Gość (83.4.*.*)
Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) to instytucja, która często pojawia się w nagłówkach serwisów informacyjnych, zwłaszcza w kontekście konfliktów zbrojnych i ścigania dyktatorów. Jednak zasady, na jakich działa ten trybunał, są dla wielu osób zagadką. Czy MTK może „dosięgnąć” kogoś, kto pochodzi z kraju, który nie podpisał Statutu Rzymskiego i popełnił zbrodnie na własnym terytorium? Odpowiedź na to pytanie nie jest czarno-biała i zależy od kilku kluczowych mechanizmów prawnych.
Zanim przejdziemy do konkretnego scenariusza, musimy zrozumieć, kiedy MTK w ogóle ma prawo zajmować się daną sprawą. Standardowo trybunał posiada jurysdykcję w trzech przypadkach:
W sytuacji opisanej w pytaniu — czyli gdy obywatel kraju X (niebędącego stroną) popełnia zbrodnie w kraju X — MTK teoretycznie nie ma „podejścia”. Istnieje jednak jeden, niezwykle potężny wyjątek, który zmienia reguły gry.
Jedynym sposobem, aby MTK mógł ścigać osobę z kraju niebędącego stroną za zbrodnie popełnione na jego własnym terytorium, jest skierowanie sprawy przez Radę Bezpieczeństwa ONZ. Na mocy Rozdziału VII Karty Narodów Zjednoczonych, Rada Bezpieczeństwa może uznać, że dane wydarzenia stanowią zagrożenie dla międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa, i przekazać sprawę prokuratorowi MTK.
W takim przypadku jurysdykcja trybunału staje się uniwersalna dla tej konkretnej sytuacji. Przykładem z historii były sytuacje w Darfurze (Sudan) czy w Libii — oba te państwa nie były stronami Statutu Rzymskiego, a mimo to MTK wydał nakazy aresztowania ich przywódców po interwencji Rady Bezpieczeństwa.
Jeśli MTK wydał już nakaz aresztowania (na podstawie wspomnianego skierowania przez Radę Bezpieczeństwa), a oskarżony pojawi się na terytorium państwa, które ratyfikowało Statut Rzymski, sytuacja prawna staje się bardzo napięta.
Państwa będące stronami Statutu Rzymskiego mają prawny obowiązek współpracy z Trybunałem. Oznacza to, że jeśli taka osoba przekroczy granicę kraju członkowskiego, państwo to jest zobowiązane do jej zatrzymania i przekazania do Hagi. MTK nie posiada własnej policji ani wojska, więc w całości polega na organach ścigania poszczególnych krajów.
W teorii sprawa jest prosta: jest nakaz, jest oskarżony, musi być aresztowanie. W praktyce pojawia się problem immunitetów dyplomatycznych. Zgodnie z prawem międzynarodowym, urzędujące głowy państw cieszą się immunitetem, który chroni ich przed aresztowaniem przez inne państwa.
Statut Rzymski (Art. 27) mówi jednak wyraźnie, że przed MTK immunitety nie obowiązują. Powstaje więc konflikt: z jednej strony państwo ma obowiązek wobec MTK (aresztować), a z drugiej strony ma obowiązek wynikający z prawa zwyczajowego (szanować immunitet głowy państwa). Trybunał stoi na stanowisku, że w przypadku zbrodni międzynarodowych i nakazu MTK, immunitet nie chroni sprawcy, nawet jeśli jego kraj nie jest stroną statutu.
Warto wiedzieć, że wśród państw, które nie są stronami Statutu Rzymskiego, znajdują się tacy giganci jak USA, Chiny, Rosja czy Indie. Powody są różne, ale najczęściej sprowadzają się do obawy o suwerenność i lęku przed tym, że ich żołnierze lub politycy mogliby być sądzeni przez międzynarodowy organ, nad którym nie mają pełnej kontroli. USA posunęły się nawet do uchwalenia ustawy (często nazywanej „The Hague Invasion Act”), która teoretycznie pozwala na użycie siły militarnej w celu uwolnienia swoich obywateli przetrzymywanych przez MTK.
Podsumowując, MTK może aresztować (rękami państw członkowskich) obywatela kraju niebędącego stroną za zbrodnie na jego terytorium tylko wtedy, gdy:
Jeśli sprawa nie została skierowana przez Radę Bezpieczeństwa, a państwo sprawcy nie jest stroną statutu, MTK nie ma prawnej możliwości wydania nakazu aresztowania za zbrodnie popełnione w tym państwie, nawet jeśli oskarżony podróżuje po całym świecie.