Gość (37.30.*.*)
Stwierdzenie, że Polską rządzą „dwie trumny” – Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego – to jedna z najsłynniejszych metafor w polskiej publicystyce politycznej. Choć obaj liderzy nie żyją od dziesięcioleci, ich idee, wizje państwa oraz spory, które prowadzili za życia, wciąż stanowią fundament współczesnej polskiej sceny politycznej. Nie jest to oczywiście władza fizyczna, ale ideologiczna dominacja, która sprawia, że niemal każdy współczesny konflikt polityczny w Polsce można sprowadzić do starcia tych dwóch historycznych wizji.
Autorem tego sformułowania jest Janusz Waluszko, choć często kojarzy się je z kręgiem paryskiej „Kultury” i Jerzym Giedroyciem. Metafora ta opisuje sytuację, w której polska debata publiczna jest uwięziona w kleszczach dwóch XIX- i XX-wiecznych koncepcji. Zamiast budować nowe programy oparte na wyzwaniach XXI wieku, politycy i wyborcy wciąż odwołują się do argumentów, które padały w kawiarniach Warszawy czy Paryża sto lat temu.
W praktyce oznacza to, że polska tożsamość polityczna została zdefiniowana przez konflikt między wizją „państwa obywatelskiego i mocarstwowego” (Piłsudski) a wizją „państwa narodowego i etnicznego” (Dmowski).
Aby zrozumieć, dlaczego te trumny wciąż są „aktywne”, trzeba przyjrzeć się temu, co proponowali obaj panowie. To nie były tylko różnice zdań – to były dwa zupełnie inne pomysły na to, czym Polska ma być.
Piłsudski marzył o Polsce wielonarodowej, federacyjnej, która pełni rolę lidera w regionie i odgradza Europę od Rosji. To tak zwana idea jagiellońska. W tym ujęciu bycie Polakiem to kwestia wyboru politycznego i lojalności wobec państwa, a nie pochodzenia czy religii. Współcześnie echa tej myśli odnajdujemy w polskim zaangażowaniu na Ukrainie, Litwie czy Białorusi oraz w dążeniu do budowy silnej armii i podmiotowości na arenie międzynarodowej.
Dmowski uważał, że Polska powinna być państwem narodowym, jednolitym etnicznie i wyznaniowo. Jego „idea piastowska” skupiała się na modernizacji narodu od wewnątrz, realizmie politycznym i ochronie interesów narodowych, często w kontrze do mniejszości. Dla endecji (obozu Dmowskiego) kluczowe było przetrwanie biologiczne i kulturowe narodu. Dzisiaj te idee rezonują w hasłach dotyczących suwerenności, sceptycyzmu wobec wpływów zewnętrznych (np. z UE) oraz nacisku na tradycyjne wartości katolickie.
Można by pomyśleć, że po wejściu do Unii Europejskiej i NATO stare spory stracą na znaczeniu. Stało się jednak inaczej. Istnieje kilka powodów, dla których „trumny” wciąż rządzą naszymi emocjami:
W codziennym życiu politycznym „rządy dwóch trumien” objawiają się w sposobie, w jaki dyskutujemy o najważniejszych sprawach. Kiedy słyszysz debatę o przyjmowaniu uchodźców, o roli Kościoła w państwie albo o tym, jak bardzo powinniśmy pomagać Ukrainie – słyszysz echa sporów sprzed wieku.
W praktyce oznacza to:
Mimo ogromnej wrogości politycznej, Piłsudski i Dmowski spotkali się w 1918 roku w Paryżu i potrafili (choć z trudem) współpracować dla dobra odradzającej się Polski. Dmowski reprezentował Polskę na konferencji wersalskiej, a Piłsudski budował struktury wojskowe w kraju. To pokazuje, że choć ich „trumny” dziś nas dzielą, za życia potrafili wznieść się ponad podziały w momentach krytycznych – o czym współcześni politycy często zapominają.
Podsumowując, metafora o rządach dwóch trumien jest w dużej mierze prawdziwa w sensie socjologicznym i ideowym. Polska polityka wciąż kręci się wokół osi wyznaczonej przez tych dwóch liderów, a zrozumienie ich myśli jest kluczem do zrozumienia dzisiejszych wiadomości telewizyjnych i sporów przy niedzielnym obiedzie.