Gość (37.30.*.*)
Styl zakopiański to coś znacznie więcej niż tylko regionalna moda w budownictwie. To pierwsza polska narodowa szkoła architektury, która narodziła się z miłości do góralszczyzny i potrzeby stworzenia czegoś unikalnego, co odróżniałoby nas od zaborców. Twórcą tego nurtu był Stanisław Witkiewicz (ojciec słynnego Witkacego), który pod koniec XIX wieku zachwycił się budownictwem ludowym Podhala i postanowił przenieść je na wyższy poziom – z prostych chałup do luksusowych willi.
Jedną z najbardziej rozpoznawalnych cech stylu zakopiańskiego jest wysoka podmurówka wykonana z łamanego kamienia. Ze względu na górzysty teren, domy często budowano na zboczach, więc solidna, kamienna baza była niezbędna, by wyrównać poziom i zabezpieczyć budynek przed wilgocią.
Same ściany wznoszono w konstrukcji zrębowej, używając do tego tzw. płazów. Płazy to potężne pnie drzew (najczęściej świerkowych lub jodłowych) przecięte wzdłuż na pół. Układano je jeden na drugim, a szczeliny między nimi wypełniano „mszeniem”, czyli dekoracyjnie skręconymi wiórami drzewnymi (wełnianką). To nadaje budynkom ten charakterystyczny, surowy, a zarazem przytulny wygląd, który kojarzymy z tatrzańskimi krajobrazami.
Dachy w stylu zakopiańskim są niezwykle strome i skomplikowane. Nie wynikało to tylko z estetyki – w Tatrach opady śniegu bywają ekstremalne, a stromy kąt nachylenia pozwalał na to, by biały puch swobodnie zsuwał się z połaci, nie obciążając konstrukcji.
Co jeszcze wyróżnia te dachy?
To, co naprawdę odróżnia styl zakopiański od zwykłej góralskiej chałupy, to niesamowita dbałość o detal. Witkiewicz wprowadził do architektury motywy zaczerpnięte bezpośrednio z tatrzańskiej przyrody i sztuki ludowej.
Najważniejszym motywem dekoracyjnym jest „słoneczko”. To charakterystyczny układ listewek lub rzeźbień przypominający promienie słoneczne, który znajdziemy nad oknami, na drzwiach czy w szczytach domów. Oprócz tego popularne są motywy roślinne, takie jak dziewięćsił (tatrzański oset) czy krokusy.
Warto też zwrócić uwagę na werandy, zwane „przyłapami”. Są one zazwyczaj skierowane na południe, by łapać jak najwięcej słońca, i bogato zdobione balustradami z wycinanymi wzorami.
Styl zakopiański nie kończył się na elewacji. Witkiewicz projektował wszystko: od mebli, przez klamki i piece, aż po sztućce i firanki. Wnętrza miały być spójne i „oddychać” góralską duszą.
Meble w tym stylu są masywne, wykonane z jasnego drewna, zdobione snycerką (rzeźbieniami). Charakterystyczne są krzesła z oparciami w kształcie serca lub z motywem parzenicy. Nawet codzienne przedmioty, jak czerpaki do wody czy łyżniki, stawały się małymi dziełami sztuki.
Jeśli chcesz zobaczyć styl zakopiański w jego najczystszej formie, musisz odwiedzić Willę Koliba w Zakopanem. To pierwszy budynek wzniesiony według projektu Stanisława Witkiewicza (zbudowany w latach 1892–1893). To właśnie tam narodziła się legenda tego stylu, a dziś mieści się w niej Muzeum Stylu Zakopiańskiego.
Styl zakopiański był manifestem patriotycznym. W czasach, gdy Polski nie było na mapach, Witkiewicz wierzył, że odnalezienie wspólnego mianownika w kulturze ludowej pozwoli stworzyć architekturę narodową, która przetrwa próbę czasu. Choć styl ten najlepiej przyjął się na Podhalu, próbowano go przeszczepiać do innych części kraju – domy w tym nurcie powstawały nawet w Warszawie czy na Litwie, choć tam często wyglądały nieco egzotycznie.
Dziś styl zakopiański przeżywa swój renesans w nowoczesnej formie. Współcześni architekci chętnie sięgają po kamienne podmurówki i drewniane detale, łącząc je z dużymi przeszkleniami i nowoczesnymi technologiami, co udowadnia, że wizja Witkiewicza wciąż jest żywa i inspirująca.