad, przez porody, aż po zmianę płci głowy rodu, Bruce’a (obecnie Caitlyn) Jennera.
Jeśli „The Osbournes” nas bawili, to inne produkcje wprawiały w osłupienie i wywoływały debaty o etyce. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych tytułów w historii pozostaje „Toddlers & Tiaras” (w Polsce znane jako „Mała piękność”). Widok kilkuletnich dziewczynek w pełnym, mocnym makijażu, sztucznych rzęsach i perukach, zmuszanych przez ambitne matki do rywalizacji w konkursach piękności, był dla wielu widzów nie do zaakceptowania. Program oskarżano o seksualizację dzieci i niszczenie ich psychiki dla sławy.
Kolejnym szokiem był upadek wizerunku rodziny Duggarów z programu „19 Kids and Counting”. Produkcja, która promowała konserwatywne, chrześcijańskie wartości i życie wielodzietnej rodziny, zakończyła się w atmosferze gigantycznego skandalu. Kiedy na jaw wyszły informacje o nadużyciach seksualnych, jakich dopuścił się najstarszy syn, Josh, wobec swoich sióstr, świat zamarł. To był moment, w którym wielu widzów zrozumiało, że to, co widzą na ekranie, może być jedynie starannie wykreowaną fasadą.
Nie można też zapomnieć o „Honey Boo Boo”. Historia Alany Thompson i jej specyficznej rodziny początkowo bawiła jako „guilty pleasure”, ale szybko przerodziła się w smutny obraz eksploatacji dziecka i problemów społecznych, kończąc się skandalami związanymi z partnerem matki dziewczynki.
Rynek telewizyjny przeszedł ogromną metamorfozę. Klasyczne reality show w telewizji linearnej, skierowane stricte do dzieci, pojawiają się rzadziej ze względu na zaostrzone przepisy dotyczące ochrony nieletnich i rosnącą świadomość społeczną. Jednak format ten wcale nie zniknął – on po prostu przeniósł się do internetu.
Obecnie rolę rodzinnych reality show przejęły kanały typu „family vlogging” na YouTube oraz profile na TikToku. Rodziny takie jak The D’Amelio Family (która doczekała się własnego serialu na Hulu/Disney+) to współczesna odpowiedź na Kardashianów, skierowana prosto do nastolatków.
Oto jak wygląda dzisiejszy rynek programów tego typu:
Psycholodzy coraz częściej badają wpływ dorastania przed kamerą na psychikę dzieci z rodzinnych reality show. Niektóre z nich, po osiągnięciu pełnoletności, odcinają się od rodziców i pozywają ich o niewypłacone wynagrodzenia lub naruszenie prywatności. Przykładem może być walka o „prawo do bycia zapomnianym” w sieci, którą podejmują dziecięce gwiazdy dawnych hitów YouTube’a.
Współczesne programy dla nastolatków są bardziej świadome wizualnie i montowane w sposób dynamiczny, przypominający teledyski, ale mechanizm pozostaje ten sam: sprzedaż emocji i prywatności w zamian za zasięgi. Choć telewizja stała się nieco ostrożniejsza, internet nie zna granic, co sprawia, że najbardziej szokujące „reality show” dzieją się teraz na ekranach naszych smartfonów, często bez żadnego nadzoru produkcji czy psychologa.