Gość (37.30.*.*)
Współczesna edukacja kojarzy nam się zazwyczaj z otwartością, wspieraniem kreatywności i partnerską relacją na linii uczeń-nauczyciel. Jednak obok nowoczesnych trendów wciąż żywy pozostaje tzw. autorytarny model szkoły. Choć dla wielu brzmi on jak relikt przeszłości, w rzeczywistości jest to system o bardzo konkretnej strukturze, który w określonych warunkach potrafi odnaleźć się nawet w sercu nowoczesnej demokracji. Zrozumienie, jak działa ten mechanizm, pozwala lepiej spojrzeć na to, czego oczekujemy od systemu oświaty.
W modelu autorytarnym szkoła przypomina dobrze naoliwioną maszynę, w której każdy zna swoje miejsce, a hierarchia jest świętością. Centralną postacią jest nauczyciel – to on jest jedynym źródłem wiedzy, autorytetem niepodważalnym i egzekutorem zasad. Uczeń w tym układzie pełni rolę raczej biernego odbiorcy niż aktywnego uczestnika procesu tworzenia wiedzy.
Główne cechy tego modelu to:
Warto wspomnieć o pojęciu „pedagogiki bankowej”, o której pisał Paulo Freire. W modelu autorytarnym uczeń jest traktowany jak pusty „bank”, do którego nauczyciel „wpłaca” gotowe porcje wiedzy. Uczeń nie ma za zadanie myśleć – ma jedynie przechowywać te zasoby do czasu egzaminu.
Na pierwszy rzut oka autorytaryzm w szkole i demokracja w państwie wydają się stać w całkowitej sprzeczności. Demokracja promuje przecież wolność słowa, pluralizm i partycypację. Okazuje się jednak, że w państwach demokratycznych model ten nie tylko istnieje, ale czasem jest wręcz pożądany przez pewne grupy społeczne. Jak to możliwe?
W systemie demokratycznym rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami. Jeśli rodzic uważa, że surowa dyscyplina i tradycyjne metody są najlepsze dla rozwoju jego dziecka, może wybrać szkołę (często prywatną lub wyznaniową), która realizuje taki model. Państwo demokratyczne, szanując wolność obywateli, dopuszcza istnienie takich placówek, o ile realizują one podstawę programową.
Często model autorytarny funkcjonuje w społecznościach o silnych tradycjach konserwatywnych lub religijnych. W takich miejscach szkoła jest postrzegana jako przedłużenie domu, w którym panują jasne zasady i szacunek do starszych. W tym kontekście autorytaryzm nie jest postrzegany jako opresja, ale jako narzędzie budowania charakteru i kręgosłupa moralnego młodego człowieka.
Paradoksalnie, to właśnie demokratyczny rynek edukacyjny może sprzyjać autorytaryzmowi. W dobie wyścigu o miejsca w najlepszych liceach czy na studiach, niektóre szkoły stawiają na „dryl egzaminacyjny”. Aby osiągnąć najwyższe wyniki w testach, rezygnuje się z dyskusji i projektów na rzecz intensywnego, odgórnie sterowanego treningu. Rodzice często akceptują taki model, traktując go jako skuteczną drogę do sukcesu zawodowego dziecka.
Istnieją specyficzne sytuacje, w których społeczeństwa demokratyczne zaczynają przychylniej patrzeć na autorytarne metody wychowawcze. Najczęściej dzieje się to w momentach kryzysu poczucia bezpieczeństwa. Gdy w szkołach narasta problem agresji, narkotyków czy braku szacunku do nauczycieli, pojawia się tęsknota za „szkołą z zasadami”.
W takich okolicznościach argumenty o wolności ucznia ustępują miejsca potrzebie zaprowadzenia porządku. Państwo może wtedy wprowadzać przepisy zwiększające uprawnienia dyrektorów czy zaostrzające regulaminy dyscyplinarne, co przesuwa system w stronę modelu autorytarnego, mimo że ogólne ramy ustrojowe pozostają demokratyczne.
Większość współczesnych szkół (nawet tych demokratycznych) wywodzi się z tzw. modelu pruskiego z XVIII i XIX wieku. Został on zaprojektowany tak, aby tworzyć posłusznych żołnierzy i lojalnych urzędników. Dzwonki, siedzenie w ławkach w rzędach i jednolity czas lekcji to pozostałości systemu, który z założenia miał być autorytarny. To, co dziś nazywamy „tradycyjną szkołą”, jest w dużej mierze łagodniejszą wersją tego militarnego projektu.
Choć współczesna psychologia wskazuje na wiele wad modelu autorytarnego (takich jak tłumienie kreatywności czy niska samoocena uczniów), niektórzy badacze zauważają, że jasne granice i struktura mogą dawać dzieciom poczucie bezpieczeństwa. Problem pojawia się wtedy, gdy autorytaryzm staje się celem samym w sobie, a nie narzędziem do osiągnięcia celu edukacyjnego.
W państwie demokratycznym kluczowe jest jednak to, aby model autorytarny nie był jedyną dostępną opcją. Demokracja w edukacji polega na możliwości wyboru między różnymi podejściami – od skrajnie liberalnych szkół demokratycznych, po te oparte na tradycji i silnym autorytecie nauczyciela.