Jakie masz pytanie?

lub

Dlaczego mówi się, że wakacje to martwy sezon telewizyjny?

przyczyny spadku oglądalności wakacyjna ramówka telewizyjna produkcja programów telewizyjnych
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Gdy nadchodzą ciepłe, letnie wieczory, a my po całym dniu spędzonym na świeżym powietrzu lub w pracy chcemy zrelaksować się przed telewizorem, często spotyka nas spore rozczarowanie. Zamiast nowych odcinków ulubionych seriali, premierowych teleturniejów czy głośnych show, na ekranie królują powtórki sprzed kilku miesięcy (a czasem i lat). To zjawisko nie jest dziełem przypadku – w branży medialnej okres od czerwca do końca sierpnia nazywany jest „martwym sezonem telewizyjnym”. Dlaczego stacje telewizyjne decydują się na taki krok i co właściwie stoi za tą wakacyjną posuchą?

Dlaczego stacje telewizyjne rezygnują z premier?

Głównym powodem, dla którego telewizja w wakacje „zasypia”, jest drastyczny spadek oglądalności. Kiedy dni stają się dłuższe, a pogoda sprzyja wyjazdom i spotkaniom towarzyskim, ludzie naturalnie spędzają mniej czasu przed ekranami. Zamiast zasiadać przed telewizorem o godzinie 20:00, wolimy grillować ze znajomymi, spacerować, jeździć na rowerze lub po prostu odpoczywać na świeżym powietrzu.

Dla dyrektorów programowych stacji telewizyjnych matematyka jest bezlitosna. Emisja premierowych, drogich w produkcji odcinków seriali czy programów rozrywkowych w czasie, gdy przed telewizorami siedzi ułamek standardowej widowni, byłaby marnowaniem potencjału. Te same programy wygenerują znacznie większą oglądalność (i tym samym większe zyski) jesienią lub wiosną, kiedy długie, chłodne wieczory zatrzymają nas w domach.

Pieniądze rządzą ramówką, czyli rola reklamodawców

Telewizja komercyjna utrzymuje się przede wszystkim z reklam. Ceny spotów reklamowych są bezpośrednio powiązane z wynikami oglądalności (tzw. ratingami). Im więcej osób ogląda dany program, tym droższy jest czas reklamowy przy nim emitowany.

W okresie wakacyjnym, ze względu na mniejszą widownię, budżety reklamowe firm drastycznie spadają. Marki wolą oszczędzać fundusze na kluczowe okresy sprzedażowe, takie jak powrót do szkół (back to school) czy przedświąteczna gorączka zakupowa pod koniec roku. Skoro reklamodawcy nie chcą płacić dużych pieniędzy za czas antenowy w lipcu i sierpniu, stacjom telewizyjnym po prostu nie opłaca się inwestować w kosztowne nowości. Taniej i bezpieczniej jest puścić sprawdzony hit sprzed roku lub kultowy film, który i tak przyciągnie przed ekrany wiernych widzów.

Kiedyś trzeba odpocząć i nagrać nowe odcinki

Produkcja telewizyjna to ogromna machina, która wymaga pracy setek ludzi – od scenarzystów, przez aktorów i operatorów, aż po montażystów. Sezon telewizyjny (trwający zazwyczaj od września do maja) jest niezwykle intensywny.

Wakacje to czas, kiedy ekipy produkcyjne mogą wreszcie odetchnąć, ale też... przygotować się do nowego sezonu. To właśnie latem bardzo często ruszają zdjęcia do jesiennych ramówek. Aktorzy wracają na plany zdjęciowe seriali, a w studiach nagrywane są nowe odcinki teleturniejów. Martwy sezon na ekranie jest więc okresem niezwykle wytężonej pracy za kulisami.

Czy era streamingu zabiła martwy sezon?

Tradycyjna telewizja (naziemna i satelitarna) musi mierzyć się z coraz silniejszą konkurencją ze strony platform streamingowych, takich jak Netflix, HBO Max, Disney+ czy Player. Czy w świecie VOD również istnieje pojęcie „martwego sezonu”?

I tak, i nie. Platformy streamingowe działają w modelu subskrypcyjnym, co oznacza, że ich przychód zależy od stałych opłat miesięcznych, a nie od bieżącej oglądalności reklam. Z tego powodu serwisy VOD nie mogą pozwolić sobie na całkowite odcięcie widzów od premier na trzy miesiące – użytkownik, który nie znajdzie nic ciekawego do obejrzenia, może po prostu anulować subskrypcję.

Mimo to, nawet giganci streamingu dawkują swoje największe hity. Choć latem zdarzają się głośne premiery, to najbardziej wyczekiwane, wysokobudżetowe produkcje i tak najczęściej debiutują jesienią oraz zimą, kiedy statystycznie spędzamy najwięcej czasu w domach.

Ciekawostki o letniej ramówce

  • Narodziny opery mydlanej: Czy wiesz, że to właśnie chęć zagospodarowania czasu antenowego przy mniejszej widowni przyczyniła się do rozwoju oper mydlanych? Dawniej w USA letnie popołudnia były idealnym momentem na emisję prostych, tasiemcowych seriali sponsorowanych przez producentów środków czystości (stąd nazwa „soap opera”).
  • Czas na eksperymenty: Dawniej stacje telewizyjne traktowały lato jako poligon doświadczalny. Emitowano wtedy piloty nowych seriali lub niszowe programy, aby sprawdzić, jak zareaguje na nie publiczność. Jeśli dany format „chwycił” mimo niesprzyjającej pory, otrzymywał zielone światło na pełny sezon jesienny.
  • Kultowe powtórki: Niektóre powtórki stały się letnią tradycją. Polscy widzowie doskonale znają wakacyjne maratony z serialami komediowymi czy kultowymi filmami, które mimo wielokrotnej emisji wciąż gromadzą przed ekranami całkiem solidną widownię szukającą nostalgii i lekkiej rozrywki.
Podziel się z innymi: