Gość (37.30.*.*)
Tłusty Czwartek to jeden z tych dni w roku, na który czekają niemal wszyscy, niezależnie od wieku czy diety. Zapach świeżo smażonych pączków unoszący się w cukierniach i domach to znak, że zbliża się koniec karnawału. Choć dziś kojarzymy to święto głównie ze słodkościami wypełnionymi konfiturą, jego historia jest znacznie starsza, bardziej zaskakująca i... zdecydowanie bardziej słona, niż mogłoby się wydawać.
Tradycja objadania się tłustymi potrawami przed okresem wstrzemięźliwości nie jest wynalazkiem chrześcijaństwa. Jej korzenie sięgają czasów pogańskich, a konkretnie starożytnego Rzymu. Rzymianie obchodzili tzw. "tłuste dni", które zwiastowały nadejście wiosny i odejście zimy. Był to czas radosnego świętowania, podczas którego spożywano ogromne ilości tłustych potraw, zwłaszcza mięs, i pito dużo wina.
W tamtym okresie pączki również istniały, ale w niczym nie przypominały dzisiejszych puszystych kulek z lukrem. Były to twarde kule z ciasta chlebowego, nadziewane słoniną, boczkiem lub mięsem, a następnie smażone na głębokim tłuszczu. Miały być sycące i stanowić solidny fundament pod huczne zabawy.
Wraz z rozprzestrzenianiem się chrześcijaństwa, dawne pogańskie zwyczaje zaczęły być adaptowane do nowego kalendarza liturgicznego. Tłusty Czwartek stał się ostatnim czwartkiem przed Wielkim Postem. Ponieważ post był dawniej przestrzegany bardzo rygorystycznie (zakazane było nie tylko mięso, ale też nabiał i cukier), ludzie starali się wykorzystać wszystkie zapasy produktów, które nie mogły doczekać się Wielkanocy.
Zabawa przedpostna, zwana w Polsce zapustami, trwała zazwyczaj od tłustego czwartku aż do wtorku przed Środą Popielcową. Był to czas "ostatków", kiedy to stoły uginały się od jadła, a pączki – wciąż te słone – królowały na talerzach obok boczku i kapusty z kraszonką.
Przełom w historii pączka nastąpił około XVI wieku, kiedy to w Polsce zaczęły pojawiać się ich słodkie wersje. Początkowo były to nadal dość twarde ciasta, a w ich środku nie zawsze znajdowała się konfitura. Istniał ciekawy zwyczaj wkładania do niektórych pączków orzecha laskowego lub migdała. Ten, kto trafił na taki "szczęśliwy" egzemplarz, miał cieszyć się pomyślnością i dostatkiem przez cały nadchodzący rok.
Dopiero w XVIII wieku, dzięki upowszechnieniu się drożdży i doskonaleniu technik cukierniczych, pączki stały się lekkie, puszyste i nadziewane słodkimi musami. To właśnie wtedy ukształtował się pączek, jakiego znamy dzisiaj – smażony na smalcu, ale kuszący słodkim wnętrzem i lukrowaną skórką.
Idealny pączek powinien mieć jasną obwódkę dookoła. Świadczy ona o tym, że ciasto było odpowiednio wyrośnięte i lekkie, dzięki czemu podczas smażenia pączek unosił się na powierzchni tłuszczu, a nie tonął w nim całkowicie.
W Polsce Tłusty Czwartek wiąże się również z lokalnymi legendami. Jedna z najpopularniejszych dotyczy Krakowa i tzw. "Combrowego Czwartku". Według podania, nazwa pochodzi od nazwiska burmistrza Krakowa o imieniu Comber, który był człowiekiem wyjątkowo surowym i niesprawiedliwym dla przekupek na krakowskim rynku.
Legenda głosi, że burmistrz zmarł właśnie w czwartek przed Środą Popielcową. Gdy wieść o jego śmierci rozeszła się po mieście, handlarki urządziły wielką zabawę, tańcząc i objadając się na rynku. Od tego czasu w Krakowie hucznie świętowano ten dzień, a tradycja ta z czasem połączyła się z ogólnopolskim zwyczajem jedzenia pączków.
Obecnie Tłusty Czwartek to prawdziwe wyzwanie dla cukierników. Statystyczny Polak zjada w tym dniu od 2 do 3 pączków. Biorąc pod uwagę liczbę ludności, oznacza to, że w ciągu jednego dnia w Polsce znika ich blisko 100 milionów!
Kilka faktów, które mogą Cię zaskoczyć:
Tradycja Tłustego Czwartku ewoluowała przez wieki – od rzymskich uczt, przez słone pączki ze słoniną, aż po dzisiejsze cukiernicze arcydzieła z pistacjami, słonym karmelem czy tradycyjną różą. Niezależnie od nadzienia, cel pozostaje ten sam: radosne świętowanie i wspólne biesiadowanie przed czasem wyciszenia.